Jak długie ciężarówki będą jeździły po polskich drogach?

02.07.2026

Spedytorzy domagają się zezwolenia na użytkowanie długich zestawów, mierzących co najmniej 25,25 m, a w przyszłości może nawet ponad 34 m. Kolejarze są przeciwni. Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace nad nowelizacją prawa, która umożliwi dopuszczenie do ruchu pojazdów EMS w programach pilotażowych. Zostaną one uruchomione po wejściu w życie nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym (projekt nr UC133) i wydaniu na jej podstawie rozporządzenia Ministra Infrastruktury, które określi zasady naboru do programu, zawierające m.in. wymagania techniczne dla pojazdów oraz trasy, na których ten program będzie się odbywał. 

W założeniu MI, pilotażowy program będzie trwał 5 lat, a jego wyniki zostaną wykorzystane do opracowania przyszłych regulacji dot. wykorzystywania pojazdów nienormatywnych w ruchu krajowym. Wpisu do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów dokonano 16 grudnia 2025 roku, możliwe, że nowelizacja zostanie przyjęta w drugiej połowie roku. 

Mniej ciężarówek

Do tego typu pojazdów spieszno spedytorom. Polska Izba Spedycji i Logistyki oraz Scania Polska zorganizowały nawet 2 czerwca na torze w Modlinie pokaz zestawów klasy EMS 25,25 m. 

Podczas jazd demonstracyjnych zaprezentowano m.in. hamowanie w zwykłych warunkach oraz na płycie poślizgowej, hamowanie i ruszanie ze wzniesienia, cofanie, dokowanie oraz manewrowanie zestawem na ograniczonej przestrzeni. – Testy na torze Modlin przedstawiły wiele technicznych aspektów tego rodzaju rozwiązania, w tym możliwe konfiguracje oraz sposób i warunki jazdy takich zestawów – przyznaje rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska. 

Próby obserwowali także przedstawiciele ITS i IBDiM, GITD, GDDKiA. Podczas jazd demonstracyjnych zaprezentowano m.in. hamowanie w zwykłych warunkach oraz na płycie poślizgowej, hamowanie i ruszanie ze wzniesienia, cofanie, dokowanie oraz manewrowanie zestawem na ograniczonej przestrzeni.Spedytorzy już narzekają na brak pustych samochodów i spodziewają się, że długie zestawy (nazywane także EMS od European Modular System) pozwolą zmniejszyć dotkliwość braków. PISiL wskazuje, że zestawy klasy EMS 25,25 m, o dopuszczalnej masie całkowitej 60 ton, w porównaniu z zestawami klasycznymi (naczepowymi o długości 16,5 m oraz przyczepowymi o długości 18.35/18,75 m) mają szereg zalet, jak:

- redukcja kosztów na skutek eliminacji 1/3 samochodów i kierowców niezbędnych do wykonania tej samej pracy przewozowej;

- zwiększenie do 50% przestrzeni do ładowania i masy ładunku;

- obniżenie do 33% emisji substancji szkodliwych;

- obniżeniem o 10-15% zużycia paliwa w przeliczeniu na tkm;

- mniejsze naciski na oś;

- zmniejszenie zatłoczenia na drogach. 

Dopuszczenie w wielu krajach

Zestawy klasy EMS 25,25 mm mogą się poruszać aż w 11 państwach europejskich. Są to: Niemcy, Czechy, Finlandia, Dania, Norwegia, Belgia, Holandia, Portugalia, Hiszpania, Irlandia i Szwecja. Najlepiej sprawdzają się w obsłudze regularnych tras, w ruchu wahadłowym. Holenderska firma Mandersloot stosuje tego typu pojazdy w transporcie kwiatów na trasie Holandia – Polska. – Na trasach między Holandią a Polską widzimy, jak duży potencjał mają zestawy EMS w przewozach regularnych, szczególnie tam, gdzie liczy się czas, powtarzalność i maksymalne wykorzystanie przestrzeni ładunkowej. Dziś, ze względu na obowiązujące przepisy, takie zestawy muszą być rozpinane przed wjazdem do Polski, a ładunek dzielony na kilka pojazdów. To oznacza dodatkowe operacje, więcej czasu, większe zaangażowanie sprzętu i kierowców. Po zmianie przepisów cały proces mógłby przebiegać znacznie sprawniej – od załadunku po dostawę – z korzyścią dla klientów, przewoźników i środowiska – podkreśla Country Manager & Operations Manager Poland, Mandersloot Edwin Tebbens. 

Na koniec pokazu, specjaliści ze Scania Polska sformowali zestaw klasy EMS 2, złożony z ciągnika siodłowego oraz dwóch standardowych naczep 3-osiowych, połączonych ze sobą za pomocą wózka sprzęgającego – tzw. dolly. 

Długość takiego zestawu, dozwolonego już w normalnym ruchu w Szwecji, Finlandii, Hiszpanii i Danii, wynosi od 32 do 34,5, a dopuszczalna masa całkowita od 72 t do nawet 76 t. – Chcemy, aby dyskusja o wdrożeniu EMS w Polsce była merytoryczna i oparta na danych. Pokaz w Modlinie pozwolił przybliżyć rozwiązanie osobom, które będą uczestniczyć w procesie decyzyjnym – zaznacza przewodniczący Polskiej Izby Spedycji i Logistyki Marek Tarczyński. 

Kto zarobi, a kto straci?

Prezes ZMPD Jan Buczek uważa, że postępu technologicznego nie da się zatrzymać. – Co najwyżej możemy się z tej możliwości na własne życzenie pozbawić – zauważa Buczek. Wskazuje, że w Skandynawii zestawy EMS do dawna się sprawdzają i poprawiają efektywność transportu. – Duża liczba zestawów klasycznej budowy poruszających się po drogach Skandynawii świadczy, że EMS nie wypierają z rynku przewoźników nie dysponujących takimi pojazdami, jedynie poprawiają efektywność w przewozach organizowanych przez tych uczestników rynku, którzy spełniają wszystkie niezbędne warunki – wskazuje prezes Zrzeszenia. 

Dodaje, że okres badawczy ma określić techniczne i finansowe warunki wykorzystania zestawów, aby nie zakłócić konkurencyjności na rynku transportowym. Obawia się tego prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych Dariusz Matulewicz. – Przepisy te po prostu dopuszczą zagraniczną, unijną konkurencję stosującą już tego typu rozwiązania w swoich krajach, na nasz rynek. Dlatego, jeśli już, to raczej podnoszą konkurencyjność zagranicznych przewoźników na rynku polskim, a nie polskich zagranicą – twierdzi Matulewicz. 

Kierowcy dopytują o wyższe stawki, za jakie mieliby pracować na dłuższych zestawach. 

Pomysłowi wydłużenia zestawów przeciwni są przewoźnicy kolejowi. 

źródło:www.logistyka.rp.pl