30.10.2026
Wraz z najnowszymi statystykami organizacji ACEA, podsumowującymi sprzedaż samochodów ciężarowych w trzech kwartałach 2026 roku, czas na kolejną publikację pod hasłem „kto kupuje ciężarówki elektryczne”. Przyjrzymy się tutaj statystykom dotyczącym poszczególnych krajów, a także porównamy je z danymi z roku poprzedniego.
Zanim przejdziemy do konkretnych danych, warto wyjaśnić istotę całego zagadnienia. Otóż Unia Europejska dała producentom czas do 2030 roku, by emisja CO2 generowana przez wszystkie nowo sprzedawane ciężarówki spadła o co najmniej 45 procent w stosunku do danych z 2020 roku. W praktyce, by spełnić ten warunek, do 2030 roku elektryki musiałyby zacząć stanowić co najmniej jedną trzecią całej unijnej sprzedaży samochodów ciężarowych o DMC powyżej 3,5 tony. Jeśli natomiast któryś z producentów tego wymogu nie spełni, musi przygotować się na kary liczone w setkach milionów euro za każdy rok niezgodności.
Według najnowszych statystyk ACEA, po trzech kwartałach 2026 roku udział elektryków w unijnym rynku sięgnął 5,25 procenta. To kilkukrotnie mniej niż wymagałoby tego spełnienie unijnych norm na 2030 rok, ale też wynik o połowę wyższy niż przed rokiem (3,8 procenta) i ponad dwukrotnie wyższy niż przed dwoma laty (2,1 procenta). Można więc powiedzieć, że elektryki przebijają się na rynku ciężarówek, ale odbywa się to w powolnym tempie.
Na szczycie unijnego rankingu znajdziemy Holandię, gdzie udział ciężarówek elektrycznych w rynku przekroczył symboliczne 20 procent. Innymi słowy, już co piąta nowa ciężarówka o DMC powyżej 3,5 tony ma tam napęd na prąd. Dalej w rankingu pojawiają się unijne kraje skandynawskie, mianowicie Szwecja (18,36 procenta) oraz Dania (16,51 procenta). Między nimi występuje też Grecja (17,12 procenta), choć to akurat pewna anomalia w tym rankingu, wynikająca z faktu, że grecki rynek nowych ciężarówek spalinowych praktycznie nie istnieje.
Jeśli chodzi o największe ciężarowe rynki w Unii Europejskiej, czyli Niemcy i Francję, to oba te państwa pozostają w sferze wyników kilkuprocentowych. W Niemczech elektryki osiągnęły 9,51 procenta sprzedaży, natomiast we Francji dwukrotnie mniej, 5,34 procenta. Uwzględniając jednak wielkość tych rynków, to nadal stosunkowo wysoka sprzedaż. Dla przykładu, w samych tylko Niemczech opiewała ona na ponad 5,6 tys. egzemplarzy, ponad dwukrotnie przewyższając liczbę elektryków dostarczoną w przodującej procentowo Holandii.
Kraje Europy Południowej wspólnie ulokowały się na poziomie nieco ponad 1 procenta. Prowadzi Hiszpania, gdzie elektryki osiągnęły 1,58 procenta udziału w rynku, za nią mamy Włochy z wynikiem 1,23 procenta, a dalej pojawia się Portugalia i jej wynik 1,09 procenta.
Spośród krajów „nowej Unii”, a więc głównie Europy Środkowo-Wschodniej, najwyższy wynik odnotowali Czesi. Tam elektryki stanowiły 1,33 procenta lokalnego rynku, wyjeżdżając na drogi w 96 egzemplarzach. W Polsce procentowy wynik okazał się dwukrotnie niższy u Czechów, opiewając na 0,69 procenta rynku, choć przełożył się na dwukrotnie więcej egzemplarzy. Poza tym znajdziemy tu kraje, w których ciężarówki elektryczne praktycznie nie istnieją. Litwa i Estonia zarejestrowały po 1 egzemplarzu, Bułgaria i Łotwa po 2 sztuki, a Słowenia 3 sztuki.
Na koniec dodam, że powyższy ranking wyglądałby wyraźnie inaczej, gdyby uwzględnić w nim także kraje pozaunijne, takie jak Wielka Brytania, Islandia, Szwajcaria oraz Norwegia. Wszystkie te państwa, choć teoretycznie nie muszą stosować się do norm z Brukseli, wykazują bardzo wysoki udział elektryków w sprzedaży. Na Islandii jest to rekordowe 31 procent, choć tamtejszy rynek jest bardzo mały. W Szwajcarii udało się dojść do 27 procent, a w Norwegii blisko 24 procent, a więc oba te państwa wyprzedziły Holandię. Na rynku brytyjskim, w ogólnym rozrachunku bardzo dużym, większym niż Francja, udział ciężarówek elektrycznych sięgnął blisko 8 procent.

Pełna tabela dla UE, EFTA oraz UK:

źródło: www.40ton.net