03.04.2026
Ciężarówki w Czechach nadal jeżdżą, zlecenia są realizowane, ale coraz częściej to przewoźnicy dopłacaja do biznesu. Brak decyzji rządu i niesprawne mechanizmy przenoszenia kosztów sprawiają, że to firmy transportowe przejmują na sieie rosnące obciążenia.
Rosnące ceny oleju napędowego ponownie stają się poważnym problemem dla branży transportowej. W Czechach stawki na wielu stacjach przekroczyły już psychologiczną granicę 50 koron za litr, a skala wzrostów należy do najwyższych w Europie. Według organizacji ČESMAD BOHEMIA sytuacja ta zaczyna realnie zagrażać stabilności firm transportowych, szczególnie tych mniejszych, o ograniczonej płynności finansowej. Problem nie dotyczy wyłącznie samych cen paliwa, ale całego modelu funkcjonowania przedsiębiorstw transportowych. Olej napędowy odpowiada dziś za około jedną trzecią kosztów działalności, a jego dalsze podwyżki nie mogą być w pełni przenoszone na klientów. W praktyce oznacza to kurczenie się marż i rosnącą presję na cash-flow. Dodatkowym wyzwaniem są tzw. klauzule paliwowe, które działają z opóźnieniem i nie kompensują w pełni dynamicznych zmian cen. W efekcie to przewoźnicy finansują lukę między realnymi kosztami a przychodami.
Czeski rząd zapowiedział, że rozważy działania mające ograniczyć skutki drogiego paliwa. Wśród analizowanych rozwiązań znajdują się m.in. ograniczenie marż sprzedawców paliw oraz zmiany w podatku akcyzowym. Branża transportowa liczy przede wszystkim na powrót do rozwiązania zastosowanego w 2022 roku, czyli czasowego obniżenia akcyzy na olej napędowy. Jak wskazują przedstawiciele rynku, istnieje przestrzeń do takiej decyzji regulacje unijne pozwalają na redukcję podatku nawet o 1,90 korony na litr bez naruszenia obowiązujących limitów. Argumenty ekonomiczne są jednoznaczne. Olej napędowy jest obecnie wyraźnie droższy od benzyny, a państwo ze względu na wyższe ceny, pobiera również więcej podatku VAT od każdego litra paliwa. Obniżka akcyzy mogłaby więc nie tylko wesprzeć przewoźników, ale także przełożyć się na niższe koszty transportu w całej gospodarce. To z kolei miałoby wpływ na ceny końcowe produktów i poziom inflacji.
Alternatywą dla doraźnych działań jest wprowadzenie tzw. „profesjonalnego oleju napędowego”, czyli systemu częściowego zwrotu akcyzy dla firm transportowych. Takie rozwiązanie funkcjonuje już w kilku krajach Unii Europejskiej i pozwala elastycznie reagować na wahania cen. Problemem pozostaje jednak czas wdrożenia w obecnej sytuacji branża potrzebuje wsparcia natychmiast. Co istotne, wiele państw UE już zdecydowało się na konkretne działania. Portugalia, Hiszpania, Włochy, Austria, a także Polska obniżyły podatki na paliwa. Inne kraje stosują limity cen lub marż, a nawet bezpośrednie dopłaty. W tym kontekście Czechy przestają być rynkiem „taniego paliwa”, a konkurencyjność lokalnych firm transportowych zaczyna być uzależniona od warunków oferowanych w krajach regionu, takich jak Polska, Słowacja czy Węgry.
Skala problemu jest znacząca. Transport drogowy w Czechach to dziesiątki tysięcy firm i około 200 tys. miejsc pracy, a jego udział w PKB przekracza 4%. W gospodarce silnie opartej na eksporcie sprawne i konkurencyjne usługi transportowe mają kluczowe znaczenie. Branża podkreśla, że dla państwa korzystniejsze jest, gdy przewozy realizują krajowe przedsiębiorstwa, a nie podmioty z zagranicy działające w bardziej sprzyjających warunkach fiskalnych. W obliczu rosnących kosztów i presji konkurencyjnej decyzje rządu będą miały bezpośredni wpływ na kondycję sektora. Dla wielu firm może to być moment graniczny między utrzymaniem działalności a koniecznością ograniczenia operacji lub wycofania się z rynku.
źródło:www.etransport.pl