Literówka może kosztować 20 tys. zł. Przewoźnicy krytykują system SENT

06.07.2026

Już niewielki błąd w dokumentacji SENT może skutkować wysoką karą finansową. Przedstawiciele branży transportowej alarmują, że sankcje są nakładane nie tylko za poważne naruszenia, ale również za uchybienia formalne. W skrajnych przypadkach przedsiębiorcy muszą zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

SENT miał walczyć z szarą strefą

System Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT) został wprowadzony w celu monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych i ograniczenia nadużyć podatkowych. Chociaż początkowo obejmował głównie paliwa, oleje, rozpuszczalniki i wybrane wyroby chemiczne, 17 marca 2026 roku został rozszerzony. Aktualnie obejmuje również przewozy wybranych kategorii odzieży, dodatków odzieżowych oraz obuwia.

Rozszerzenie systemu spowodowało znaczący wzrost liczby przedsiębiorców, którzy muszą przestrzegać procedur związanych ze zgłoszeniami, ale nie to jest problemem.

Nawet 20 tys. zł za pojedyncze uchybienie

Najwięcej kontrowersji budzą bowiem nie same obowiązki, lecz wysokość kar. Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że sankcje mogą być nakładane także w sytuacjach, gdy nie doszło do próby oszustwa, a jedynie do błędu formalnego. Okazuje się, że karę w wysokości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych można otrzymać za niewielkie pomyłki.

W wypowiedzi medialnej podsumował to Prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych (ZSPD) Dariusz Matulewicz:

– Jeżeli przewoźnik drogowy świadomie łamie przepisy, to należy mu się kara, a co jeżeli popełnił drobny błąd np. pisarski? Nie ma litości. Według Krajowej Administracji Skarbowej kara to jest kara. Zdarzają się sytuacje, że jeden przewoźnik dostaje nawet 60 tys. złotych kary za kilka „przewinień”, które nie mają charakteru intencjonalnego. Tak się nie da funkcjonować.

Jedna firma może otrzymać kilka kar

Sytuację pogarsza ryzyko kumulowania sankcji. Chodzi o możliwość nałożenia kilku odrębnych kar za kilka uchybień stwierdzonych podczas jednego przewozu. Organizacje branżowe informują o przypadkach łącznych sankcji w wysokości nawet 60 tys. zł. To szczególnie dotkliwe dla małych i średnich przewoźników, dla których tak wysoka kara może oznaczać poważne problemy finansowe.

Sprawą zajęła się Rzecznik MŚP

Temat drakońskich kar w systemie SENT trafił w końcu do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Branża liczy na rozpoczęcie dyskusji dotyczącej zasad nakładania kar oraz większego uwzględniania okoliczności towarzyszących naruszeniom. Warto podkreślić, że celem systemu powinno być przecież eliminowanie świadomych nadużyć, a nie karanie firm za nieumyślne pomyłki administracyjne. O ile oczywiście rządzący nie traktują rozszerzenia SENT jako zamiany tego narzędzia w maszynkę do zarabiania na MŚP.

Czy przepisy SENT mogą zostać złagodzone?

Dyskusję wokół SENT niewątpliwie nasiliło niedawne weto prezydenta do nowelizacji rozszerzającej system na przewozy betonu towarowego. Faktycznie część środowiska gospodarczego odczytała tę decyzję jako sygnał, że kolejne zmiany przepisów powinny jednak być analizowane pod kątem ich wpływu na przedsiębiorców (jakże to odkrywcze).

Na razie jednak przepisy pozostają bez zmian. Branża transportowa liczy na rozmowy dotyczące funkcjonowania systemu i zasad nakładania sankcji. Tymczasem fiskus rzadko staje po stronie przedsiębiorcy, dlatego przewoźnicy obawiają się surowych kar za zwykłe pomyłki w formalnościach i literówki, które zdarzają się przecież każdemu.

źródło: www.truckfocus.pl