24.08.2026
Sześć punktów poboru opłat zniknie z odcinka autostrady A4 na Opolszczyźnie. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała umowę za niemal 4,5 mln zł na ich rozebranie, a także przebudowę organizacji ruchu. Bramki mają przejść do historii najpóźniej na wiosnę 2028 roku. Dzięki temu zabiegowi ma się poprawić przepustowość jednej z najważniejszych dróg w Polsce.
Bramki, które przez lata były symbolem płatnych autostrad w Polsce, zaczynają znikać nie dlatego, że państwo rezygnuje z inwestowania w drogi, ale dlatego, że sam sposób zarządzania autostradami się zmienia.
Na opolskim odcinku A4 kierowcy samochodów osobowych już dziś nie płacą za przejazd, więc konstrukcje służące do pobierania opłat stały się przede wszystkim przeszkodą dla płynności ruchu.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała umowę z firmą Gramar z Lublińca na przygotowanie dokumentacji i rozbiórkę sześciu stacji poboru opłat. Wartość kontraktu to blisko 4,5 mln zł.
Wykonawca ma 21 miesięcy na realizację zadania, co oznacza, że prace powinny zakończyć się w drugiej połowie maja 2028 r.
Demontaż obejmie sześć obiektów na opolskim odcinku A4:
Zamówienie obejmuje przygotowanie projektu, rozbiórkę infrastruktury Miejsc Poboru Opłat oraz przywrócenie drogi do standardu odpowiedniego dla jej klasy i zmianę organizacji ruchu. GDDKiA podkreśla, że celem jest umożliwienie płynnego przejazdu bez zatrzymywania się przy dawnych stanowiskach poboru opłat.
To istotne z punktu widzenia ekonomiki transportu. Każde zwężenie czy konieczność redukcji prędkości na autostradzie oznacza straty czasu nie tylko dla kierowców, ale również dla przewoźników. Przy dużym natężeniu ruchu niewielkie ograniczenie przepustowości może przekładać się na korki i wyższe koszty transportu.
Opolski fragment A4 jest częścią jednej z najważniejszych osi transportowych kraju. Dlatego likwidacja bramek nie jest wyłącznie operacją estetyczną.
GDDKiA już wcześniej wskazywała, że infrastruktura poboru opłat stała się zbędna na odcinkach zarządzanych przez państwo. Od 1 lipca 2023 r. samochody osobowe, motocykle oraz pojazdy i zespoły pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony mogą bezpłatnie korzystać z państwowych odcinków A2 Konin–Stryków i A4 Wrocław–Sośnica.
W praktyce oznacza to, że utrzymywanie fizycznej infrastruktury stworzonej do pobierania opłat przestało mieć ekonomiczne uzasadnienie. Państwo musi jednak ponieść koszt jej usunięcia i dostosowania drogi.
4,5 mln zł za sześć lokalizacji to koszt nie tyle "likwidacji opłat", ile uporządkowania infrastruktury po zmianie modelu finansowania i zarządzania trasą.
Znacznie większe konsekwencje dla kierowców będzie miała zmiana dotycząca odcinka Katowice-Kraków. Obecnie zarządza nim prywatny koncesjonariusz, Stalexport Autostrada Małopolska. Jego umowa kończy się 15 marca 2027 r. Wtedy trasę przejmie GDDKiA.
I tu następuje zasadnicza zmiana modelu: po wygaśnięciu koncesji przejazd między Katowicami a Krakowem dla pojazdów lekkich ma być bezpłatny.
To szczególnie ważne, bo jest to jeden z najbardziej obciążonych odcinków autostradowych w Polsce. GDDKiA podaje, że ruch przekracza tam już 50 tys. pojazdów dziennie.
Państwo przygotowuje więc nie tylko przejęcie zarządzania trasą, ale również jej rozbudowę. Plan zakłada budowę trzeciego pasa na 24-kilometrowym odcinku między Dulową a Balicami, a rozpoczęcie prac budowlanych planowane jest na 2030 r.
To pokazuje szerszy problem: darmowa autostrada może wygenerować dodatkowy popyt na przejazdy, a wraz z nim presję na przepustowość. Zniesienie opłat rozwiązuje problem kosztu dla kierowcy, ale nie zwiększa automatycznie liczby dostępnych pasów.
Polska infrastruktura autostradowa działa dziś według mieszanego modelu. Część tras pozostaje w rękach prywatnych koncesjonariuszy, podczas gdy inne zarządzane są przez państwo.
Według aktualnych zasad opłaty dla pojazdów lekkich nadal obowiązują m.in. na koncesyjnym odcinku A4 Kraków-Katowice, a także na wybranych fragmentach A1 i A2.
W przypadku A4 kierunek zmian jest jednak jasny: wraz z przejmowaniem kolejnych fragmentów przez państwo klasyczne bramki tracą rację bytu. Nie oznacza to oczywiście, że korzystanie z całej infrastruktury drogowej jest "za darmo" w sensie ekonomicznym. Koszty utrzymania, remontów i rozbudowy nadal ponosi państwo, czyli ostatecznie podatnicy.
Zmienia się tylko sposób pobierania pieniędzy: zamiast bezpośredniej opłaty przy przejeździe część kosztów finansowana jest z budżetu państwa i systemu opłat dotyczących innych kategorii pojazdów.
Najciekawsza część tej historii nie dotyczy więc samego demontażu konstrukcji. Bramki są symbolem większej transformacji polskiego systemu drogowego.
Państwo przejmuje kolejne odcinki autostrad, znosi opłaty dla samochodów osobowych i jednocześnie musi inwestować w przepustowość tras. Na A4 widać to wyjątkowo dobrze: najpierw znikają bramki, później państwo przejmuje odcinek Kraków-Katowice, a następnie planuje jego rozbudowę.
Z perspektywy gospodarki kluczowe będzie to, czy te decyzje zostaną zsynchronizowane. Tańszy przejazd może zwiększyć popyt na drogę, a większy popyt bez zwiększenia przepustowości szybko zamieni korzyść dla kierowców w koszt w postaci korków, czasu i wyższych kosztów przewozu.
źródł: www.wnp.pl