30.06.2026
Połowa Polaków kupujących na platformach e-commerce spoza UE nie ma pojęcia, że nadchodzi fundamentalna zmiana w sposobie dostaw i rozliczania ich zamówień.
Do nowej rzeczywistości w transgranicznym handlu internetowym przygotowują się za to sprzedawcy oraz operatorzy kontraktowi, ponieważ rewolucja w modelu importowym oznacza, że zmienią się lokalizacje, przez które przesyłki wchodzą na europejski rynek. Zmieni się również sposób, w jaki procesowane są paczki w drodze do klienta końcowego i z pewnością ceny zakupów. Wokół nałożenia cła na tanie paczki z Chin narosło jednak wiele mitów, dlatego warto wyjaśnić przynajmniej kilka z nich.
Od środy 1 lipca 2026 r. konsumenci e-commerce zamawiający produkty spoza Unii Europejskiej nie będą już mogli skorzystać ze zwolnienia de minimis, które do tej pory umożliwiało zarówno im, jak i platformom sprzedażowym uniknięcie opłat celnych, o ile łączna wartość przesyłki nie przekraczała 150 euro. Na mocy nowych przepisów, które będą obowiązywać przez kolejne dwa lata, wprowadzono zryczałtowane cło wynoszące 3 euro, ale badania pokazują, że Polacy robiący zakupy na zagranicznych platformach nie mają zbyt dużego pojęcia zarówno o samej zmianie, jak i nowych zasadach dotyczących transgranicznego e-commerce.
Z najnowszej analizy przeprowadzonej w II kw. 2026 r. przez ID Logistics Polska wśród konsumentów robiących zakupy w sklepach internetowych poza UE, wynika, że ponad połowa z nich (51%) w ogóle nie słyszała o zmianach wprowadzających opłatę 3 euro. Kolejne 29% wie o nich, ale nie zna powodów ich wprowadzenia, a tylko jedna piąta orientuje się, co było przyczyną reformy. Ci ostatni najczęściej wymieniają ograniczenie napływu tanich towarów (29%), potrzebę uszczelnienia systemu (25%) oraz ochronę rynku UE (23%). Nawet wśród tych, którzy słyszeli o zmianach, aż 38% w ogóle nie wie, czego dotyczą. Zaledwie 27% ma świadomość, że chodzi o cło, a kolejne 20% wskazuje na jakiś podatek, w tym VAT, co jest niestety wskazaniem błędnym. Warto dodać, że spośród reprezentatywnej grupy 1039 badanych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy zrobili zagraniczne zakupy online, aż 87% zadeklarowało, że towar zamówiono w Azji.
To w azjatyckie platformy wymierzona jest zmiana prawa, a podczas prac nad przepisami unijni urzędnicy nie ukrywali, że na celowniku są przede wszystkim Chiny. To właśnie serwisy z Państwa Środka, wykorzystując zwolnienie de minimis, nie tylko w UE, ale także w innych częściach globu, od lat prowadziły wyjątkowo intensywną i skuteczną ekspansję, w efekcie stając się jednymi z najpopularniejszych platform zakupowych na świecie. Doskonale widać to w majowym zestawieniu Mediapanel z najczęściej odwiedzanymi stronami zakupowymi nad Wisłą. Na szczycie rankingu znajduje się Allegro z ponad 18,5 mln realnych użytkowników i zasięgiem 62,36%, zaraz za nim uplasowało się Temu, z prawie 17,4 mln odwiedzających i zasięgiem 58,38%. Na liście TOP 10 wysoko jest także AliExpress (5. miejsce) oraz Shein (6. miejsce).
Należy pamiętać, że zmiana w obrębie cła dotyczy nie tylko platform kojarzonych z Chinami, ale wszystkich serwisów wysyłających zamówienia do konsumentów w Unii Europejskiej. W toku prac nad regulacjami w przestrzeni publicznej pojawiało się jednak wiele mitów na temat najpierw proponowanych, a następnie zatwierdzonych rozwiązań, dlatego warto wyjaśnić najważniejsze kwestie.
To oczywiście nie wszystkie istotne zmiany dotyczące cła 3 euro, dlatego KE opublikowała szczegółowe wytyczne w postaci poradnika (Customs Guidance on EUR 3 customs duty) z zasadami i przykładami dotyczącymi naliczania nowej daniny. Przewodnik w wersji angielskojęzycznej jest dostępny na stronach Komisji Europejskiej lub pod kodem QR na poniższej grafice.
W oficjalnym uzasadnieniu można przeczytać, że obecne środowisko cyfrowe zawierające dane o wszystkich importowanych towarach po prostu pozwala na likwidację zwolnienia wprowadzonego po to, aby uniknąć nieproporcjonalnego obciążenia administracji, firm i osób fizycznych. Z uwagi na znaczny wolumen importu o niskiej wartości, wymagana jest także efektywniejsza ochrona finansów UE i poszczególnych państw członkowskich.
W 2024 r. do Unii napłynęło ok. 4,67 mld przesyłek do 150 euro zakupionych na odległość, a 91% z nich pochodziło z Chin. To ponad 12,6 mln paczek dziennie, z czego prawie 11,5 mln z Państwa Środka. To także dwa razy więcej niż w 2023 r. i trzy razy więcej niż w 2022 r. KE alarmowała w zeszłym roku, że produkty importowe e-commerce stanowią już ponad 97% wszystkich unijnych deklaracji celnych.
W 2025 r. nastąpił kolejny znaczący wzrost importu tanich przesyłek e-commerce, o 26% r/r. Według KE było ich blisko 5,9 mld i stanowiły one już 97,9% unijnego wolumenu importowego. KE podaje nawet dokładną liczbę, która wyniosła 5 883 298 994 szt., czyli ok. 16,1 mln sztuk dziennie. Tak gigantyczny wolumen odpowiadał jednak za zaledwie 2,1% wartości wszystkich importowanych towarów, a średni koszt taniej paczki wyniósł tylko 8,82 euro. Tradycyjnie najwięcej z nich pochodziło z Chin. Pod względem wolumenu było to 5,47 mld, czyli 93%, a pod względem wartości 78%.
Pewne skutki likwidacji zwolnienia de minimis w UE będą zapewne podobne do tych, które wystąpiły w USA. Doszło tam do gwałtownego załamania się importu pojedynczych przesyłek, po tym jak 29 sierpnia 2025 r. zakończono stosowanie przepisów pozwalających paczkom o wartości do 800 dol. na uniknięcie cła. W ostatnim pełnym roku stosowania zwolnienia, czyli w 2024 r. tamtejsza Służba Celna i Ochrony Granic (CBP) odprawiła 1,36 mld takich paczek, a więc średnio 113,3 mln miesięcznie. Na koniec 2025 r. całkowity wolumen spadł do 942,5 mln, a więc o 30,5%.
Nastąpił również spadek wartości importu taniego e-commerce, z 64,6 mld dol. do 48,1 mld dol. na koniec 2025 r. Znaczącą stratę rdr odnotował zwłaszcza transport lotniczy. Całkowita liczba listów przewozowych (BOL) spadła tam z 1,1 mld do 794,8 mln (-27,75%). Zyskała za to żegluga, której wynik na koniec 2025 r. wyniósł 5,9 mln BOL względem 3,7 mln w 2024 r. Usługi ekspresowe odnotowały spadek z 189 mln do 130 mln, natomiast pocztowe z 74,8 do 68,6 mln przesyłek. CBP chwali się jednak, że od 2 maja, czyli od podjęcia pierwszych prób wycofania de minimis i pobierania cła, do 17 grudnia 2025 r. zebrała ponad 1 mld dol. należnego cła.
Pierwszy okres był jednak bardzo bolesny, zwłaszcza dla amerykańskiej poczty. Z danych Światowego Związku Pocztowego (Universal Postal Union, UPU), tj. wyspecjalizowanej jednostki ONZ zrzeszającej operatorów z 192 państw, wynika, że po wycofaniu zwolnienia de minimis (29 sierpnia 2025 r.) aż 88 operatorów pocztowych poinformowało o częściowym lub całkowitym wstrzymaniu usług do USA. Dane gromadzone na elektronicznej platformie UPU pokazały także, że w piątek 29 sierpnia przepływy pocztowe z krajów zrzeszonych w organizacji spadły w porównaniu do piątku 22 sierpnia o 81%.
Europejskie służby są teoretycznie lepiej przygotowane, przynajmniej jeśli chodzi o zaplecze informatyczne. W rozliczaniu cła pomocny będzie istniejący system IOSS. Poza tym w Unii przetwarzany jest znacznie większy wolumen tanich paczek niż w USA. Przez jakiś czas spadną zapewne zakupy i odwiedziny na zagranicznych platformach. Według analityków z Sensor Tower liczba codziennych użytkowników na amerykańskiej wersji Temu zanurkowała w maju o 48% w porównaniu z marcem. To właśnie w maju podjęto pierwsze próby poboru cła od tanich zamówień internetowych, ale system się załamał i zwolnienie ponownie aktywowano, ostatecznie likwidując je na końcu sierpnia 2025 r.
Platforma zareagowała jak większość dużych graczy, czyli postawiła na zmianę modelu realizacji zamówień. Przestawiono się z wysyłki pojedynczych paczek bezpośrednio do klientów na model konsolidacyjny i fulfillment oraz dostawy z lokalnych magazynów. Efektem tej strategii jest m.in. wyraźny wzrost przepływów e-commerce w transporcie morskim widoczny w danych CBP. To samo wydarzy się w Europie i już sią tego pierwsze oznaki.
- Od dłuższego czasu obserwujemy na rynku zwiększone zainteresowanie usługami kontraktowymi dotyczącymi obsługi zamówień internetowych pochodzących spoza UE. Platformy przygotowują się do likwidacji de minimis i jesteśmy świadkami istotnej zmiany modelu biznesowego na rynku e-commerce oraz sposobu realizacji zamówień w jednej z najszybciej rozwijających się gałęzi sektora logistycznego. Nowe regulacje wymuszą na sprzedawcach z Azji konsolidację asortymentu w Europie, ponieważ dotychczasowy sposób dostaw, tj. z kontynentu na drugim końcu świata do konsumenta w Europie traci uzasadnienie ekonomiczne. Przy niskiej wartości zamówienia dodatkowe opłaty zniechęcą wielu internautów do zakupu. Choć klient platformy nie będzie musiał załatwiać formalności celnych, to w jakimś momencie serwis zrekompensuje sobie zryczałtowaną stawkę 3 euro albo cło wg standardowej procedury przy masowym imporcie. Wszystkim uczestnikom tego rynku zależy jednak na utrzymaniu możliwie niskich cen, dlatego naturalnym krokiem jest outsourcing usług logistycznych do lokalnych operatorów, co przy odpowiednim efekcie skali pozwoli zminimalizować dodatkowe obciążenia. Liczą na to sami operatorzy, zagraniczne sklepy i chcą tego ostateczni zainteresowani, czyli cyfrowi konsumenci – mówi Marek Kaniera, dyrektor operacyjny e-commerce w spółce ID Logistics Polska, świadczącej kompleksowe rozwiązania logistyczne i transportowe, obsługę e-commerce oraz zarządzanie łańcuchem dostaw w 18 krajach.
- Z naszych badań wynika, że droższe zakupy wpłyną na większą skłonność aż 25% konsumentów do wybierania towarów wysyłanych z magazynów w Polsce lub innych krajów UE, właśnie po to, aby uniknąć dodatkowych opłat. Kolejne 12% będzie zamawiać wyłącznie z Polski lub innego kraju UE. Internauci, którzy składają zamówienia w serwisach poza Unią, są bardzo wrażliwi na cenę. Do tego stopnia, że 35% z nich deklaruje, że zrezygnuje z zakupu, jeśli okaże się, że należy pokryć jakikolwiek dodatkowy koszt. Z analiz wynika również, że 15% porzuci koszyk, jeśli jego wartość wzrośnie o 3 euro. To aż połowa kupujących online poza Wspólnotą. Na utratę tak dużego udziału klientów nie mogą pozwolić sobie sprzedawcy, stąd ich przygotowania do nowych regulacji. Spodziewamy się jednak, że wolumen transakcji o niskiej wartości, czyli do 150 euro, może ulec obniżeniu, tak jak to miało miejsce w USA, gdzie zamówienia w spadły o ok. 30%, ale tylko do czasu, kiedy platformy nie zbudują w Europie odpowiednich zdolności logistycznych. Może to wywołać szereg pozytywnych konsekwencji w Polsce, ponieważ rewolucja w modelu importowym przebiegająca w takim tempie oznacza, że gwałtownie zmienią się lokalizacje, w których przesyłki wchodzą na europejski rynek. Na zmianach straci lotnictwo, ale zyskają porty, być może kolej, ale operatorzy kontraktowi zyskają na pewno, a obok nich rynek magazynowy – dodaje Marek Kaniera z ID Logistics.
Podsumowanie I kw. 2026 r. dla Europy, opublikowane przez JLL pokazuje, że początek roku był wyjątkowo dobry dla sektora logistycznego, który zanotował najlepszy pierwszy kwartał od 2023 r. Popyt wzrósł o 9% rdr oraz aż o 16% w porównaniu z pięcioletnią średnią dla I kw. z okresu przed pandemią. Szeroko zakrojone ożywienie sprawiło, że wzrosty odnotowano na 9 z 13 rynków. W tym okresie to właśnie operatorzy kontraktowi (3PL) mieli największy udział w rynku najmu, który wyniósł aż 46%, co odpowiada 2,7 mln mkw. i wzrostowi o 18% rdr. Za logistyką znaleźli się detaliści i produkcja (po 16%) oraz bezpośrednio sprzedawcy internetowi (7%), wśród których dominowały podmioty z Chin. Wg JLL siłą napędową tego wzrostu jest aktywny outsourcing zdolności logistycznych ze strony produkcji i właśnie branży e-commerce, dla której celem jest optymalizacja sieci i zwiększenie możliwości w zakresie dostaw.
Tak silną pozycję logistyki kontraktowej napędzaną przez e-commerce widać nie tylko w Unii, ale również w Wielkiej Brytanii, która ma najmocniej rozwinięty sektor handlu internetowego w Europie. Według danych brytyjskiego Urzędu Statystycznego (ONS) sprzedaż internetowa osiągnęła w marcu 2026 r. poziom 27,9% całkowitej sprzedaży detalicznej, utrzymując się przez cały 2025 r. na stałym poziomie ok. 27,5%. Tam także postępują prace nad zmianami w zakresie de minimis i importem taniego e-commerce, co oczywiście bacznie obserwują chińskie platformy i widać to na rynku magazynowym. Przedstawicielka JLL z Szanghaju twierdzi, że nawet teraz chińscy sprzedawcy mocno polegają na zewnętrznych zdolnościach logistycznych, aby dotrzeć do swoich klientów, a niedawne zmiany w Europie sprawiają, że lokalne magazynowanie stało się bardziej atrakcyjne ekonomicznie. Do rozbudowy infrastruktury na miejscu skłaniają również wymogi dotyczące wydajności operacyjnej i potrzeba wzmacniania przewagi konkurencyjnej, np. w zakresie dostaw i przetwarzania zwrotów.
źródło: www.etransport.pl