Porozumienie z W. Brytanią ws. Brexitu

Porozumienie z W. Brytanią ws. Brexitu

Porozumienie przewiduje okres przejściowy do końca 2020 r. Ale to nie powinno uśpić polskich firm.

Rząd Theresy May zaakceptował projekt umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Decyzja zapadła w środę wieczorem, a w czwartek rano już czworo członków gabinetu podało się do dymisji. Najważniejszy z nich to Dominic Raab, minister ds. brexitu, który sam negocjował warunki porozumienia. Ostatecznie uznał jednak, że nie może się pod nimi podpisać.

Umowa jest krytykowana zarówno przez zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w UE, bo proponowane warunki są gorsze niż bycie w UE. Jak i przez zwolenników brexitu, bo projektowana przyszłość nie oznacza pełnego odzyskania suwerenności. Izba Gmin może je odrzucić, jednak alternatywy na razie nie widać.

– Nie ma możliwości zmiany tego porozumienia. Poza tym Brytyjczycy też powinni mieć świadomość, że po stronie unijnej narasta zmęczenie i zniecierpliwienie. Trzeba mieć świadomość, że odrzucenie tego porozumienia nie oznacza, że wynegocjuje się jakieś lepsze dla Wielkiej Brytanii. Alternatywą jest brak porozumienia.

– Przedsiębiorcy nie powinno dać się uśpić okresowi przejściowemu. Podniesienie cła z zera do nawet tylko 4 proc. może oznaczać, że biznes przestaje być opłacalny dla małej lub średniej firmy – mówi eurodeputowana Danuta Huebner.

Źródło: www.rp.pl


Główny negocjator ds. Brexitu ogłosił w środę wieczorem porozumienie z Wielką Brytanią ws. wyjścia tego kraju z UE. Szef KE Jean-Claude Juncker w związku z osiągnięciem zdecydowanego postępu w negocjacjach zarekomendował zwołanie specjalnego szczytu UE.

Negocjatorzy uzgodnili również zarys deklaracji politycznej dotyczącej przyszłych stosunków między UE a Wielką Brytanią. Obie strony zgodziły się też na okres przejściowy, który będzie wynosił 21 miesięcy po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Wywołująca najwięcej kontrowersji sprawa dotyczącą rozwiązania problemu granicy między Irlandią a będącą częścią Zjednoczonego Królestwa Irlandią Północną została rozwiązana za pomocą mechanizmu awaryjnego (backstop) przewidującego możliwość utworzenia unii celnej obejmującej UE i całe Zjednoczone Królestwo.

Negocjatorzy z obu stron kanału La Manche zgodzili się jednak, że dołożą wszelkich starań, by zawrzeć porozumienie o przyszłych stosunkach do 1 lipca 2020 r. (wówczas nie byłoby konieczności stosowania opcji awaryjnej). Jeśli tak się jednak nie stanie, to UE i Wielka Brytania mogłyby wspólnie przedłużyć okres przejściowy (w jego trakcie niewiele się zmienia; ma trwać do 1 stycznia 2021 r.).

Ewentualnie, w przypadku gdyby okres przejściowy nie był przedłużony od 1 stycznia 2021 r., zostałby uruchomiony bezpiecznik (backstop), przewidujący objęcie Wielkiej Brytanii unią celną. Takie rozwiązanie gwarantowałaby, że nie byłoby granicy w ramach Zjednoczonego Królestwa między Irlandią Północną a Wielka Brytanią, ani między Irlandią Północną a Irlandią. Obszar celny obejmowałby wszystkie towary z wyjątkiem produktów rybołówstwa i akwakultury.

Kolejnym krokiem po stronie unijnej ma być zatwierdzenie porozumienia przez szefów państw i rządów 27 krajów unijnych na specjalnym nadzwyczajnym szczycie. Od przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska będzie zależało, na kiedy zostanie on zwołany. Po tym, gdy porozumienie między obiema stronami zostanie podpisane, musi jeszcze zostać zatwierdzone przez Parlament Europejski oraz parlament Wielkiej Brytanii.

Źródło: www.gospodarkamorska.pl


Brexit: Polska w grupie krajów ryzyka:

Zarówno Wielka Brytania, jak i Unia Europejska przygotowują się na ewentualność twardego rozwodu z Unią. Także polski rząd nie wyklucza fiaska dwustronnych negocjacji, które powinny się zakończyć do października br.

(…) – Scenariusz „no deal brexit” uderzy przede wszystkim w te państwa członkowskie UE, które mają najbardziej rozbudowane relacje z Wielką Brytanią. Polska jest niestety w grupie państw podwyższonego ryzyka – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Przemysław Biskup, starszy analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. (…) – Twardy brexit mogą odczuć przede wszystkim polscy obywatele na Wyspach oraz te grupy, które zależą od finansowania unijnego, np. rolnicy, ponadto organizacje czy branże biznesu, które żyją z handlu z Wielką Brytanią – zarówno eksporterzy żywności, jak i usług transportowych, eksporterzy tzw. białego sprzętu – lodówek, pralek, oraz producenci części samochodowych. Polska eksportuje sporo części w ramach zintegrowanych łańcuchów dostawczych przemysłu samochodowego, ale również eksportuje bardzo dużo pośrednio pod flagą niemiecką czy francuską – mówi dr Przemysław Biskup.

Wielka Brytania powinna opuścić unijne struktury do 29 marca 2019 roku. Okres przejściowy, w którym mają obowiązywać dotychczasowe zasady współpracy, w tym swoboda przepływu osób, potrwa do końca 2020 roku. Po tym czasie Wielka Brytania stanie się formalnie „państwem trzecim”. Skutki będą odczuwalne dla obywateli i przedsiębiorstw zarówno w UE, jak i Wielkiej Brytanii i będą dotyczyć wszystkich aspektów jak na przykład przywrócenia kontroli na granicach, handlu, ważności dotychczas obowiązujących umów i certyfikatów czy przekazywania danych.

Źródło: www.zmpd.pl


Dotychczas uzgodniono ok. 75% obszarów dotyczących wyjścia UK z UE. W dalszym ciągu jednak jest wiele niewiadomych.

Perspektywa wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest z jednej strony dużym zagrożeniem dla wszystkich firm, które biorą udział w obrocie handlowym i obsługują wymianę handlową z tym państwem, ale z drugiej strony poważna zmiana w warunkach konkurowania spowoduje, że pojawią się nowe możliwości w zdobyciu rynków i w budowaniu przewagi konkurencyjnej. Na pytanie, w jaki sposób odnaleźć się w nowej rzeczywistości po 29 kwietnia 2019 roku próbowali odpowiedzieć przedstawiciele administracji rządowej, którzy wzięli udział w seminarium zorganizowanym 13 czerwca 2018 r. w siedzibie Pracodawców RP na ul Brukselskiej 7 w Warszawie.

W spotkaniu uczestniczyli reprezentanci ministerstw: Przedsiębiorczości i Technologii; Spraw Zagranicznych; Finansów oraz przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców, w tym ZMPD. MSZ przedstawiło stan negocjacji między UE i Wielką Brytanią dotyczących Brexitu. Przekazano informację, że do tej pory uzgodniono około 75% obszarów związanych z wyjściem UK z UE. Jednak w dalszym ciągu jest wiele niewiadomych, w tym miedzy innymi brakuje informacji, jak będą wyglądały relacje handlowe i wynikające z nich relacje graniczne Wielkiej Brytanii i UE. Dużym wyzwaniem jest konieczność uniknięcia fizycznej granicy między Irlandią a Irlandią Północną, a także granicy celnej na kanale La Manche. Przed negocjatorami w dalszym ciągu stoją poważne wyzwania, tym bardziej, że dochodzą informacje, że Wielka Brytania zabiega o kolejne okresy przejściowe. Do końca nie wiemy, jak będzie wyglądał Brexit  i jak będzie ustanowiony układ zależności. Jednak należy mieć na uwadze, że negocjacje mogą zakończyć się również brakiem porozumienia, albo przyjęciem pełnego pakietu, w którego skład będą wchodziły łącznie: zasady wyjścia, terminy przejściowe i  warunki przyszłych relacji. Poinformowano, że docelowo należy spodziewać się przywrócenia kontroli granicznych oraz pojawienia się różnych standardów obowiązujących na wyspach oraz w UE.

Przedstawiciele Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii zwracali uwagę, że w wielu dziedzinach polscy przedsiębiorcy mogą podjąć się konkurowania z produktami i usługami dostarczanymi dziś przez firmy z Wielkiej Brytanii. Po zakończeniu Brexitu może okazać się, że import do UE będzie nieopłacalny ze względu na pojawienie się barier administracyjnych. Wskazywano, że przedsiębiorcy z UK będą musieli zmierzyć się ze zmianą statusu z dystrybutora w UE na importera. Będą do tego potrzebne nowe certyfikaty zgodności dla produktów. Pojawi się obowiązek uzyskiwania licencji eksportowych/importowych dla towarów. Firmy brytyjskie będą musiały zmienić strukturę spółek w EU, dla których będą obowiązywały inne zaostrzone wymogi. W wielu przypadkach, między innymi np. importu do UE produktów spożywczych, pojawi się obowiązek wyznaczenia przedstawiciela i przejścia dodatkowej certyfikacji. W przypadku pojazdów będzie konieczna dodatkowa homologacja.

Przedstawiciel Ministerstwa Finansów zwracał uwagę, że tylko w ruchu bilateralnym między Polską i UK po powstaniu granicy celnej pojawi się konieczność obsługi około 1,2 mln zgłoszeń celnych. Przy obsłudze przemieszczania towarów w obrębie UE dla produktów importowanych z UK będą potrzebne zabezpieczenia majątkowe. Zaznaczył, że firmy mogą korzystać z uproszczeń wynikających z kodeksu celnego UE, ale te uproszczenia wymagają spełnienia dodatkowych wymogów i są czasochłonne oraz obarczone dodatkowymi kosztami. Przekazano informację, że po 29.03.2019 r. będzie możliwe wykonanie przewozu z UE do UK na postawie karnetu TIR. Poza tym poinformowano, że 24.05.2018 roku władze Wielkiej Brytanii zgłosiły chęć przystąpienia do Wspólnej Procedury Tranzytowej, co będzie również wymagało zmiany części przepisów UE w tym zakresie. Nowe wymogi celne będą dotyczyły również ruchu osobowego. Osoby przemieszczające się w tej relacji nie będą korzystały z rozszerzonych praw do wwozu różnych towarów na własne potrzeby. Utrudnień należy się również spodziewać w przesyłkach pocztowych. Ministerstwo Finansów już teraz dokonało wstępnych analiz, które wskazują, że ze względu na Brexit pojawi się konieczność obsadzenia 500 etatów w służbie celno-skarbowej, aby móc zaspokoić nowe potrzeby związane z odprawami celnymi.

W podsumowaniu podkreślano, że warto już dziś w firmach analizować swoje relacje handlowe z Wielką Brytanią i uwzględniać w przyszłości ewentualne perturbacje związane z pojawieniem się nowych barier. Równocześnie warto analizować możliwości wejścia na nowe rynki.

Źródło: www.zmpd.pl


Przewoźnicy drogowi obsługujący handel towarami z Wielką Brytanią powinni przygotować się na czarny scenariusz po Brexicie - uważa prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) Jan Buczek. Ostrzega on przed najgorszym.

- Wydaje mi się, że powinniśmy się skupić na najczarniejszym scenariuszu. Wielu klientów wycofa się z handlu z Wielką Brytanią. Będą uruchomione nowe połączenia promowe i wokół tych portów będą powstawać firmy obsługujące w zakresie celnym i technicznym potok towarów - powiedział Buczek podczas konferencji.

Prezes ZMPD nie wyobraża sobie, żeby Wielka Brytania utrzymała tak wysoki poziom wymiany towarów, jak jest w chwili obecnej i to będzie niestety strata zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i dla wszystkich państw, które obecnie z Wielką Brytanią handlują, przekonywał.

Buczek dodał, że w czarnym scenariuszu towary będą obłożone cłem, trzeba będzie wypełnić masę dokumentów, a odprawa ciężarówki nie będzie trwała ośmiu sekund jak obecnie, tylko kilka lub kilkanaście godzin, jeśli zabraknie jakiegoś dokumentu. - Jeżeli chodzi choćby o infrastrukturę to jesteśmy nieprzygotowani - stwierdził.

Przewodniczący rady Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński zwrócił uwagę, że jeżeli dojdzie do jakichkolwiek komplikacji związanych z obsługą samochodów, z odprawami celnymi czy ze sprawami imigracyjnymi na granicy, to zyska transport morski.

- Możemy mieć do czynienia z tym, że część kontrahentów zdecyduje się przerzucić ładunki z transportu samochodowego na kontenerowy transport morski - powiedział M. Tarczyński.

Z kolei szefowa Stałego Przedstawicielstwa przy UE Krajowej Federacji Przewoźników z Francji Isabelle Maitre zwróciła uwagę, że w przypadku Brexitu wyzwaniem będzie stworzenie sprawnej kontroli celnej towarów na granicy z Wielką Brytanią, co będzie wymagało zarówno czasu, jak i pieniędzy. Stwierdziła, że jeśli procedurę przy wjeździe do Wielkiej Brytanii wydłuży się o dwie minuty dla każdej ciężarówki, to spowoduje to wydłużenia kolejek samochodów o 27 km. Dodatkowe informacje TUTAJ .

Formalności celne to podstawowa różnica w handlu ze Zjednoczonym Królestwem, która pojawi się w nocy z 29 na 30 marca 2019 r. Wtedy nastąpi formalne wyjście tego kraju z obszaru celnego Unii Europejskiej.

Czy będą cła lub inne należności importowe – tego jeszcze w negocjacjach Londynu z Brukselą nie ustalono.

Komisja Europejska już uruchomiła na swojej stronie specjalny serwis poświęcony skutkom podatkowym i celnym brexitu. Na razie jest skromny, jednak mówi wyraźnie: towary idące przez kanał La Manche będą podlegały formalnościom celnym. Wygasną też upoważnienia na handel niektórymi towarami (np. odpadami) wydane przez władze Wielkiej Brytanii. To samo dotyczy np. pozwoleń na uproszczone procedury celne dla tzw. upoważnionych podmiotów, zwanych AEO (ang. Authorised Economic Operators).

Źródło: www.businessinsider.com.pl , www.zmpd.pl


Wielka Brytania wraz z opuszczeniem Unii Europejskiej w marcu 2019 roku, chce przestać korzystać ze wspólnego rynku i unii celnej.

Takie stanowisko przedstawili członkowie brytyjskiego rządu - minister finansów Philip Hammond i handlu międzynarodowego Liam Fox w niedzielnym wydaniu „Sunday Telegraph”. Ich głos jest swoistym znakiem pokoju pomiędzy rządowymi frakcjami, które w ostatnim czasie spierały się o kształt i tempo wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Zdaniem ministrów, opuszczenie wspólnego rynku i unii celnej da Wielkiej Brytanii „swobodę negocjowania najlepszych porozumień handlowych na całym świecie jako niezależny, otwarty naród”.

- Opuścimy także wspólny rynek UE, bo w czerwcu 2016 roku zagłosowano za zmianą i musimy to zrealizować - podkreślali Hammond i Fox.

Członkowie rządu podkreślili, że w ciągu ostatniego roku odwiedzili 30 państw, które z Wysp importują towary i usługi warte miliardy funtów. Chcą, by ich kraj wykorzystał szansę związaną z rozwojem gospodarek na całym świecie. Jak przypominają, „według własnej analizy Komisji Europejskiej w ciągu następnych 20 lat 90 proc. wzrostu gospodarczego wydarzy się poza Unią Europejską”.

Hammond i Fox opowiadają się za wprowadzeniem okresu przejściowego, który sprawi, że w marcu 2019 roku firmy nie staną w obliczu nagłej zmiany przepisów prawa.

Ministrowie zaznaczają jednak, że okres ten „nie może być nieskończenie długi, nie może też być ukrytym sposobem na pozostanie (ich kraju) w Unii Europejskiej”. Wielka Brytania powinna ich zdaniem, od razu wyjść z unii celnej i wspólnego rynku, stając się „państwem trzecim”, które nie podlega unijnym traktatom.

Po jego wygaśnięciu Wielka Brytania powinna zawrzeć stałe, oparte na nowym traktacie, porozumienie między Londynem a UE, które będzie „wspierało jak najbliższe relacje z Unią Europejską, przy zachowaniu bliskich więzi w kwestii polityki bezpieczeństwa i handlu”.

Źródło: www.next.gazeta.pl


Na Wyspy tylko z paszportem ? czy przewoźników czeka chaos?:

Londyn zapowiada koniec swobodnego przepływu osób między Unią a Wielką Brytanią. Ma to nastąpić zaraz po oficjalnym Brexicie. Minister do spraw imigracji Brandon Lewis powiedział 27 lipca 2017 r., że do marca 2019 roku brytyjski rząd wprowadzi nowe rozwiązania w sprawie wjazdu unijnych obywateli na Wyspy.

Jakie rozwiązania wprowadzi brytyjski rząd? Zależy to od wyników negocjacji na linii Londyn - Bruksela. Minister do spraw imigracji Brandon Lewis zapowiedział jednak w rozmowie z radiem BBC, że swobodny przepływ osób między Unią a Wielką Brytanią skończy się po Brexicie. Wskazał przy tym, że wiosną 2019 roku zostanie wprowadzony nowy system imigracyjny.

(…) Jak podaje Reuters, brytyjska minister spraw wewnętrznych Amber Rudd powiedziała: "Będziemy dążyć do dalszego przyciągania tych, którzy przynoszą korzyści gospodarcze, społeczne i kulturowe".

Źródło: www.zmpd.pl


Brytyjski dziennik „The Guardian”, powołując się na analizę agencji doradztwa gospodarczego Oxera, przewiduje, że Brexit będzie kosztował Brytyjczyków co najmniej 1 mld funtów rocznie i spowoduje ogromny chaos w transporcie międzynarodowym.

Wprowadzenie kontroli celnych na granicy wymaga stworzenia ogromnych parkingów dla ciężarówek.  Według „The Guardian” mogą pojawić się dodatkowe koszty - poza wyliczonymi - związane z  potencjalnymi kolejkami na autostradach, zatrudnieniem dodatkowego personelu celnego i z utratą miejsc pracy, w wyniku przeniesienia siedzib niektórych firm do innych państw.

Jedną z głównych obaw Skarbu Państwa Wielkiej Brytanii jest złożoność stworzenia nowego systemu celnego w taki sposób, by uniknąć poważnych zakłóceń. Sprawa jest pilna, gdyż przedsiębiorstwa muszą wiedzieć wcześniej, na jakich zasadach będą obracać towarami.

Według twórców raportu brytyjskie elementy łańcucha logistycznego są zagrożone, jeśli koszty i niepewność spowodowana kontrolą celną przeważą nad korzyściami prowadzenia działalności gospodarczej w Wielkiej Brytanii.

Źródło: www.zmpd.pl