26.10.2026
Ministerstwo Infrastruktury planuje, aby wybór przewoźnika przestał być wyłącznie decyzją handlową, a stał sięobowiązkiem prawnym. Projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym (nr UD18 w wykazie prac Rady Ministrów), w wersji z 27 lutego 2026 r., nakłada na spedytorów, pośredników, nadawców i ich podwykonawców obowiązek sprawdzenia licencji kontrahenta, udokumentowania zlecenia i przechowywania dokumentów przez 5 lat. Do tego dochodzą nowe zasady wyznaczania zarządzającego transportem i 35-dniowy termin zapłaty za przewóz.
Na dzień publikacji UD18 pozostaje w rządowym procesie legislacyjnym. Nie został uchwalony przez Sejm, nie ma daty wejścia w życie, a kolejne wersje – z kwietnia 2025 r. i z lutego 2026 r. – różniły się między sobą. Wykaz prac Rady Ministrów zakładał przyjęcie projektu przez rząd w III kwartale 2026 r. – termin minął, a po wiosennej rundzie konsultacji resort nadal analizuje uwagi organizacji branżowych. Poniższy tekst omawia więc rozwiązania projektowane, a nie obowiązujące. Ostateczny katalog obowiązków, wyłączeń i kar będzie wynikał dopiero z uchwalonej ustawy.
Dziś ustawa o transporcie drogowym nie wymaga aby spedytor sprawdzał uprawnienia przewoźnika. Robi to rynek: giełdy transportowe, ubezpieczyciele OCS, własne procedury compliance. UD18 zmienia regułę gry. Projektowany art. 17c ustawy obejmuje szerszy krąg niż sam spedytor: także licencjonowanych pośredników przy przewozie rzeczy, nadawców, odbiorców, organizatorów transportu i podwykonawców, o ile działają w ramach działalności gospodarczej. Każdy z nich przed zleceniem ma sprawdzić, czy przewoźnik posiada zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego lub licencję wspólnotową właściwą dla rodzaju przewozu – krajowego, międzynarodowego lub kabotażowego – a także dokumenty związane z przewożonym ładunkiem.
Projekt idzie dalej. Zakazuje zlecania przewozu firmie z siedzibą poza UE i EOG, która nie ma wymaganego zezwolenia międzynarodowego. Wprowadza ustawową definicję pośrednictwa przy przewozie rzeczy, doprecyzowuje sposób dokumentowania zdolności finansowej pośrednika (równowartość 50 000 euro, której ustawa wymaga już dziś) i każe utrzymywać ją przez cały rok obrotowy, a licencje pośredników mają trafić do Krajowego Rejestru Elektronicznego Przedsiębiorców Transportu Drogowego (KREPTD).
W praktyce sprawdzenie numeru licencji w KREPTD przestaje być dobrą praktyką, a staje się czynnością, którą trzeba będzie wykazać podczas kontroli. Sama opinia na giełdzie czy wieloletnia współpraca tego obowiązku nie zastąpią.
Weryfikacja to pierwszy krok. Drugi to dokument potwierdzający zlecenie przewozu, który zlecający wystawia i przekazuje przewoźnikowi, a kierowca ma go mieć przy sobie w trakcie przewozu. Trzeci – przechowywanie dokumentów uprawniających przewoźnika, dokumentów ładunku i dokumentu zlecenia przez 5 lat, liczonych od końca roku kalendarzowego, w którym zlecono przewóz, oraz okazywanie ich (kopii lub oryginałów) na żądanie organów kontroli.
Największa zmiana nie dotyczy jednak dokumentów, lecz ciężaru dowodu. Przedsiębiorca będzie musiał wykazać cztery rzeczy: kogo zweryfikował, kiedy to zrobił, na podstawie jakich dokumentów oraz że dokumentacja została zachowana przez wymagany okres.
Projekt uderza w zjawisko „papierowego” zarządzającego transportem. Projekt nie posługuje się wprost słowem „użyczanie” – zmienia zasady wyznaczania zarządzającego transportem (art. 7ca ustawy), tak by zarządzanie było rzeczywiste, a nie formalne. Służy temu limit liczby przedsiębiorstw, w których jedna osoba może pełnić tę funkcję (w wersji z kwietnia 2025 r. – nie więcej niż trzech), oświadczenie zarządzającego o wszystkich firmach, w których działa, oraz obowiązek przedłożenia organowi dokumentu wyznaczenia zarządzającego w terminie przejściowym (w tej wersji – do 30 czerwca 2027 r.).
Dla firm, które utrzymują licencję dzięki „wynajętemu” certyfikatowi, oznacza to konieczność realnego zatrudnienia lub zaangażowania zarządzającego. Dla samych posiadaczy certyfikatu – ryzyko odpowiedzialności za nadzór, którego faktycznie nie sprawują.
UD18 wprowadza odstępstwo od ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych: w wersji z lutego 2026 r. maksymalny termin zapłaty za przewóz drogowy rzeczy ma wynieść 35 dni. To odpowiedź na zatory płatnicze. Realny czas oczekiwania na zapłatę w TSL to dziś 30–60 dni, a część przewoźników spotyka się z narzuconymi terminami przekraczającymi 120 dni – przy marżach netto rzadko wyższych niż 5 proc.
Dla spedycji skrócony termin może oznaczać przebudowę modelu finansowania. Firmy, które finansują długi termin od załadowcy krótszym terminem wobec przewoźnika, stracą tę przestrzeń. Rozmowy o terminach z klientami warto zacząć wcześniej niż po uchwaleniu ustawy.
Pośrednik, spedytor, nadawca, odbiorca, organizator transportu i podwykonawca mają odpowiadać karą pieniężną do 100 000 zł za każde naruszenie z załącznika nr 3 do ustawy, przy czym suma kar z jednej kontroli nie przekroczy 100 000 zł. Taryfikator ma objąć zlecenie przewozu podmiotowi bez uprawnień oraz niewykonanie nowych obowiązków weryfikacji i dokumentowania; za pośrednictwo przy przewozie rzeczy bez licencji przewidziano sankcję na najwyższym poziomie. Odpowiadać ma również przewoźnik, który przedstawi zlecającemu podrobioną, przerobioną lub nieważną licencję.
Katalog naruszeń i wysokość poszczególnych kar mogą się jeszcze zmienić. Organizacje branżowe postulują, by ustawa jasno określiła standard należytej staranności i wyłączyła odpowiedzialność za okoliczności, których zlecający obiektywnie nie mógł zweryfikować. To słuszny kierunek – przepis, który karze za cudze fałszerstwo, nie przetrwałby testu proporcjonalności.
Czy UD18 już obowiązuje? Nie. To projekt ustawy w rządowym procesie legislacyjnym. Nie trafił jeszcze do Sejmu i nie ma daty wejścia w życie.
Kogo obejmą nowe obowiązki? Licencjonowanych pośredników przy przewozie rzeczy, spedytorów, nadawców, odbiorców, organizatorów transportu i podwykonawców – każdego, kto w ramach działalności gospodarczej zleca przewóz drogowy rzeczy przewoźnikowi. Dotyczy to przewozów krajowych, międzynarodowych i kabotażowych.
Czy sprawdzenie przewoźnika na giełdzie transportowej wystarczy? Nie. Projekt wymaga weryfikacji licencji i zezwoleń, a nie opinii. Giełda może być jednym ze źródeł, ale dowodem będzie zapis weryfikacji w dokumentacji zlecającego.
Jak długo trzeba będzie przechowywać dokumenty zlecenia? Według projektu – 5 lat, liczonych od końca roku kalendarzowego, w którym zlecono przewóz, z obowiązkiem okazania ich na żądanie organów kontroli.
Od kiedy 35-dniowy termin płatności? Nie wiadomo. Termin stanie się wiążący dopiero po uchwaleniu i wejściu w życie ustawy; do tego czasu obowiązują zasady ogólne.
UD18 przenosi część odpowiedzialności za rynek przewozów z przewoźnika na cały łańcuch zlecania. Niezależnie od tego, w jakim kształcie ustawa zostanie uchwalona, kierunek jest czytelny: należyta staranność przy wyborze przewoźnika przestaje być kwestią reputacji, a staje się obowiązkiem, który trzeba udowodnić dokumentem.
źródło: www.truck.pl