23.07.2024
Liczba upadłości polskich firm przewozowych wzrasta od początku roku. Większość z tych, które wciąż jeszcze działają, zapowiada redukcję flot i zatrudnienia, szykując się do pięciomiesięcznego okresu stagnacji. Tymczasem eksperci mówią o zapaści na rynku przewozów drogowych – największej od 30 lat.
Problemy polskiej branży TSL nie zaczęły się wczoraj, ale nawarstwiają się od kilku lat, a ich źródła są bardzo zróżnicowane, co przedstawiamy w poniższym artykule. Podajemy również statystyki, dotyczące upadłości polskich firm przewozowych i prawdopodobnie pierwsze zwiastuny niebezpiecznego trendu.
Upadłości polskich firm przewozowych raczej prędzej, niż później, będą odczuwalne w całej gospodarce, ponieważ sektor ten generuje co prawda “tylko” 6% produktu krajowego brutto, ale jest kluczowy dla wytworzenia ponad 51% PKB. Zatrudnia blisko milion pracowników.
Polscy przewoźnicy dysponują największą w całej Europie flotą pojazdów ciężarowych, których jest ok. 1.2 mln, co stanowi 20% wszystkich ciężarówek na kontynencie. W 2021 roku polskie firmy transportowe przewiozły 380 mld tkm, zajmując tym samym miejsce niekwestionowanego lidera w UE, ponieważ drugie na podium Niemcy miały wynik aż o 24% gorszy.
Bez wątpienia polscy przewoźnicy mają powody do dumy, a raczej mieli, bowiem od kilku lat sektor nękają coraz to nowe problemy. Po pandemii jednym z bardziej istotnych była napaść Rosji na Ukrainę, w wyniku której wstrzymano transport w kierunku rosyjskim, obsługiwany dotąd przez ponad 20 000 ciężarówek. Rynek wewnętrzny, podobnie, jak i inne zagraniczne kierunki, były zapełnione i głównie z tego powodu tylko w 2023 roku upadłość ogłosiło aż 7 tys. firm z branży transportowej.
Sytuację pogorszyło zniesienie obowiązku posiadania zezwoleń na przewozy dla firm z Ukrainy, które stały się mocną konkurencją dla polskich i europejskich przewoźników. Prostety na granicach dodatkowo osłabiły międzynarodowy transport. W międzyczasie w życie weszły regulacje takiej, jak Fit for 55, Zielony Ład oraz inne, które znacząco zwiększyły koszty operacyjne firmy przewozowych.
Od grudnia 2023 roku do czerwca br. ubyło 75 firm polskich firm transportowych. Tymczasem przed przewoźnikami okres wakacyjny, w którym zawsze zleceń było mniej, więc tradycyjnie wiele firm ogłosi kilkutygodniowe przerwy urlopowe. Teoretycznie gospodarka powinna odbić we wrześniu i październiku, ale po pierwsze nikt nie wie, jak duży będzie to wzrost. Po drugie środki z realizacji tych usług zaczną spływać dopiero w listopadzie i grudniu.
Nic więc dziwnego, że w obliczu pięciomiesięcznego zastoju w branży ponad 60% przewoźników deklaruje chęć zmniejszenia floty i zatrudnienia. Co gorsze, już teraz 13% polskich firm transportowych ma problemy z płynnością finansową i nie reguluje na bieżąco zobowiązań. Ile z nich przetrwa do listopada czy grudnia?
Nie trzeba zresztą czekać do końca roku na dramatyczne dane dotyczące upadłości polskich przewoźników, ponieważ wyjątkowo trudną sytuację branży obrazują już statystyki z pierwszej połowy roku. W tym okresie najwięcej ubyło małych przewoźników, którzy posiadali tylko jeden pojazd. Aż 105 takich firm ogłosiło upadłość. Niepokoi również zniknięcie z rynku 3 z 11 funkcjonujących pod koniec 2023 r. dużych firm transportowych z flotą od 501 do 1000 samochodów. To spadek wielkości aż 18,2%.
Co ciekawe nawet w tak trudnej sytuacji powstają nowe podmioty w sektorze. Przedsiębiorcy założyli bowiem:
173 firmy z flotami od 5 do 10 pojazdów,
48 przedsiębiorstw mających od 11 do 20 samochodów,
87 firm z liczbą aut pomiędzy 21 a 50.
Dodatkowo przybyło 11 przewoźników dysponujących taborem od 51 do 100 aut i 10 firm z flotą od 101 do 500 samochodów, a liczba samochodów ciężarowych wzrosła o 8185 ciężarówek.
Jeżeli chodzi o redukcję flot, to największe zmiany dotyczyły firm, posiadających od 501 do 1000 pojazdów, ponieważ w tej grupie ubyło 1258 (16,7%) pojazdów. W grupie przewoźników z największymi flotami liczącymi od 1001 do 5000 aut zniknęło 84 pojazdów, a firmy dysponujące tylko jednym autem, pozbyły się łącznie 156 ciężarówek. Mniej o 137 aut mają także przewoźnicy, posiadający od 2 do 4 pojazdów. W pozostałych segmentach odnotowano powiększenie flot, co świadczy o konsolidacji sektora.
Wszystkie te dane pochodzą z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, który jednak nie zbiera informacji o pochodzeniu kapitału firm. Znajdziemy je w Centralnym Ośrodku Informacji Gospodarczej, według którego w pierwszym kwartale br roku w sektorze transportu drogowego funkcjonowało w Polsce więcej o 111 firm z udziałem kapitału zagranicznego, niż pół roku temu. Może być to zwiastun niepokojącego trendu przejmowania polskiej branż transportowej przez zagranicznych inwestorów.
źródło: www.truckfocus.pl