Elektryków nie widać na horyzoncie

10.04.2026

Transport dalekobieżny pozostanie przy paliwach kopalnych. Alternatywne rozwiązania są zbyt kosztowne, brakuje też ładowarek.

W grupie samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej (dmc) powyżej 12 ton zarejestrowano w marcu tylko 7 samochodów bateryjnych (BEV) wobec dziewięciu przed rokiem, porównuje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. 

Mimo funkcjonowania programu wsparcia dla zeroemisyjnych pojazdów ciężarowych (powyżej 3,5 t dmc), od momentu jego uruchomienia w maju ubiegłego roku nie przyznano jeszcze ani jednej dotacji. PZPM zaznacza, że program, którego budżet wynosi 2 mld zł i który finansowany jest z Funduszu Modernizacyjnego, stanowi element szerszego, kompleksowego pakietu działań na rzecz transformacji transportu ciężkiego – obejmującego równolegle rozwój infrastruktury sieciowej, wsparcie dla operatorów systemów dystrybucyjnych oraz budowę stacji ładowania pojazdów ciężkich. „Pomimo dużych nadziei, zwłaszcza w segmencie pojazdów powyżej 12 ton (N3), rynek pozostaje w stagnacji” ocenia PZPM. 

Przewoźnicy nie planują zakupów elektryków

Także z badania przeprowadzonego przez operatora kart paliwowych DKV wynika, że 70,6 proc. firm nie rozważało na przełomie 2025 i 2026 roku zmiany paliwa w najbliższej dekadzie. – Barierą w popularyzacji alternatywnych paliw pozostają koszty oraz nierozwinięta infrastruktura – tłumaczy fleet sales manager DKV Jerzy Jezuit. Dyrektor generalny PZPM Michał Wekiera przypomina, że cele redukcyjne emisji CO2 dla osobówek pojawiły się ponad dwie dekady temu, gdy dla ciężarówek stosunkowo niedawno. – Dekarbonizacja pozostanie z nami, najwyżej spowolni przez omnibusy – uważa Wekiera. 

Dalsza część artykułu na stronie www.logistyka.rp.pl