19.10.2026
Wysoki Sąd Sprawiedliwości Kraju Basków wydał wyrok, który może wywołać małe „trzęsienie ziemi” w lokalnej branży transportu drogowego. Przewoźnikowi nakazano bowiem opłacenie wszystkich godzin, które kierowca spędził w kabinie podczas oczekiwania na ładunki.
Sprawa dotyczyła łącznie 711 godzin, które kierowca spędził na oczekiwaniu między marcem 2024 roku a styczniem 2025 roku. Czas ten został zaliczony w tachografie jako odpoczynek, ale kierowca postanowił dochodzić wynagrodzenia za wszystkie te godziny, twierdząc, że musiał wówczas pozostawać do dyspozycji pracodawcy. Za to sam pracodawca dowodził, że przez całe 711 godzin kierowca nie wykonywał żadnych zawodowych czynności. Dlatego też firma broniła się przed sądem, twierdząc, że całe 711 godzin nie stanowiło efektywnej pracy.
Pierwszy wyrok w tej sprawie wydał Sąd Pracy w Bilbao. Uznano tam, że kierowca ma rację i czas spędzony na oczekiwaniu powinien zostać zaliczony do pracy. Przewoźnik złożył jednak odwołanie i dlatego sprawą zajął się Wysoki Sąd Sprawiedliwości Kraju Basków. Wydał on swój wyrok w ubiegłym tygodniu, 6 października 2026 roku, pod sygnaturą 2177/2026.
Sąd drugiej instancji potwierdził, że godziny spędzone na oczekiwaniu na dalsze polecenia powinny zostać zaliczone do czasu pracy kierowcy. Uargumentowano to stwierdzeniem, że kierowca nie mógł w tym czasie swobodnie oddalać się od pojazdu i planować prywatnych czynności. Podkreślono też, że taka subiektywna ocena sytuacji kierowcy jest istotniejsza niż sam fakt, że omawiane godziny oznaczono w tachografie jako odpoczynek. Dlatego całe 711 godzin doliczono do wymiaru pracy, a konkretnie do nadgodzin, które kierowca wykonał w danym okresie (wynikało to z faktu, że już bez tych 711 godzin kierowca przekroczył standardowy wymiar pracy obowiązujący w Kraju Basków). Sąd doliczył też do tego należne diety i dodał odsetki za zwłokę w wypłacie należnego wynagrodzenia. Wszystkie te wyliczenia oparto na tak zwanej „układzie zbiorowym” obowiązującej lokalną branżę transportu drogowego, w prowincji Bizkaia na terenie Kraju Basków, w północnej Hiszpanii.
Zaległe wynagrodzenie za nadgodziny wyniosło 17 105 euro. Zaległe diety określono na 1 309 euro, a odsetki za zwłokę sięgnęły 1 505 euro. Łącznie mowa więc o blisko 20 tys. euro, które firma musi teraz wypłacić kierowcy. Co więcej, do tego doszły jeszcze koszty procesowe, których pokrycie również nakazano przewoźnikowi. Mowa tutaj o kwocie 900 euro plus VAT.
źródło: www.40ton.net