23.03.2026
Komisja Europejska reaguje na zatrzymanie pojazdów przewoźników na UE n a Białorusi. Bruksela uznaje działania władz w Mińsku za nieuzasadnione i zapowiada interwencję na poziomie międzynarodowym.
Białoruś bezpodstawnie wstrzymuje aktywa należące do litewskich i innych unijnych przewoźników alarmuje Komisja Europejska. Sprawa dotyczy zatrzymanych ciężarówek, naczep oraz sprzętu o łącznej wartości sięgającej dziesiątek milionów euro. Według Brukseli działania władz w Mińsku nie mają podstaw prawnych i wymagają pilnej reakcji. Impulsem do interwencji było odwołanie złożone 2 marca przez Litewskie Narodowe Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych LINAVA. Organizacja wskazała na przypadki zatrzymywania pojazdów litewskich firm transportowych na terytorium Białorusi, co w praktyce oznacza zamrożenie ich aktywów oraz poważne straty finansowe. Jak podkreślają przedstawiciele branży, problem ma charakter systemowy.
- To nie jest odosobniony przypadek – to zamrożenie aktywów litewskich firm. Mówimy o realnych stratach liczonych w milionach i niebezpiecznym precedensie wskazuje Erlandas Mikėnas, prezes LINAVA.
Komisja Europejska potwierdziła, że sprawa jest już analizowana na najwyższym szczeblu UE i została skierowana również na forum międzynarodowe. W działania zaangażowały się także Litwa i Polska. Kwestia zatrzymanych pojazdów została podniesiona m.in. przed Komisją Gospodarczą ONZ dla Europy (UNECE) oraz w ramach prac Grupy Ekspertów AETR.
W trakcie tych rozmów podkreślono, że działania białoruskich władz są nieuzasadnione, a zatrzymanie pojazdów nie znajduje oparcia w obowiązujących przepisach. Strona unijna oczekuje, że Białoruś niezwłocznie umożliwi zwrot sprzętu jego prawowitym właścicielom. Skala problemu jest znacząca. Na terytorium Białorusi nadal znajdują się ciężarówki, naczepy oraz inne maszyny należące do litewskich firm, do których przewoźnicy utracili dostęp. Oprócz utraty sprzętu przedsiębiorstwa ponoszą także dodatkowe koszty operacyjne i logistyczne. Zdaniem LINAVA konsekwencje wykraczają poza pojedyncze firmy.
- Dziś dotyczy to litewskich przewoźników, jutro może objąć całą Europę. Takich działań nie można ignorować, potrzebna jest zdecydowana i skoordynowana reakcja międzynarodowa podkreśla Narūnas Raulinaitis, sekretarz generalny organizacji.
Litewskie stowarzyszenie zapowiada dalsze działania nie tylko na drodze dyplomatycznej, ale również w kierunku uzyskania rekompensat za poniesione straty. Sprawa może stać się istotnym testem dla unijnego systemu ochrony przedsiębiorców działających w międzynarodowym transporcie drogowym.
Źródło: www.etransport.pl