14.04.2026
Jeśli ropa naftowa będzie kosztować ponad 150 dolarów za baryłkę i pojawią się braki w dostawie surowca z Bliskiego Wschodu, kierowcy mogą płacić na polskich stacjach benzynowych nawet 10 zł za litr paliwa - stwierdził prezes Unimotu Adam Sikorski. Dodał, że większość stacji paliw jest już od strony technicznej przygotowana, żeby taką cenę pokazać. W poniedziałek ceny ropy na świecie znowu idą w górę.
Prezes Unimotu Adam Sikorski powiedział w programie "Biznes Klasa" w Wirtualnej Polsce, co musiałoby się stać, żeby cena paliwa w Polsce przekroczyła 10 zł za litr. Jego zdaniem scenariusz taki byłby realny w sytuacji, gdyby cena ropy na rynkach światowych dobiła do 150 dolarów za baryłkę i pojawiły się braki w dostawach surowca z Bliskiego Wschodu.
Zwrócił również uwagę, że poziom 10 zł za litr paliwa był już testowany w 2022 roku. W tamtym czasie część operatorów musiała nawet wymieniać pylony, ponieważ nie mieściła się na nich liczba z "1" z przodu - maksymalnie można było wyświetlić 9,99 zł.- Większość stacji paliw jest już gotowa, żeby taką cenę pokazać. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie i nie będziemy musieli tej opcji używać - podkreślił.
10 zł za litr paliwa. Zmiany na większości stacji benzynowych w Polsce
Ropa Brent w poniedziałek zdrożała powyżej 103 dolarów za baryłkę. To efekt braku porozumienia po weekendowych rozmowach Waszyngtonu z Teheranem. Z kolei prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump dodatkowo skomplikował sytuację, ogłaszając, że teraz to amerykańska Marynarka Wojenna całkowicie zablokuje cieśninę Ormuz.
- Dzisiejszy poziom 103 dolarów i 8-procentowy wzrost w żaden sposób nie odzwierciedlają tego, co może się wydarzyć, jeśli USA faktycznie zdecydują się na taką operację. Ceny powinny sięgać 140-150 dolarów – ocenił w rozmowie z Bloomberg Television Jorge Montepeque z Onyx Capital Group.
Jego zdaniem amerykańska blokada mogłaby przekształcić konflikt regionalny w globalny kryzys, z ryzykiem utraty nawet 12 mln baryłek ropy dziennie.
źródło: www.wmp.pl