09.03.2026
Rynek transportowy nadal działa pod silną presją kosztów i nadpodaży ciężarówek. Ładunków jest mniej, a stawki nie nadążadją za rosnącymi wydatkami firm. O tym, jak dziś wygląda współpraca z przewoźnikami i co decyduje o przetrwaniu na rynku, mówi Herbert Ebner, prezes Spedimax Polska.
Szczerze mówiąc – gorzej. Koszty rosną praktycznie we wszystkich obszarach: paliwo, wynagrodzenia kierowców, serwis, części czy ubezpieczenia. W normalnym rynku stawki transportowe powinny za tym iść w górę. Problem w tym, że ładunków jest mało, gospodarka wyhamowała i przemysł bardzo mocno pilnuje budżetów. W efekcie podwyżki stawek są bardzo trudne do przeforsowania.
Do tego dochodzi efekt wojny w Ukrainie, część kierunków po prostu zniknęła. Firmy, które wcześniej tam jeździły, przeniosły się na inne rynki, więc mamy w Europie nadal nadpodaż ciężarówek. A nadpodaż zawsze oznacza presję cenową.
Zdecydowanie brak ładunków i ogromna presja cenowa. Rynek jest bardzo wymagający, a konkurencja duża. Wiele firm zwraca też uwagę na wysokie marże części pośredników, to dodatkowo zaostrza sytuację, bo każdy walczy o swoją część tortu, który i tak jest dziś mniejszy niż kilka lat temu.
To zależy. Dla mnie kluczowa jest lojalność. Jeśli obie strony grają fair, potrafią rozmawiać otwarcie i wspierać się w trudniejszych momentach, to długoterminowa współpraca jest jak najbardziej możliwa.
Tak właśnie staramy się pracować w Spedimax Polska Sp. z o.o., budować relacje, a nie tylko realizować pojedyncze zlecenia. Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć, że lojalność na rynku jest dziś mniejsza niż kiedyś. Dotyczy to i klientów, i przewoźników. To jednak szersze zjawisko, nie tylko w transporcie.
Przede wszystkim patrzymy na stabilność finansową i realne możliwości operacyjne. Ważne jest też to, jak firma reaguje w sytuacjach problemowych, bo te w transporcie zdarzają się zawsze. No i oczywiście komunikacja. Można mieć najlepszą flotę, ale bez dobrej współpracy i zaufania daleko się nie zajedzie.
Paradoksalnie mniejsze firmy często radzą sobie lepiej niż duże koncerny. Są bardziej elastyczne, szybciej podejmują decyzje, krótsza jest ścieżka komunikacji. Oczywiście wymaga to zdrowego zarządzania i kontroli kosztów, ale dobrze prowadzona firma z sektora MŚP potrafi bardzo sprawnie dostosować się do nowych realiów.
Rynek potrzebuje jednego i drugiego. Są przewoźnicy, którzy chcą stabilnych kontraktów i pewności pracy, i są klienci, którzy tego samego oczekują. Ale są też firmy, które wolą działać elastycznie i reagować na bieżące stawki rynkowe.
Moim zdaniem kluczem jest umiejętność znalezienia równowagi. Rolą spedytora jest tak zarządzać relacjami, żeby każdy partner miał poczucie stabilności i uczciwości, niezależnie od modelu współpracy. W końcu wszyscy działamy w tym samym rynku i jesteśmy od siebie zależni.
Po pierwsze – stabilni i uczciwi klienci. Bez tego trudno planować przyszłość.
Po drugie – dobrze poukładane koszty i pełna kontrola nad finansami.
Po trzecie – jasna filozofia działania i konsekwencja.
Rynek będzie się dalej zmieniał. Przetrwają ci, którzy mają fundamenty i potrafią zachować zdrowy rozsądek nawet wtedy, gdy sytuacja robi się trudna.
źródło: www.etransport.pl