09.04.2026
Przez ostatnie trzy lata mogliśmy słuchać o tym, jak chińscy producenci przejmują rosyjski rynek samochodów ciężarowych, wypełniając lukę po markach europejskich. Teraz jednak z osankcjonowanego rynku dobiegają zupełnie inne informacje, mówiące o masowym odchodzeniu od chińskich ciągników i towarzyszących temu, problematycznych zjawiskach. Spójrzmy więc o co w tym wszystkich chodzi.
Gdy tylko europejskie marki wycofały się z Rosji, najchętniej kupowanym dalekobieżnym ciągnikiem w tym kraju stał się Sitrak C7H. Mowa tutaj o chińskim modelu budowanym w oparciu o oficjalną licencję niemieckiego MAN-a. W okresie 2023-2024 popyt na Sitraki rósł w wyjątkowo szybkim tempie i stały się one naprawdę powszechnym widokiem na rosyjskich drogach. W 2025 roku pojawiły się już wyraźne symptomy spadku sprzedaży, ale model C7H utrzymał tytuł lidera. Za to pierwsze dwa miesiące 2026 roku przyniosły symboliczną zmianę – chiński ciągnik przestał być najpopularniejszą nową ciężarówką dalekobieżną, oddając tę pozycję Kamazowi 54901.
Ta zmiana lidera odbyła się w obliczu ogólnego załamania rosyjskiej sprzedaży. Popyt na nowe ciężarówki spadł tam na początku roku o 28 procent w stosunku do danych z analogicznego okresu roku ubiegłego. Co jednak ciekawe, spadek ten dotknął głównie marki chińskie. Popyt na Sitraki zmniejszył się o rekordowe 70 procent, natomiast druga niezwykle popularna marka z Chin, czyli FAW, straciła 31 procent klientów. W przypadku Kamaza spadek był znacznie słabszy, wynosząc tylko 8 procent i prowadząc do zwiększenia udziału w rynku.
Z czego wszystko to może wynikać? Lokalni eksperci wskazują przede wszystkim na następstwa niekontrolowanego zalania rynku przez chińskie ciężarówki. Ich napływ był tak masowy, a początkowy popyt tak duży, że szybko doszło do przepełnienia się rynku i nagłego wyhamowania sprzedaży. W efekcie place wypełniły się niesprzedanymi ciężarówkami, pochodzącymi z roczników 2025, a nawet 2024.
Drugim istotnym czynnikiem okazał się brak równowagi między cenami nowych ciągników z Chin a ich wartością rezydualną. Rynek nie docenił bowiem „chińczyków” jako pojazdów używanych, przez co ich wartość okazała się bardzo szybko spadać. W połączeniu ze wspomnianym przepełnieniem rynku doprowadziło to do sytuacji, w której trzyletnie Sitraki, mające przebiegi rzędu 400 tys. kilometrów, oferowane są za ledwie jedną trzecią pierwotnej ceny. Ogłoszeń tego typu jest cała masa i często pochodzą one bezpośrednio od firm leasingowych. Klienci wolą bowiem oddawać ciągniki leasingodawcom niż dalej inwestować w sprzęt gwałtownie tracący wartość.
Trzecia sprawa to natomiast porównanie z rynkiem wspomnianych Kamazów 54901. Być może kojarzycie, że pojazd ten został opracowany krótko przed wojną na Ukrainie, przy oficjalnej współpracy z Niemcami. Nadwoziowo był on niemal bliźniakiem Mercedesa Actrosa czwartej generacji, a i elementy napędowe pochodziły od producentów niemieckich. To też sprawiło, że zaraz po ataku na Ukrainę produkcja modelu 54901 została zatrzymana, jako że niemieccy partnerzy wycofali się z tego projektu. Rosjanie zaczęli wówczas szukać podzespołów zastępczych, krajowych lub chińskich i przywrócenie produkcji nastąpiło dopiero w połowie 2023 roku, początkowo w bardzo ograniczonych ilościach. Dlatego masowa sprzedaż 54901 tak naprawdę dopiero się rozkręca i Kamaz ewidentnie wywołał tym ponowne zainteresowanie klientów, czekających na powrót omawianego modelu. To może tłumaczyć mniejszy spadek popytu.
Co jednak ciekawe, na rynku pojazdów używanych już wyraźnie zaznaczył się rozdźwięk między egzemplarzami przedwojennymi, korzystającymi z podzespołów niemieckich, a egzemplarzami sankcyjnymi, opartymi na podzespołach rosyjskich oraz chińskich. Pięcioletni, „niemiecki” Kamaz 54901 z przebiegiem rzędu 700 tys. kilometrów potrafi bowiem kosztować tyle samo, co 3-letni Sitrak C7H lub wręcz 2-letni „chiński” Kamaz 54901 z minimalnym przebiegiem. To natomiast bardzo wymowna różnica.
Na koniec dodam, że w obliczu doniesień z ostatnich tygodni cała ta sprawa może być ciekawą lekcją także dla krajów Unii Europejskiej. W Austrii, w dawnych zakładach Steyra oraz MAN-a, rozpoczyna się bowiem montaż Sitraków na potrzeby rynku europejskiego.
źródło: www.40ton.net