Kradzieże ładunków i wyłudzenia frachtu rosną. Transport walczy z fraudami

16.03.2026

Szybkość w transporcie zawsze była walutą konkuencyjności. Dziś coraz częściej staje się również podatnościa systemu. Rosnąca liczba wyłudzień frachtu, przejęć tożsamości przewoźników i coraz bardziej wyrafinowane schematy fraudowe sprawiają, że europejski rynek staje przed fundamentalnym pytaniem: czy można przespieszać operacje, nie tracąc kontroli nad bezpieczeństwem?

W rozmowie z Olivierem Cononem – Chief Revenue Officer (CRO) segmentu Carrier w Alpega, odpowiedzialnym za giełdy transportowe Wtransnet, Teleroute oraz Bursa/123Cargo analizujemy, czy hasło „Trust in the Speed of Freight” to jedynie deklaracja marketingowa, czy realna odpowiedź na kryzys zaufania, który dotyka dziś relacje przewoźnik–spedytor w Polsce i w całej Europie. Rozmawiamy o kosztach braku zaufania, ewolucji przestępczości transportowej i o tym, czy technologia jest dziś tarczą ochronną branży, czy kolejnym polem ryzyka.

Kryzys zaufania: jak cyfryzacja zmieniła mapę ryzyka w transporcie?

W Polsce i Europie obserwujemy wzrost zorganizowanych wyłudzeń frachtu, przejęć tożsamości przewoźników i tzw. double brokeringu. Czy – z Pana perspektywy – mamy dziś do czynienia z realnym kryzysem zaufania w europejskim transporcie drogowym?

W 2025 roku opublikowano wyniki badania „Kapitał społeczny i zaufanie w polskim biznesie 2025” prowadzonego pod kierunkiem prof. Jana Fazlagicia. Ponieważ była to już druga edycja, możliwe było porównanie danych z poprzednimi latami – i wnioski są bardzo wyraźne. Odsetek przedsiębiorców deklarujących, że muszą stale uważać, aby nie zostać oszukanym, wzrósł w ciągu dekady o 11 punktów procentowych i sięgnął 85 proc. To trend, który dotyka całej gospodarki i naturalnie przekłada się także na transport i logistykę zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Widzimy wyraźny wzrost liczby przypadków oszustw. Z jednej strony wynika on z coraz bardziej zaawansowanych, cyfrowych metod działania przestępców, z drugiej – z lepszego wykrywania incydentów dzięki bardziej precyzyjnemu raportowaniu. To, co kiedyś było sporadyczne, dziś staje się zjawiskiem znacznie częstszym. A metody oszustów ewoluują równie szybko, jak narzędzia, które branża rozwija, by im przeciwdziałać.

W efekcie w łańcuchu logistycznym rośnie potrzeba większej transparentności i bardziej rygorystycznej weryfikacji partnerów biznesowych szczególnie na etapie onboardingu nowych dostawców transportowych. Co ciekawe, to samo badanie pokazuje też, że aż 67 proc. przedsiębiorców czuje dziś rosnącą presję, by stale dokumentować i potwierdzać swoją wiarygodność w relacjach biznesowych.

W jaki sposób ewoluowały mechanizmy fraudowe w ostatnich latach? Czy przestępczość w transporcie stała się dziś bardziej cyfrowa niż operacyjna?

Zdecydowanie tak. Wraz z przeniesieniem realizacji transportu, operacji i komunikacji do środowiska cyfrowego, tam przeniosła się również część przestępczości. Nie jest to zresztą zjawisko charakterystyczne wyłącznie dla logistyki obserwujemy je we wszystkich sektorach, które w ostatnich latach szeroko wdrożyły modele marketplace i platformy cyfrowe.

Różnica polega na tym, że zmieniła się sama natura przestępstw. Jeszcze kilkanaście lat temu kradzieże w transporcie miały często brutalny, fizyczny charakter mówimy o napadach na ciężarówki czy rabunkach ładunków podczas postoju. Dziś przestępcy działają znacznie bardziej subtelnie, a jednocześnie skutecznie. Zamiast używać siły, podszywają się pod legalnie działające firmy transportowe i przejmują ładunki o wysokiej wartości, zanim ktokolwiek zorientuje się, że doszło do oszustwa.

Można więc powiedzieć, że przestępczość w transporcie w dużej mierze przeszła transformację z operacyjnej na cyfrową. A to oznacza, że obok fizycznego bezpieczeństwa ładunku równie ważne staje się dziś bezpieczeństwo danych, tożsamości firm i całego procesu zawierania transakcji.

Jakie są najczęstsze „red flags”, które wciąż są ignorowane przez spedytorów i przewoźników mimo dostępnych narzędzi weryfikacyjnych?

W praktyce większość oszustw nie zaczyna się od spektakularnych sygnałów, lecz od drobnych nieścisłości, które łatwo zignorować w codziennej presji operacyjnej. Jednym z nich jest nadmierne zainteresowanie bardzo szczegółowym charakterem ładunku na przykład dokładnym rodzajem metalu czy specyfikacją towaru. Często tłumaczy się to potrzebą poinformowania kierowcy, w rzeczywistości bywa to jednak próba oceny wartości ładunku.

Kolejnym sygnałem jest cena znacząco odbiegająca od realiów rynkowych. W dojrzałym rynku transportowym skrajnie atrakcyjne oferty rzadko są przypadkowe. Warto też zwracać uwagę na detale komunikacji – choćby sytuację, w której przedstawiciel firmy nie posługuje się językiem kraju, w którym przedsiębiorstwo jest zarejestrowane, lub kontaktuje się z adresu w publicznej domenie e-mail, mimo że firma posiada własną.

Czasem sygnał pojawia się już na etapie operacyjnym, na przykład w postaci nagłej zmiany numeru rejestracyjnego pojazdu tuż przed odbiorem ładunku. Każdy z tych elementów z osobna może wydawać się drobiazgiem, ale razem tworzą wzorzec, który w logistyce bardzo często sygnalizuje podwyższone ryzyko. Bezpieczeństwo jako przewaga konkurencyjna, nie koszt operacyjny

W claimie „Trust in the speed of freight” zaufanie jest fundamentem szybkości. Jak redefiniujecie dziś pojęcie zaufania w cyfrowym marketplace’ie frachtowym czy chodzi o technologię, dane, compliance, a może kulturę organizacyjną?

Naszym celem jest stworzenie środowiska, w którym transakcje frachtowe mogą być realizowane szybko, ale przede wszystkim bezpiecznie. Dlatego oprócz samej infrastruktury cyfrowej oferujemy dodatkowe warstwy weryfikacji oraz wsparcie w sytuacjach zarówno przewidywalnych, jak i tych zupełnie nieoczekiwanych.

Nasze podejście opiera się na powrocie do fundamentów zgodności back-to-compliance fundamentals wzmocnionych przez nowoczesne technologie, rozwiązania oparte na AI, solidne procesy wewnętrzne oraz doświadczenie specjalistów. W praktyce oznacza to połączenie technologii, danych i kompetencji ludzkich w jeden spójny system budowania zaufania.

Właśnie w tym sensie redefiniujemy dziś zaufanie w cyfrowym marketplace’ie frachtowym. Nie jest ono już wyłącznie kwestią relacji między partnerami biznesowymi, ale wynika z dobrze zaprojektowanych procesów, transparentności danych i konsekwentnego podejścia do bezpieczeństwa. Dlatego traktujemy je jako fundament każdej interakcji z klientem – a nie jedynie dodatkową funkcję platformy.

Rynek transportowy historycznie opierał się na relacjach osobistych i bezpośrednim kontakcie. Czy realne jest zbudowanie cyfrowego zaufania na skalę paneuropejską?

W przeszłości zaufanie w logistyce opierało się przede wszystkim na wieloletnich relacjach osobistych oraz reputacji budowanej w stosunkowo stabilnych sieciach partnerów. Choć relacje te nadal mają znaczenie, same w sobie nie są już wystarczającą gwarancją bezpieczeństwa i wiarygodności.

Dzisiejszy ekosystem logistyczny jest znacznie bardziej złożony i dynamiczny. Zlecenia transportowe coraz częściej realizowane są za pośrednictwem platform cyfrowych, łańcuchy podwykonawców wydłużają się, a firmy nierzadko rozpoczynają współpracę z nowymi partnerami z różnych krajów często z dnia na dzień. W takim środowisku decyzje muszą zapadać szybko, nierzadko przy minimalnej wcześniejszej interakcji między stronami.

Dlatego zaufanie w nowoczesnej logistyce coraz częściej musi opierać się na weryfikowalnych danych i jasno udokumentowanych procesach, wspieranych przez technologię oraz nadzór ekspertów. Cyfrowe zaufanie budowane jest dzięki ciągłej analizie danych, monitorowaniu zachowań oraz regularnie aktualizowanym wskaźnikom wiarygodności. Prawdziwa siła tej „tkanki zaufania” polega na połączeniu nieustannie rozwijanej technologii, danych i eksperckiej wiedzy, które razem tworzą stale aktualizowany, obiektywny obraz wiarygodności coś, czego same relacje osobiste nie są już w stanie zapewnić.

Jak budować jednolite standardy bezpieczeństwa w społeczności obejmującej ponad 80 000 przewoźników i setki tysięcy użytkowników 31 narodowości?

Budowanie jednolitych standardów bezpieczeństwa w tak dużej i zróżnicowanej społeczności wymaga przede wszystkim systemowego podejścia. Nasze polityki i procedury nie są czymś statycznym stale je rozwijamy i dostosowujemy do zmieniających się realiów rynku. Kluczową rolę odgrywa tu dedykowany zespół Safe Market Place (SMP), który monitoruje kondycję całej społeczności i odpowiada za bieżące aktualizowanie zasad bezpieczeństwa.

Oczywiście podstawą pozostaje weryfikacja dokumentów i uprawnień firm. Idziemy jednak krok dalej. Zespół analizuje również, czy dana organizacja rzeczywiście wnosi wartość do naszej społeczności i działa w sposób zgodny z jej standardami. Dzięki temu bezpieczeństwo nie jest jedynie kwestią formalnej kontroli, ale elementem szerszego ekosystemu zaufania, który budujemy wspólnie z naszymi użytkownikami.

Jak wygląda dziś proces weryfokacji w praktyce? Czy mówimy wyłącznie o kontroli dokumentów i rejestrów, czy również o analizie behawioralnej i wzorcach transakcyjnych?

Proces weryfikacji przewoźników i spedycji zaczyna się od solidnych podstaw. Aby dołączyć do platformy, firmy muszą posiadać wymagane dokumenty i uprawnienia do prowadzenia działalności transportowej lub logistycznej. Weryfikujemy również ich rzeczywistą tożsamość oraz kondycję finansową, tak aby mieć pewność, że mogą bezpiecznie współpracować z innymi uczestnikami rynku.

Na tym jednak proces się nie kończy. Zespół Safe Market Place (SMP) monitoruje także bieżącą aktywność całej społeczności użytkowników. Analizujemy wzorce zachowań i sygnały operacyjne, które mogą wskazywać na nieprawidłowości lub ryzykowne praktyki. Dzięki temu weryfikacja nie jest jednorazowym etapem przy rejestracji, ale ciągłym procesem budowania bezpieczeństwa i zaufania w całym ekosystemie Alpega.

Ekonomia zaufania: ile kosztuje brak bezpieczeństwa?

Czy brak zaufania ma dziś wymierny koszt ekonomiczny? Czy jesteście w stanie oszacować, ile branża traci rocznie na fraudach, sporach kontraktowych i opóźnieniach płatności?

Koszt braku zaufania w biznesie jest dziś bardzo realny, choć oczywiście różne analizy podają odmienne szacunki. Warto jednak spojrzeć na to z dwóch perspektyw.

Pierwsza to utracony potencjał niewykorzystane kontrakty, niezrealizowane projekty i ograniczone możliwości rozwoju wynikające z ostrożności lub braku zaufania między partnerami. Wspomniane wcześniej badanie dotyczące kapitału społecznego w polskim biznesie wskazuje, że koszt deficytu zaufania w gospodarce może sięgać nawet 974 miliardów złotych rocznie. Dla porównania, w 2015 roku było to około 281 miliardów złotych, czyli mniej więcej 13 proc. PKB.

Drugi wymiar to bezpośrednie straty wynikające z przestępczości w łańcuchach dostaw. Według danych z bazy TAPA EMEA, w ciągu ostatnich dwóch lat odnotowano ponad 108 tysięcy kradzieży w łańcuchach dostaw w ponad 110 krajach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Jedynie 5 proc. przypadków, w których ujawniono wartość strat, odpowiadało już za ponad 1 miliard euro co oznacza średnio ponad 1,3 mln euro strat dziennie. To pokazuje skalę problemu. Dla dużych firm są to poważne koszty operacyjne, ale dla wielu mniejszych przedsiębiorstw transportowych pojedynczy incydent może mieć znaczenie egzystencjalne i w skrajnych przypadkach decydować o dalszym funkcjonowaniu firmy.

W jaki sposób bezpieczniejsze kontraktowanie wpływa na relacje przewoźnik–spedycja? Czy obserwujecie mniej konfliktów, czy raczej szybsze ich rozwiązywanie?

Coraz wyraźniej obserwujemy, że uczestnicy rynku logistycznego świadomie ograniczają liczbę partnerów, z którymi współpracują, koncentrując się na tych zweryfikowanych i sprawdzonych. W praktyce oznacza to odejście od modelu bardzo szerokiej, przypadkowej sieci kontaktów na rzecz bardziej selektywnego ekosystemu zaufanych firm.

Takie podejście wyraźnie redukuje ryzyko operacyjne. Oczywiście czasem wiąże się to z pewnymi kompromisami na przykład mniejszą elastycznością czy wyższą stawką w krótkim okresie, ale w zamian firmy zyskują większą przewidywalność współpracy, stabilność operacyjną i bezpieczeństwo rozliczeń. W dłuższej perspektywie przekłada się to również na mniej sporów i znacznie szybsze rozwiązywanie tych, które się pojawiają, ponieważ relacje są oparte na większej przejrzystości i jasno określonych zasadach współpracy.

Co dziś jest największym ryzykiem dla branży?

Gdy spojrzymy szerzej na rynek co stanowi dziś większe zagrożenie dla europejskiego transportu: brak kierowców, presja kosztowa czy utrata zaufania między partnerami biznesowymi?

Odpowiedź jest prosta, choć złożona w skutkach: wszystkie trzy czynniki stanowią dziś istotne zagrożenie, a ich waga zależy od profilu konkretnej firmy. Co ważne, są one ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie na siebie wpływają. Najbardziej palącym problemem pozostaje niedobór kierowców. W tym obszarze istnieje relatywnie niewiele realnych alternatyw w porównaniu do presji kosztowej czy wyzwań związanych z zaufaniem tam branża wypracowała już szereg skutecznych narzędzi i procedur. Najtrudniejszym wyzwaniem jest dziś jednak szeroka adopcja dostępnych rozwiązań i zapewnienie, że będą one stosowane w sposób konsekwentny i sprawiedliwy w całym łańcuchu transportowym. To właśnie równomierne wdrażanie i akceptacja standardów decydują o tym, czy sektor będzie w stanie realnie zminimalizować ryzyka.

Patrząc na swoje doświadczenie w branży i odpowiedzialność za wzrost w skali europejskiej czy był moment, w którym bezpieczeństwo i zaufanie przestały być dla Pana „elementem produktu”, a stały się strategicznym fundamentem całego modelu biznesowego? Co konkretnie wpłynęło na tę zmianę perspektywy?

Zaufanie od zawsze było fundamentem partnerstw w logistyce, ale wzrost liczby oszustw obnażył luki, które wcześniej pozostawały niezauważone, ujawniając słabości w procesach uznawanych za bezpieczne. Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił w momencie, gdy bezpieczeństwo przestało wspierać biznes, a zaczęło spowalniać zawieranie transakcji. Klienci zaczęli potrzebować mocniejszych mechanizmów zaufania i zgodności z regulacjami, aby móc w ogóle kontynuować współpracę. Od tego momentu bezpieczeństwo przestało być jedynie funkcją cyfrowych platform czy dodatkiem do oferty stało się strategicznym fundamentem całego modelu biznesowego, decydującym o tym, czy transakcje są możliwe, a relacje partnerskie trwałe i przewidywalne.

źródło: wwww.etransport.pl