06.02.2026
Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła, że floty firmowe w Unii Europejskiej nie będą zobowiązane do zakupu elektrycznych ciężarówek. Decyzja ta prawdopodobnie ukształtuje nową strategię dekarbonizacji transportu w Europie. Sprawdzamy szczegóły i możliwe konsekwencje dla przewoźników.
W ramach nowego Pakietu Motoryzacyjnego Bruksela jasno rozdzieliła cele redukcji emisji CO₂ od przepisów dotyczących polityki flotowej. Pakiet ten składa się z propozycji legislacyjnych, którym celem jest utrzymanie konkurencyjności europejskiego przemysłu motoryzacyjnego przy jednoczesnym dążeniu do neutralności klimatycznej.
Innymi słowy, do KE wreszcie dotarło, że realia gospodarcze, szczególnie w obszarze transportu ciężkiego, są równie ważne (jeśli nie ważniejsze) niż ambicje klimatyczne. Najważniejsze założenia Pakietu to:
Przy czym KE podkreśla, że nowa strategia ma być realistyczna, przewidywalna i oparta na współpracy z przemysłem.
Co istotne, zgodnie z założeniami Pakietu, cele klimatyczne dla producentów pojazdów ciężkich pozostają bez zmian. Jedynie firmy transportowe nie będą objęte nakazem wymiany trucków spalinowych na elektryczne.
Ku zaskoczeniu wielu, Bruksela sama przyznała, że tempo elektryfikacji musi być dopasowane do warunków rynkowych. Głównie chodzi tutaj oczywiście o niewystarczającą infrastrukturę ładowania.
Nie da się ukryć, że ta decyzja jest efektem rosnącej presji ze strony branży transportowej i państw członkowskich. Organizacje branżowe od miesięcy apelowały o bardziej realistyczne podejście do dekarbonizacji sektora TSL, a ich główne argumenty są wręcz oczywiste.
To przede wszystkim brak sieci ładowarek dla pojazdów ciężkich oraz wysokie koszty zakupu elektrycznych ciężarówek. Duże znaczenie ma również zróżnicowany poziom gotowości krajów UE do wdrożenia zmian.
O ile firmy transportowe nie będą już musiały inwestować w modernizację flot, o tyle presja regulacji emisyjnych nadal będzie obciążać producentów ciężarówek. Nowe przepisy Pakietu zakładają redukcję CO2:
W praktyce oznacza to, że rozwój technologii elektrycznych i wodorowych pozostaje kluczowy, nawet jeśli użytkownicy końcowi nie są do nich prawnie zobowiązani. Producenci tacy jak Scania, MAN czy Volvo Trucks już intensyfikują inwestycje w tym kierunku.
Brak przymusu wymiany pojazdów to oddech ulgi dla przewoźników, który jednak nie oznacza, że elektryfikacja flot będzie zupełnie niepotrzebna. Powodem okazuje się rosnąca liczba przetargów publicznych i kontraktów komercyjnych z wymogiem niskoemisyjnego transportu. Pod tym względem Pakiet Motoryzacyjny nie zatrzymuje zmian, a jedynie zmienia sposób, w jaki będą one wdrażane.
Dlatego decyzja Komisji Europejskiej to pragmatyczny zwrot, który w praktyce zmienia tylko strategię realizacji celów klimatycznych. Elektryczne ciężarówki nie będą obowiązkowe, ale ich udział w rynku będzie rósł w sposób naturalny, napędzany postępem technologicznym i presją ekonomiczną. Czy do dobrze? Na pewno zdrowiej niż pod przymusem.
źródło: www.truckfocus.pl