Branża TSL obawia się fali powrotów na Ukrainę

05.05.2026

Czy logistyka zostanie po zakończeniu wojny na Ukrainie bez pracowników? Zdania są podzielone, ale wiele firm już się przygotowuje na zmiany.Wśród obywateli Ukrainy pracujących w logistyce w Polsce, 73% dobrze ocenia swoją sytuację zawodową, wynika z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service na 2026. Jednocześnie 26% deklaruje, że po zakończeniu wojny chce wrócić do swojej ojczyzny jak najszybciej, a kolejne 15% bierze taki krok pod uwagę w perspektywie 1–2 lat. – Dla polskiej logistyki i fulfillmentu to wyraźny sygnał, że optymistyczny scenariusz zakończenia wojny, na który wszyscy czekają, może stać się jednocześnie sprawdzianem gotowości operacyjnej – uważa HR Manager w Fulfilio Agata Kasperska. Według ostatnich danych ZUS, na koniec 2025 roku legalnie pracowało w Polsce blisko 1,29 mln cudzoziemców, z czego 857 tys. stanowili obywatele Ukrainy. – Jeżeli część osób po zakończeniu wojny zdecyduje się wrócić do Ukrainy, branża nie powinna reagować nerwowo, tylko być na to operacyjnie gotowa. To oznacza inwestowanie równolegle w retencję, przewidywalną organizację pracy, rozwój kompetencji i technologię, która realnie wspiera zespoły – przekonuje Kasperska. 

Zakłócenia transportu i wyższe ceny

Ostrzega, że wyzwaniem może być kumulacja kilku czynników jednocześnie: rotacji, rosnących kosztów pracy, ograniczonej dostępności kadr lokalnych i oczekiwań klientów dotyczących coraz szybszej realizacji zamówień. – W takim układzie przewagę zyskają nie firmy, które najszybciej rekrutują, ale te, które potrafią skutecznie zatrzymywać pracowników, dywersyfikować źródła zatrudnienia i budować bardziej elastyczne modele operacyjne – stwierdza Kasperska.

Z kolei broker transportowy Michał Michalski wskazuje, że nawet 41% kierowców ze Wschodu planuje powrót. – Jeśli te prognozy się sprawdzą, z polskiego transportu zniknie co czwarty, a może co trzeci kierowca – szacuje Michalski i dodaje, że problem „pustego fotela” już teraz spędza sen z powiek właścicieli firm TSL. 

Prognozami niepokoi się także kierownik operacyjny logistyki w Hurtel Wojciech Szubart. – Już dziś firmy funkcjonują pod dużą presją kosztową i regulacyjną, dlatego ewentualny odpływ nawet kilkunastu procent kadry może przełożyć się na spadek dostępności usług transportowych i dalszy wzrost cen. W takiej sytuacji przewagę mogą zyskać przedsiębiorstwa, które wcześniej zdywersyfikują źródła zatrudnienia – zarówno poprzez przyciąganie kierowców z Polski, jak i otwarcie się na rynki azjatyckie – wymienia Szubart. 

Zastrzega, że powrotu kierowców z Ukrainy po zakończeniu wojny nie da się całkowicie zatrzymać, ale można go częściowo spowolnić poprzez działania po stronie pracodawców i państwa. – Kluczowe będą wyższe wynagrodzenia, większa stabilność zatrudnienia oraz uproszczenie procedur legalizujących pobyt i pracę, tak aby kierowcy mieli poczucie długoterminowej perspektywy w Polsce – podpowiada Szubart.

Nie panikować

Z drugiej strony decyzje o powrocie po kilku latach mieszkania w jakimś kraju nie podejmuje się z dnia na dzień, czy nawet z tygodnia na tydzień. – Takie decyzje mają charakter długoterminowy i to z wielu powodów. Tysiące pracowników ustabilizowało swoje życie w Polsce, tutaj mają swoje rodziny, których dzieci chodzą do szkół, tutaj wynajmują albo kupują mieszkania. Wiążą się z lokalnym rynkiem pracy i dobrze się po nim poruszają, mają też dokumenty pobytowe, co wiąże ich z krajem i miejscem pracy – wskazuje kierownik Rekrutacji, Legalizacji i Administracji w Grupie Opteamic, agencji pracy i pracy tymczasowej Helena Rojbul. Przypuszcza, że część osób będzie chciało wrócić, chociażby z tęsknoty za rodziną, albo do swoich majątków, jednakże te powroty będą stopniowe i nie należy spodziewać się masowego odpływu obywateli Ukrainy z Polski. Zakłada, że mężczyźni nie będą opuszczać masowo Polski, a to z powodu obaw o problemy prawne po powrocie do swojego kraju. – Niektórzy nie wrócili na wezwanie do wojska, bo pracując już w Polsce nawet nie wiedzieli o takim wezwaniu, a teraz mogą się obawiać konsekwencji prawnych. Zakładamy też, że część osób nie ma gdzie wracać, bo ich rodzime miejscowości są całkowicie zniszczone. Dlatego w logistyce nie przewidujemy gwałtownych zmian w zatrudnieniu i nagłego kryzysu kadrowego z powodu powrotu Ukraińców do kraju – prognozuje przedstawicielka Opteamic.  Dostrzega odwrotny trend. – Część osób, która chciała wyjechać z Ukrainy, ale nie miała takiej możliwości wcześniej, będzie chciała przyjechać po wojnie do Polski. Z drugiej strony, wiadomo, że po wojnie nastąpi odbudowa kraju, będą inwestycje i za tym będą powstawać miejsca pracy, ale na to potrzeba też czasu. Jako agencja pracy na pewno myślimy o tym i rozpatrujemy różne scenariusze, więc dzisiaj staramy się różnicować zespoły i budować je wielokulturowo z pracownikami z Azji i Ameryki Południowej – wskazuje Rojbul.  

źródło: www.logistyka.rp.pl