11.03.2026
Słone podwyżki cen paliw rujnują transport drogowy. Jego przedstawiciele domagają się pilnej pomocy państwa. Ceny hurtowe Orlenu wzrosły do 6359 zł za m3 oleju napędowego, gdy 27 lutego wynosiły 4777 zł. Podwyżka cen paliwa o jedną trzecią boleśnie uderzyła w przewoźników drogowych. – Udział w kosztach przewoźnika drogowego wynosi ok 30%. Nietrudno wyliczyć, że tylko wzrost cen paliwa o ok. 30%, to wzrost kosztów o ok 10%. Aktualnie zyskowność firm transportowych to 2-3% więc wchodzimy w straty. Boimy się głównie o dostępność i ceny paliwa – przyznaje prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz.
Klienci niechętni podwyżkom
Przewoźnik z województwa kujawsko-pomorskiego Grzegorz Chełminiak wylicza, że na rynku bieżącym paliwo zdrożało w granicach 2,2 zł do 2,3 zł na litrze. – Przy typowym tygodniowym zapotrzebowaniu jestem 3,5 tys. zł tygodniowo w plecy, tankując w Polsce – wylicza Chełminiak. Także prezes małopolskiej firmy ZET-Transport Jan Załubski zaznacza, że podwyżki cen są rujnujące. – Nie mamy takiej marży, aby pokryć rosnące koszty paliwa. Przedstawiam klientom konieczność zmiany stawki o 10 eurocentów na kilometrze. Reakcje są różne, część oświadcza, że ich to nie dotyczy – opisuje Załubski.
dalsza część artykułu na stronie www.logistyka.rp.pl