Droga ropa, pusty kurek: Dlaczego fizyczny surowiec kosztuje więcej niż Brent?

17.04.2026

Pomimo spadków cen paliw w Polsce globalny rynek pozostaje wyraźnie niestabilny, a kluczowe napięcia przenoszą się z poziomu notowań giełdowych na realną dostępność surowca i produktów naftowych. Ropa w dostawach natychmiastowych do Europy wyceniana jest już w okolicach 150 USD za baryłkę, a cena diesla sięga około 170 USD. Pokazuje to, że presja obejmuje dziś nie tylko benchmarki, lecz także fizyczne wolumeny oraz transport. Komentarz Marcina Wawrzkiewicza, Country Managera z Malcom Finance.

Ważna jest przepustowość dostaw

W USA ceny oleju napędowego osiągają rekordowe poziomy, co wypycha mniejsze firmy z rynku. W Europie natomiast obserwujemy przenoszenie zmienności cen paliw na koszty operacyjne przedsiębiorstw. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w marcu zakłócone zostały dostawy rzędu 10,1 mln baryłek dziennie. Przepływy przez Cieśninę Ormuz spadły z ponad 20 mln do około 3,8 mln baryłek na dobę. W efekcie rynek w coraz mniejszym stopniu koncentruje się na samej giełdowej wycenie ropy, a coraz bardziej na tym, ile surowca faktycznie dociera do odbiorców i jakim kosztem.

Ceny paliw w Polsce odnotowały w ubiegłym tygodniu spadki. Benzyna Pb95 potaniała o 14 groszy na litrze, wracając do poziomu notowanego ostatnio 25 marca. Olej napędowy staniał o 1 grosz na litrze, jednak nadal pozostaje o 52 grosze droższy niż pod koniec marca.

Punkt krytyczny: Cieśnina Ormuz

Najważniejsze informacje płyną z Międzynarodowej Agencji Energetycznej. W swoim kwietniowym raporcie IEA radykalnie zmieniła prognozę globalnego popytu na ropę na bieżący rok. Obecnie spodziewa się spadku o 80 tys. baryłek dziennie, podczas gdy jeszcze miesiąc temu zakładała wzrost o 640 tys. Oznacza to pogorszenie perspektyw o ponad 700 tys. baryłek dziennie w ciągu zaledwie jednego miesiąca.

Dla firm transportowych kluczowe jest, że cena Brent coraz mniej mówi o realnych kosztach paliwa. Kontrakty terminowe na poziomie 98–100 USD mogą sprawiać wrażenie stabilnych, ale rynek fizyczny rządzi się zupełnie innymi prawami. Reuters podał w poniedziałek, że ropa z natychmiastową dostawą do Europy była wyceniana blisko 150 USD za baryłkę, a diesel osiągał około 170 USD. Presja nie ogranicza się już do benchmarku, lecz przenosi się na faktycznie dostępne wolumeny, produkty rafineryjne i logistykę.

Realne koszty poza giełdą

Z tego powodu olej napędowy reaguje silniej niż sama ropa. Koszty diesla dla transportu drogowego w USA osiągnęły rekordowe poziomy, zmuszając mniejsze firmy do ograniczania działalności, a niekiedy nawet do jej zawieszania. Europejski rynek ma inną strukturę, ale mechanizm pozostaje identyczny: gdy zakłócona zostaje fizyczna dostępność produktów, koszty transportu rosną szybciej i silniej niż giełdowe notowania ropy Brent.

W najbliższych dniach bardziej zasadne jest operowanie przedziałem cenowym niż konkretną prognozą. Brent może poruszać się w zakresie 93–105 USD za baryłkę, zależnie od tego, czy przeważą nadzieje na dyplomatyczne rozmowy, czy obawy o eskalację konfliktu. Dopóki fizyczne przepływy przez Ormuz nie zostaną przywrócone, racjonalnym podejściem jest zarządzanie ekspozycją na paliwo poprzez krótkoterminowe zabezpieczenia i dynamiczne dopłaty paliwowe, zamiast szukania jednej „właściwej” prognozy ceny.

To nie jest już rynek, na którym wystarczy śledzić fundamenty – to rynek zdefiniowany przez przepustowość. Aby sytuacja się ustabilizowała, wszystkie kluczowe warunki bezpieczeństwa musiałyby zostać spełnione jednocześnie, a jak dotąd żaden z nich nie jest realizowany w sposób wiarygodny.

źródło: www.tslbiznes.pl