01.04.2026
Firmy transportowe w Polsce upadają nie z powodu braku zleceń, ale sposobu, w jaki są one rozliczane. Płynność finansowa ciągnie przewoźników drogowych w dół. Dziś, w dobie zawirowań geopolitycznych stała się największym czynnikiem ryzyka i pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Przy średnich terminach płatności na poziomie od 4 do 6 tygodni, wielu przewoźników już dzisiaj nie stać na ponoszenie bieżących kosztów operacyjnych. Tak nie musi być - przekonuje Grupa Berto, firma specjalizująca się w realizacji projektów logistycznych dla FMCG i farmacji.
Krótsze, przewidywalne terminy płatności powinny być standardem, bo są elementem stabilności całego łańcucha dostaw, a nie wyjątkiem od reguły. Czas na przebudzenie branży TSL – apeluje Grupa Berto.
Z raportu Faktura.pl podsumowującego sytuację w płatnościach w 2025 roku wynika, że sektor usług transportowo-logistycznych ma obecnie najdłuższe terminy płatności w całej gospodarce. Wynoszą one średnio od 21 do nawet powyżej 42 dni, przy średniej w gospodarce 13,7 dnia dla ogółu przedsiębiorstw. Co istotne, mimo relatywnie dobrej koniunktury gospodarczej, terminy te nie ulegają skróceniu. W części obszarów usług transportowo-logistycznych uległy wręcz wydłużeniu.
Wydłużanie się terminów płatności pokazuje, że mamy do czynienia nie z przejściowym zjawiskiem, ale z utrwaloną praktyką rynkową – mówi Mirosław Andrzejewski, wiceprezes zarządu Berto KM Trans. – Model rozliczania funkcjonujący w branży TSL od lat opiera się na odroczonych płatnościach. W praktyce oznacza to, że pomiędzy czasem wykonania usługi a otrzymaniem wynagrodzenia powstaje duża luka finansowa, którą musi pokryć przewoźnik. To właśnie ona w największym stopniu obciąża dziś małe i średnie firmy transportowe.
Ta luka finansowa powoduje utratę płynności finansowej i wpływa bezpośrednio na koszty operacyjne tj. paliwo, wynagrodzenia kierowców, leasing, utrzymanie floty. Przewoźnik musi te koszty ponosić, bo nie podlegają odroczeniu, a jego przychód w wielu przypadkach jest odsunięty w czasie o kilka tygodni, o ile nie pochłaniają go koszty pożyczek czy kredytów zaciągniętych na pokrycie kosztów stałych.
W tym modelu przewoźnik nie tylko realizuje usługę, ale też ją kredytuje – komentuje Ellina Lolis, dyrektor generalny Berto Polska. – Przy obecnych kosztach i zmienności rynku to przestaje być neutralne, gdyż zaczyna bezpośrednio wpływać na stabilność firmy, a nie musi tak być – czas na przebudzenie branży TSL i powiedzenie stop takim praktykom – dodaje Ellina Lolis.
W warunkach rosnących kosztów paliwa i wysokiej zmienności rynku, finansowanie operacji przez kilka tygodni staje się dla wielu firm transportowych realnym ograniczeniem rozwoju, a niekiedy warunkiem przetrwania. Brak płynności nie przekłada się wyłącznie na problemy księgowe. Oznacza ograniczenie zdolności do realizacji kolejnych zleceń, presję na wynagrodzenia kierowców, odsuwanie decyzji inwestycyjnych i rosnące uzależnienie od finansowania zewnętrznego.
To jest moment, w którym warunki płatności zaczynają wpływać na jakość operacji transportowych, nie tylko na jej wynik finansowy. Tutaj trzeba powiedzieć stop i przyjrzeć się otoczeniu biznesowemu z jakim współpracuje dana firma transportowa. Chociaż trend opóźniania płatności jest zauważalny, to nie wszyscy stosują te same praktyki. Warto poszukać solidnego zleceniodawcy – podkreśla Mirosław Andrzejewski z Berto KM Trans.
Z pewnością model wydłużonych płatności nie jest jedynym możliwym. Na rynku funkcjonują relacje biznesowe, w których rozliczenie następuje w krótszym czasie i jest traktowane jako podstawa współpracy, a nie obszar negocjacji po wykonaniu usługi. Berto KM Trans, jako część francuskiej Grupy Berto, działającej w Polsce od 2018 roku, należy do tej grupy firm, które przyjęły taki sposób działania jako standard swojej działalności. Berto realizuje rozliczenia ze swoimi podwykonawcami (przewoźnikami drogowymi) w ciągu 7 lub 14 dni, a nawet i wcześniej, jeśli tak było uzgodnione.
To nie jest kwestia wyjątkowych warunków czy specyfiki działalności. To jest decyzja, w jaki sposób budujemy relacje z partnerami – mówi Mirosław Andrzejewski z Berto KM Trans. – Jeśli chcemy stabilnego łańcucha dostaw, musimy brać odpowiedzialność także za jego stronę finansową – podkreśla.
W praktyce oznacza to zmianę podejścia do współpracy z przewoźnikami. Nie tylko w kontekście stawek czy wolumenów, ale również zasad finansowych. Zdaniem przedstawicieli Grupy Berto, coraz większa część rynku zaczyna postrzegać termin płatności jako jeden z kluczowych parametrów współpracy – obok ceny i dostępności zasobów.
Przewoźnicy mają pełne prawo oczekiwać krótszych terminów płatności. To nie jest postulat, tylko naturalny element równowagi w relacji biznesowej – podkreśla wiceprezes Berto KM Trans.
W warunkach, w których branża transportowa mierzy się z rosnącą presją kosztową i operacyjną, płynność finansowa przestaje być indywidualnym problemem pojedynczych firm. Staje się elementem, który wpływa na funkcjonowanie całego łańcucha dostaw. Coraz częściej to właśnie sposób rozliczeń decyduje o tym, czy współpraca jest stabilna i długofalowa, czy wymaga ciągłego zarządzania ryzykiem. Już czas na przebudzenie i unormowanie płatności w transporcie drogowym towarów.
źródło: www.lorry.pl