Kierunek Północ: szansa dla polskich przewoźników

08.01.2026

Polscy eksporterzy coraz śmielej zdobywają rynki Skandynawii, notując w ostatnich latach imponujące wzrosty sprzedaży. Dla rodzimych firm transportowych to jasny sygnał – zapotrzebowanie na przewozy na trasach do Szwecji, Norwegii czy Danii będzie rosło. Sprawdzamy, jakie towary dominują w wymianie handlowej i jak branża TSL może na tym trendzie zarobić.

Północny kierunek coraz ważniejszy

Skandynawia staje się jednym z kluczowych partnerów handlowych Polski. Jak wynika z danych przytaczanych przez DSV – Global Transport and Logistics, polski eksport do krajów nordyckich wzrósł w 2025 roku o 25 proc. rok do roku. To ogromna dynamika, biorąc pod uwagę, że mówimy o rynkach dojrzałych i wymagających. Szwecja już teraz zajmuje 8. miejsce wśród największych odbiorców towarów z Polski, wyprzedzając wiele krajów z południa Europy.

Jak tlumaczy dla Money.pl Łukasz Witowski, Senior Manager, Road International Transport, Nordics & Baltics w DSV, zawirowania w polityce handlowej USA-UE skłoniły wiele europejskich firm do poszukiwania alternatywnych rynków. – Już wtedy wskazywaliśmy, że taką rolę z perspektywy polskich firm może odegrać Europa Północna. Dania, Szwecja, Norwegia to rynki otwarte, zamożne, na których ceni się rzetelnych partnerów i produkty wysokiej jakości – dodaje Witkowski.

Dla właściciela firmy transportowej to konkretna informacja: potoki ładunków na kierunku północnym są stabilne i mają tendencję wzrostową. Kraje skandynawskie to bowiem rynki o wysokiej sile nabywczej i dużej stabilności, co w obecnych, niepewnych czasach jest dla polskich firm niezwykle cenne”. Ta stabilność przekłada się bezpośrednio na bezpieczeństwo zleceń dla przewoźników.

Co najczęściej wozimy na Północ?

Struktura polskiego eksportu do Skandynawii jest korzystna dla firm TSL, ponieważ obejmuje towary wymagające regularnych dostaw. Dominują meble, sprzęt AGD, elektronika oraz materiały budowlane, w tym polskie okna i drzwi, które są hitem w Norwegii i Szwecji. Coraz większy udział ma także żywność, która wymaga transportu w kontrolowanej temperaturze (chłodnie).

Eksperci podkreślają, że polskie produkty wygrywają tam nie tylko ceną, ale przede wszystkim jakością. Polska dla krajów nordyckich staje się hubem produkcyjnym i logistycznym. Z perspektywy przewoźnika oznacza to konieczność posiadania nowoczesnej floty, która sprosta surowym normom ekologicznym narzucanym przez państwa skandynawskie, ale w zamian oferuje przewidywalne stawki i krótsze terminy płatności niż na rynkach wschodnich.

Wyzwania i szanse dla polskiego transportu

Obsługa kierunku skandynawskiego różni się od standardowych tras na Zachód. Kluczową rolę odgrywają tu przeprawy promowe ze Świnoujścia i Gdyni, co wymusza na spedytorach ścisłą współpracę z armatorami. Jednak to właśnie polskie firmy transportowe mają obecnie najlepszą pozycję, by przejąć te zlecenia. Jesteśmy blisko geograficznie, mamy największą flotę w UE i potrafimy szybko reagować na potrzeby klienta.

Wzrost eksportu o 25 proc. to nie tylko suche liczby, to realne tysiące nowych frachtów. Przedsiębiorcy, którzy zainwestują w szkolenia kierowców z zakresu jazdy w trudnych, zimowych warunkach oraz dostosują sprzęt do wymagań tamtejszych rynków, mogą liczyć na stałe kontrakty. Skandynawski klient jest lojalny – jeśli przewoźnik dowiezie towar na czas i zgodnie z normami, może liczyć na współpracę przez lata. To szansa na dywersyfikację portfela zleceń i uniezależnienie się od kapryśnego rynku niemieckiego.

źródło: www.tslbiznes