29.05.2026
Europejscy producenci ciężarówek wystosowali wspólne pismo do Komisji Europejskiej, w którym ostrzegają przed doprowadzeniem branży do kryzysowej sytuacji. Wszystko odnosi się do wymagań ekologicznych, które zostały narzucone przez Brukselę.
Zacznę od wyjaśnienia, że unijne władze narzuciły cały szereg norm, według których emisja gazów cieplarnianych przez nowe ciężarówki ma zostać stopniowo wyeliminowana. W okresie 2020-2030 ma ona spaść o 45 procent, do 2035 roku o 65 procent, a do 2040 roku o 90 procent. To właśnie dlatego producenci ciężarówek wprowadzili do oferty już około 50 elektrycznych modeli, inwestując miliony w ich opracowanie, sprzedaż oraz marketing. Problem jednak w tym, że sprzedaż elektryków rozwija się bardzo wolno i wiele wskazuje na to, że wymienionych powyżej norm nie uda się spełnić na czas. To z kolei może ściągnąć na producentów olbrzymie unijne kary, również wyliczone w milionach lub nawet miliardach euro.
Tutaj dochodzimy do sytuacji, która została przedstawiona w omawianym liście. Otóż europejscy producenci ciężarówek zwrócili tam uwagę, że znaleźli się w punkcie zwrotnym. Ich sytuacja pogarsza się na rzecz konkurentów z innych części świata, mających niższe koszty, podlegających pod inne przepisy oraz cieszących się silniejszym wsparciem ze strony swoich władz (patrz: Chińczycy). Jeśli więc to pogarszanie się sytuacji nie zostanie zatrzymane, europejskim producentom może grozić gwałtowny spadek poziomów produkcyjnych, likwidacja miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanych pracowników, spowolnienie innowacyjności, a w dalszej perspektywie też utrata obecnej pozycji zajmowanej na świecie.
Jako główne źródło tych problemów wskazuje się trudności z realizacją celów ekologicznych. Firmy podkreślają, że ich olbrzymie inwestycje w ciężarówki elektryczne nie znajdują zwrotu, gdyż na przeszkodzie do popularyzacji tych pojazdów stoją problemy strukturalne. Mowa tutaj o zbyt wolnym rozwoju sieci ładowania, braku stacji wodorowych, a także braku przepisów realnie wspierających zakup elektryków przez firmy transportowe. Dlatego też w tej sytuacji producenci proszą o trzy formy wsparcia.
Po pierwsze, producenci zaproponowali zrewidowanie norm w zakresie emisji CO2, czyniąc je bardziej realnymi do osiągnięcia. Po drugie, od władz oczekuje się sprawniejszego działania w zakresie ładowarek, stacji wodorowych oraz wsparcia dla inwestujących przewoźników. Po trzecie, producenci ciężarówek chcieliby zobaczyć długofalową, ogólnoeuropejską strategię przemysłową, która uwzględniałaby pomysły na utrzymanie globalnej konkurencyjności naszych firm i zachowanie europejskich miejsc pracy.
źródło: www.40ton.net