Ciężarówki poszły w ruch. Wojna w Iranie umacnia nowy szlak transportowy

17.04.2026

Ubocznym efektem wojny na Bliskim Wschodzie może okazać się stworzenie trwałego i wiarygodnego szlaku drogowego łączącego nie tylko kraje tamtego regionu, ale via Turcja, otwierającego je na Europę, w tym Polskę. Ciężarówki poszły w ruch i ratują to, co utknęło w transporcie morskim i lotniczym.

  • 50 dni wojny na Bliskim Wschodzie przewróciło system transportowy do góry nogami. Po zablokowaniu cieśniny Ormuz w bliskowschodniej logistyce dzieją się rzeczy, jakich nigdy nie widziano.
  • Zaktywizowała się także Turcja, której znaczenie w światowej logistyce poważnie wzrosło po agresji Rosji na Ukrainę, a wolumen tranzytu drogowego zwiększył się o około 60 proc.
  • I o ile transport drogowy nie jest w stanie przejąć całości towarów przewożonych morzem, szczególnie ropy i gazu, o tyle w przypadku wielu innych ładunków na trasie z UE do Arabii Saudyjskiej, Kataru czy Dubaju może mieć sens.
  • Problemy światowego transportu i logistyki będą ważnym tematem Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (22-24 kwietnia). Można jeszcze rejestrować swój udział.

W ostatnich latach na naszych oczach sektor transportu i logistyki uległ głębokim zmianom, głównie pod wpływem globalnych kryzysów geopolitycznych i gospodarczych. Punktem zwrotnym była pandemia COVID-19 w 2020 roku, która doprowadziła do poważnych zakłóceń w łańcuchach dostaw na całym świecie. Wzrosły koszty frachtu morskiego, co przełożyło się na większe zainteresowanie transportem drogowym. Jednocześnie wiele państw postanowiło skoncentrować się na krótszych, regionalnych łańcuchach dostaw. W przypadku Turcji szczególnie widoczny był wzrost przewozów drogowych do krajów Azji Centralnej.

Drugim fundamentalnym wydarzeniem był wybuch wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 roku, który zakłócił funkcjonowanie Korytarza Północnego (wiodącego przez polskie Małaszewicze), dotychczas kluczowego dla handlu między Chinami a Europą. W rezultacie wzrosło znaczenie alternatywnych tras, w tym Korytarza Środkowego, prowadzącego przez Turcję i Kaukaz. Kryzys uwypuklił także znaczenie współpracy międzynarodowej - państwa regionu, takie jak Turcja, Azerbejdżan, Gruzja, Bułgaria i Rumunia, koordynowały działania, aby wspierać kierowców i utrzymać ciągłość transportu.

Turcja umacnia pozycję logistycznego łącznika Europy i Azji

- W odpowiedzi na rosnący popyt Turcja zmodernizowała infrastrukturę graniczną i zwiększyła jej przepustowość. Mimo przejściowych zatorów udało się ograniczyć ryzyko poważniejszych zakłóceń, a wolumen tranzytu drogowego wzrósł o około 60 proc. Równolegle przyspieszyła cyfryzacja procesów transportowych. Wdrożenie systemu e-permit umożliwiło bardziej elastyczne zarządzanie przewozami, szczególnie w sytuacjach kryzysowych, gdy konieczna jest szybka zmiana tras - powiedział Hasan Boz, zastępca dyrektora generalnego tureckiego Ministerstwa Transportu i Infrastruktury podczas spotkania online zorganizowanego 15 kwietnia przez Międzynarodową Unię Transportu Drogowego (IRU).

Turcja umocniła swoją pozycję jako kluczowy hub tranzytowy między Europą a Azją i Bliskim Wschodem. Każdego dnia przez jej przejścia graniczne z Unią Europejską przejeżdża około 2500 ciężarówek, a dodatkowym wsparciem są rozwinięte połączenia ro-ro z portami włoskimi. Rocznie realizowanych jest około 1,1 mln operacji transportowych między Turcją a UE, co świadczy o dużej skali i znaczeniu tego kierunku.

Równolegle rozwijane są nowe korytarze transportowe. Szczególne znaczenie ma trasa przez Irak, wspierana wdrożeniem systemu TIR oraz projektem Development Road, który ma połączyć port Al-Faw w Iraku nad Zatoką Perską z Turcją i dalej z Europą. Już dziś część tego korytarza - 1200 km - funkcjonuje w ruchu drogowym. Docelowo ma być nim prowadzony także ruch kolejowy (całość szacowana jest na 17 mld dolarów). Istotne jest także ponowne otwarcie szlaku przez Syrię w 2025 roku, co umożliwia tranzyt do Jordanii, Libanu i innych krajów regionu.

- Transport drogowy potwierdził swoją elastyczność i odporność w warunkach kryzysowych. Jednocześnie jego efektywność zależy od współpracy międzynarodowej, harmonizacji przepisów, dostępności zezwoleń oraz ułatwień wizowych dla kierowców. Wspólne działania państw pozostają kluczowe dla dalszego rozwoju stabilnych i konkurencyjnych korytarzy transportowych - dodał Hasan Boz.

Bezprecedensowy test dla logistyki: Bliski Wschód między kryzysem a adaptacją

Jak podkreślił Achraf Ellili, prezes Flow Progressive Logistics (Arabia Saudyjska), takich zakłóceń w transporcie Bliski Wschód nie widział od pokoleń. Pierwszy raz problemy rozlały się na Zatokę Ormuz i Morze Czerwone jednocześnie. Mimo to ładunki nadal się przemieszczają - wojna ich nie zatrzymała.  

- Reakcja była natychmiastowa: globalne linie żeglugowe zawieszały serwisy, przekierowywały statki i zmieniały porty rozładunku. Pierwsze tygodnie przyniosły chaos informacyjny i problemy z dostępnością mocy przewozowych, jednak szybko zidentyfikowano główne wąskie gardła. Najpoważniejszym problemem była eksplozja kosztów frachtu oraz gwałtowny wzrost składek ubezpieczeniowych i premii wojennych. Równolegle ujawniły się ograniczenia po stronie transportu lądowego: niedobór kierowców, sprzętu i agregatów chłodniczych - opisywał Achraf Ellili

Decydująca okazała się szybkość reakcji i poziom koordynacji między krajami. Przewagę zyskały te podmioty, które potrafiły efektywnie współpracować i szybko przekierowywać operacje. Wciąż jednak wyzwaniem pozostaje rozproszenie danych - brak jednolitego dostępu do informacji utrudnia planowanie i podejmowanie decyzji.

Z drugiej strony ostatnie tygodnie pokazały również bezprecedensowy poziom współpracy między administracją publiczną a sektorem prywatnym. To właśnie ta koordynacja - obok elastyczności operacyjnej - staje się fundamentem odporności logistyki w regionie.

Zdaniem Saudyjczyka ryzyko nie zniknie wraz z zakończeniem działań militarnych. Postrzegane zagrożenie utrzymuje się dłużej niż realne, co wpływa na decyzje armatorów i koszty operacyjne. Oznacza to, że sektor logistyki musi przygotować się na długotrwałą niestabilność.

Jak powiedział Hasan A. Almanasif, dyrektor wykonawczy Saudi Automobile & Touring Association, sytuacja spowodowała, że armatorzy coraz częściej sięgają po transport lądowy, w tym system TIR, który przechodzi obecnie test odporności. W ostatnich tygodniach potwierdził on swoją skuteczność - zapewniając ciągłość przewozów m.in. między Ad-Dammam (saudyjskie miasto nad Zatoką Perską) a Dżuddą (nad Morzem Czerwnym).

Saudi Automobile & Touring Association (SATA) to organizacja pełniąca kluczową rolę w systemie transportowym Arabii Saudyjskiej, m.in. jako operator systemu TIR. Wspiera międzynarodowy transport drogowy, upraszcza procedury celne i ułatwia tranzyt towarów. Działa we współpracy z administracją i organizacjami międzynarodowymi, wzmacniając płynność i bezpieczeństwo łańcuchów dostaw w regionie GCC (Gulf Cooperation Council: Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Oman, Bahrajn).

Irak reaguje na kryzys: centrum operacyjne i usprawnienia na granicach 

Na kryzys zareagowało także Ministerstwo Transportu Iraku. Wdrożono skoordynowane działania zapewniających ciągłość handlu. Kluczowym elementem było utworzenie centrum operacyjnego pod nadzorem premiera, integrującego administrację, służby bezpieczeństwa i sektor prywatny. Centrum monitoruje przepływ ładunków i umożliwia szybkie podejmowanie decyzji w sytuacjach wymagających interwencji. Równolegle rozwijane są rozwiązania cyfrowe, usprawniające wymianę informacji i koordynację transportu.  

- Wprowadzono także działania operacyjne na granicach: całodobowe odprawy, wyznaczanie alternatywnych tras oraz specjalnych korytarzy dla transportu TIR, co ogranicza zatory i skraca czas dostaw. Kluczowe znaczenie ma również współpraca regionalna z krajami takimi jak Arabia Saudyjska, Turcja czy Katar - stwierdził Mortada Kareem Al-Shahmani, dyrektor General Company for Land Transport w Iraku.

Transport drogowy przyszedł też z pomocą lotnictwu. Katarska Aero Group of Companies podjęła się przewozu ładunków z portu lotniczego Hamad.

- Współpracujemy z Qatar Airways w formule pilotażowej. Zrealizowaliśmy już 11-12 przejazdów, wszystkie dotyczyły ładunków lotniczych. Nie przewozimy ładunków powrotnych do Kataru, nasze ciężarówki wracają puste. W porównaniu z wcześniejszym systemem, wszystko działa sprawnie, a czas tranzytu skrócił się o około 40-50 proc. Staramy się jednak dalej go optymalizować. Widzimy obszary, w których można jeszcze skrócić czas przewozu - podsumował Thampoo Kurian, dyrektor Zarządzający Aero Group of Companies.

źródło: www.wnp.pl