03.09.2026
Przedsiębiorcy i przewoźnicy ostrzegaja przed skutkami ogranicza swobodnego przepływu przez europejskie granice. ich zdaniem zaostrzenie kontroli lub podważanie zasad strefy Schengen oznaczałoby dla transportu dłuższe kolejki, wyższe koszty i większe ryzyko opóźnień w łańcuchu dostaw.
Zapowiedzi niemieckich polityków, a także poruszanie tego tematu w coraz większej ilości krajów europejskich w oczywisty sposób buduje niepewność przedsiębiorców. Strefa Schengen to jedna z największych wartości Unii Europejskiej. Nie można dopuścić do tego, by bieżąca sytuacja geopolityczna była powodem łamania zapisów dotyczących wolności transportu, handlu i usług. Z punktu widzenia Północnej Izby Gospodarczej poddanie pod wątpliwość zasadności i bezpieczeństwa ruchu bezwizowego i swobodnego transportu na granicach to wielki cios dla gospodarki.
- Strefa Schengen jest wartością nie do przecenienia mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Nie ma zgody przedsiębiorców na zawieszenie strefy Schengen w Polsce i Europie – to sprawa oczywista z gospodarczego punktu widzenia. Zdajemy sobie sprawę, że bezpieczeństwo jest priorytetem, ale dopuszczanie do sytuacji, że ruch na granicach mógłby być ograniczany lub intensywnie kontrolowany to prowadzenie nas w stronę poważnego kryzysu handlu, usług, ruchu kadrowego. Ucierpi na tym sektor TSL, ale także wszyscy producenci, hurtownicy, eksporterzy i ogólnie trudno wyobrazić sobie, by doszło do sytuacji tak radykalnych, by strefa Schengen mogła być zawieszona.
Temat ten jednak jest poruszany. W Niemczech stał się jedną z osi kampanii wyborczej, a Finlandia i Włochy mocno krytykują system szczelności granic Hiszpanii.
- Obecność Polski w Unii Europejskiej jest wartością wielką i niezaprzeczalną. Musimy jednak pamiętać, że żyjąc w turbulentnych czasach najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której pozwolimy na demontaż jednej z najważniejszych zdobyczy współczesnej Europy jaką jest bezwizowy ruch. Strefa Schengen rozpędziła europejski handel, wyrównała szanse między krajami, sprawiła, że transport i spedycja działa jak jeden sprawny krwiobieg. Jako przedsiębiorcy często krytykowaliśmy kontrole np. na niemieckiej granicy. Racjonalne kontrole są jednak do zaakceptowania w sytuacji zagrożenia. Nie do zaakceptowania jednak jest poddawanie pod dyskusje i krytykowane strefy Schengen. Ona jest zdobyczą gospodarczą i tak powinna być traktowana mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
- Nie da się jasno określić jak wielkie straty przyniosłaby polskiej gospodarce decyzja Niemiec o wycofaniu się ze strefy Schengen, a taki temat jest w politycznym dyskursie. Dla Pomorza Zachodniego jako regionu przygranicznego taka decyzja byłaby koszmarem. Wiele inwestycji lokowało się na pograniczu ze względu na szybki transport i przesył towarów. Wiem, że musimy dbać o bezpieczeństwo, ale nie ma na ten moment żadnych racjonalnych przesłanek, by dyskutować o wyjściu jakiegokolwiek kraju ze strefy Schengen. Tylko polityka mówi Hanna Mojsiuk.
Stanowisko Północnej Izby Gospodarczej popiera Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, które również przyznaje, że dla przedsiębiorców sektora TSL ograniczenia na granicach byłyby wielkim problemem.
- Każda sytuacja polegająca na ograniczeniu ruchu zarówno na granicach Polski z Niemcami jak i jakiegokolwiek innego kraju, przez który przejeżdżają nasze pojazdy uznajemy za problem. Stabilność łańcuchów dostaw i płynność tras, w tym kontroli granicznych jest priorytetem, gdy wyceniam np. czas dostawy towaru od producenta do dystrybutora czy klientów. Politycy chyba zapomnieli już jak sytuacja wyglądała kilkanaście lat temu, a wówczas jeszcze nie było tak wielkiego ruchu towarowego w spedycji lądowej i rozpędzonego sektora e-commerce. Ograniczenia na granicach bez alternatyw to byłby gigantyczny, niewyobrażalny problem dla transportu, logistyki, handlu i usług mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Eksperci zwracają także między innymi na kwestie związane z mobilnością pracowników, rozwój turystyki czy cenę finalnych produktów, które sprowadzane są spoza Polski.
- Transport w czasach wysokich regulacji unijnych i niepewnych kosztów paliwa znajduje się pod ogromną presją kosztów, a brak kolejek na granicach jest czynnikiem obniżającym koszty. Rozmawiamy w Europie od miesięcy o tym, że potrzeba nam sprawnych łańcuchów dostaw na lądzie, bo transport morski jest mocno obłożony w relacjach Europa-Azja. Jeżeli chcemy rozwijać handel międzynarodowy musimy dbać o bezpieczeństwo granic zewnętrznych dodaje Laura Hołowacz, prezes Grupy CSL.
Północna Izba Gospodarcza pozostaje gotowa do rozmowy na temat sytuacji na granicy polsko-niemieckiej. Uznajemy ten temat za jeden z ważniejszych w roku 2026, a potencjalne decyzje odnośnie wyjścia Niemiec ze strefy Schengen będą mieć dla Polski poważne konsekwencje.
Źródło: www.etransport.pl