20.07.2026
W branży funkcjonuje silny stereotyp hiszpańskich ciężarówek z południowoamerykańskimi kierowcami, jako tych szczególnie często „puszczających się” ze wzniesień. Ubiegłotygodniowy komunikat niemieckiej policji ewidentnie zaś ten stereotyp potwierdził, mówiąc o wyniku przekraczającym nawet 130 km/h.
Jak poinformowała niemiecka policja, Mercedes-Benz Actros z naczepą, należący do firmy z Hiszpanii, prowadzony przez 48-letniego kierowcę z Peru i przewożący ładunek świeżych owoców, został ściągnięty z autostrady A2 pod miejscowością Porta Westfalica. Kontrola miała miejsce we wtorek, 7 lipca, około godziny 16.45, a więc w gęstym, popołudniowym szczycie. Bezpośrednią przyczyną zatrzymania była ewidentnie zbyt wysoka prędkość, którą zestaw rozwinął na zjeździe ze wzniesienia.
By zweryfikować tę prędkość i uzyskać podstawę do wystawienia mandatu, Niemcy dokonali po prostu kontroli tachografu. Co więcej, niemieccy funkcjonariusze zastosowali charakterystyczne dla siebie podejście, sprawdzając zapisy prędkości nie tylko sprzed samego zatrzymania, ale z całego dystansu przejechanego po Niemczech w dobie obejmującej kontrolę.
Kontrola wykazała, że w ciągu 4-godzinnego przejazdu przez Niemcy, odnotowanego w dniu kontroli, pojazd wielokrotnie osiągał wysokie, trzycyfrowe prędkości. Najwyższym wynikiem było przy tym 118 km/h, zapisane przez tachograf około 40 kilometrów przed kontrolą, gdy zestaw przejeżdżał między węzłami Bielefeld Süd oraz Bielefeld Ost. Mandat wyliczono więc właśnie za to najwyższe wykroczenie, odejmując ustawowe 6 km/h tolerancji i uznając je za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 32 km/h. Taki wynik przełożył się według niemieckiego taryfikatora na 540 euro (około 2340 złotych) mandatu.
Analizując dane z doby obejmującej kontrolę, policjanci zwrócili uwagę na coś jeszcze. Otóż zapisy pełne były bardzo wysokich prędkości, a najwyższym odnotowanym wynikiem okazało się 133 km/h. Niemniej ten wynik nie został odnotowany w Niemczech, lecz jeszcze na terenie Hiszpanii, w związku z czym tutaj Niemcy musieli odstąpić od wystawienia kary. Niemniej wspomniano o tym w oficjalnym komunikacie, by pokazać, jak wyglądał styl jazdy tego kierowcy.
Domyślam się, że sam temat kontroli prędkości w oparciu o tachograf wzbudzi wiele kontrowersji. Na koniec należy się więc małe wyjaśnienie. Zacznijmy od tego, że Komisja Europejska dopuściła tego typu kontrole, ale pod kilkoma warunkami. Przede wszystkim służby muszą mieć możliwość umiejscowienia przekroczenia prędkości na danym terenie i określenia, jak obowiązywało tam ograniczenie. Kiedyś oznaczało to, że mandaty wystawiano tylko za wyniki odnotowane tuż przed kontrolą. Od kiedy jednak tachografy automatycznie zapisują położenie pojazdu oraz przekraczanie granic, niemieccy policjanci wychodzą właśnie z takiego założenia, jak powyżej – sprawdzają wszystkie wyniki zapisane w danej dobie na terenie ich kraju, a następnie przyrównują je do 80 km/h, jako najwyższego limitu obowiązującego ciężarówki w ramach całej niemieckiej sieci drogowej.
Kolejną istotną kwestią jest wspomniane 6 km/h, gdyż właśnie taka tolerancja została oficjalnie uwzględniona w unijnych przepisach regulujących pracę tachografów (Rozporządzenie UE nr 165/2014). Niezależnie więc od tego, o jakiej prędkości mowa i w jakim kraju miał miejsce przejazd, od zapisu prędkości dokonanego przez tachograf zawsze trzeba odjąć ustawowe 6 km/h. Dlatego też w powyższym przypadku nie naliczono przekroczenia o 38 km/h (118 km/h), lecz o 32 km/h (112 km/h).
źródło: www.40ton.net