Brukselska bariera dla chińskich drobnych przesyłek

20.02.2026

Unia Europejska obłoży cłem także drobne przesyłki z Chin, zapowiada kolejną reformę przepisów celnych i zwiększenie wpływów do budżetu Komisji, kosztem krajów członkowskich.

Rada formalnie zatwierdziła 12 lutego nowe przepisy o należnościach celnych za produkty wwożone do UE w małych paczkach, głównie przesyłki handlu elektronicznego. 

Politycy doszli do wniosku, że bezcłowy wwóz powoduje nieuczciwą konkurencję wobec sprzedawców z UE. 

Od 1 lipca 2026 roku cło będzie pobierane od każdej odrębnej kategorii znajdujących się w paczce produktów, określonej na podstawie odpowiedniej pozycji taryfowej.KE podaje przykład: „paczka zawiera 1 bluzkę z jedwabiu i 2 z wełny. To oznacza, że paczka zawiera dwa produkty podlegające różnym pozycjom taryfowym, dlatego należy uiścić cło w wysokości 6 euro.” 

Pytanie o skuteczność

Kluczowe będzie skuteczne egzekwowanie nowych przepisów oraz tempo wdrażania pełnej reformy, w tym faktycznego zniesienia progu de minimis w wysokości 150 euro. Polska Izba Gospodarki Cyfrowej od dawna opowiadała się za tymi zmianami. 

Także prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu Arkadiusz Kawa uważa, że prawdziwym testem będzie skuteczne egzekwowanie prawa. – Bez niej wpływ tych zasad może pozostać ograniczony – przekonuje Kawa. 

Dodaje, że opłata w wysokości 3 euro raczej nie powstrzyma napływu tanich przesyłek z Azji, ale może zmniejszyć najbardziej agresywne przewagi cenowe. – W praktyce regulacje mogą przyspieszyć inwestycje globalnych graczy w magazyny i infrastrukturę logistyczną w całej Europie – stwierdza Kawa i wskazuje na ostatnie europejskie inwestycje JD.com oraz Shein. 

Podobnie sytuację ocenia wiceprezes Last Mile Experts Mirek Gral. – Możemy spodziewać się, że do 2028 zmieni się niewiele, ponieważ tajemnicą poliszynela jest to, że część eksporterów z Chin jest subsydiowana przez własny rząd – wskazuje Gral. Przypuszcza, że zapewne spadnie nieznacznie napływ bardzo tanich towarów, wysyłanych do końcowego odbiorcy, ale wolumen ten zmieni swoje miejsce nadania. – Dlaczego? Zakładam, że stanie się to co w 2021 roku, gdy wchodziły obowiązujące do tej pory przepisy. Chińskie firmy otwierały masowo magazyny celne na terenie EU importowały towary, cląc je przed wysłaniem do odbiorców, co niekoniecznie wpłynęło na „załamanie” potoków Chińskich produktów, w praktyce zmienił się tylko adres nadania – przypomina wiceprezes LME.

Zaznacza, że co wydarzy się po 2028, tego chyba nie wie nikt. – Powody są przynajmniej dwa. Pierwszy – czy Unia będzie gotowa z uruchomieniem wspólnego systemu poboru ceł? Drugi – Chińczycy właśnie ogłosili, że otwierają własne firmy kurierskie w Europie, więc za kilka lat układ sił KEP na mapie Europy może wyglądać zupełnie inaczej niż dzisiaj – prognozuje Gral. 

Prezes Last Mile Experts Marek Różycki przypuszcza, że nowe regulacje mogą uporządkować rynek, jeśli przy mniejszych wolumenach, małych paczek, operatorzy zaczną wyceniać doręczenie „do drzwi” w sposób bardziej realistyczny, skończy się część patologii cenowych. – I tu pojawia się ciekawy efekt uboczny: out of home, automaty paczkowe i punkty odbioru (PUDO) mogą stać się jeszcze bardziej atrakcyjne kosztowo; przy rzetelnej kalkulacji dostawa „do drzwi” różnica ekonomiczna zaczyna być bardziej widoczna. To może być realną szansą dla sieci ooh i operatorów, którzy mają dobrą i wydajną sieć punktów i/lub automatów – wskazuje Różycki.

Nowy unijny urząd i więcej pieniędzy dla UE

Dyrektor agencji celnej Customs Clearance Services Piotr Sienkiewicz uważa, że największy problem pozostaje nierozwiązany, a jest nim brak jakiejkolwiek kontroli nad importowanym towarem. Wskazuje na unijne dokumenty, z których wynika, że po przeprowadzeniu kontroli 20 000 przesyłek zawierających zabawki i drobną elektronikę okazało się, że ponad połowa z nich nie spełniała unijnych norm dotyczących produktów. Wybrane produkty zostały również przetestowane laboratoryjnie pod kątem ich bezpieczeństwa i 84 proc. z nich uznano za niebezpieczne. Sama KE szacuje koszty społeczne tej sytuacji na 76,6 mld euro, zarazem spodziewa się zebrać kilkanaście mld euro rocznie z nałożonych na przesyłki e-handlu ceł. 

Wartość dwóch trzecich przesyłek w handlu elektronicznym jest zaniżana w celu uniknięcia należności celnych, a z badań wynika, że podobny odsetek produktów zakupionych online nie spełnia unijnych wymogów bezpieczeństwa, mimo że rośnie liczba kontroli: z 305 tys. w 2022 roku do 395 tys. w 2024 roku. 

Jednak liczba przesyłek rośnie szybciej i w rezultacie tylko 82 na milion zostały sprawdzone w 2024 roku, gdy w 2022 roku były to 203 przesyłki.  

Wynoszące 3 euro cło jest jedynie pierwszym krokiem mającym zapewnić równe szanse wszystkim graczom. „Teraz musimy poczynić zdecydowane postępy w ogólnej reformie celnej. Jest to bowiem kluczowy element działań na rzecz zwiększenia konkurencyjności i bezpieczeństwa UE” zaznaczył minister finansów Cypru Makis Kerawnos. 

Chodzi o reformę celną, cła zaczną mieć zastosowanie do wszystkich towarów wprowadzanych do UE i szacuje się, że nastąpi to w 2028 roku. Trwają negocjacje między Radą a Parlamentem Europejskim w sprawie tej reformy obejmującej utworzenie centrum danych celnych, które będzie nadzorowane przez nowy unijny urząd do spraw celnych. 

Nowe przepisy pozostawią krajom członkowskim 10 proc. z pobranego cła, gdy obecnie jest to 25 proc. 

Według Komisji Europejskiej od 2022 roku liczba małych paczek przesyłanych do UE podwaja się każdego roku. W 2024 r. na rynek UE trafiło 4,6 mld takich paczek. 91 proc. z nich to paczki z Chin. W lipcu 2025 roku liczba paczek wzrosła o 36 proc. w porównaniu z lipcem 2024 roku. 

źrółdło: www.logistyka.rp.pl