12.03.2026
Litewscy przewoźnicy alarmują, że przez restrykcje wprowadzone przez władze w Mińsku Litwa traci swoją pozycję na rynku logistycznym w regionie. Według branży strumień towarów i związane z nim zyski przejmują już Polska i Łotwa, podczas gdy na Białorusi wciąż pozostaje ponad 1,4 tys. litewskich ciężarówek, którym grozi konfiskata. Wilno liczy na naciski UE i USA na reżim Alaksandra Łukaszenki.
Białoruski reżim od końca października 2025 r. blokuje powrót ciężarówek i naczep z litewskimi numerami rejestracyjnymi i grozi, że po upływie czterech miesięcy dokona ich konfiskaty. Termin spełnienia groźby upływa we wtorek.
"Litwa ryzykuje wykreśleniem z logistycznej mapy i tzw. północnego korytarza tranzytowego. Cały strumień towarów oraz związane z nim wpływy, takie jak opłaty celne czy dochody terminali, przejmują dziś Łotwa i Polska" - oświadczył w wtorek szef Międzynarodowego Zrzeszenia Transportu i Logistyki (TTLA) Povilas Driżas w rozmowie z litewskim nadawcą publicznym LRT.
Prezes Krajowego Stowarzyszenia Przewoźników "Linava" Erlandas Mikenas przekonuje, że Polska i Łotwa już przejęły litewską część rynku logistycznego.
30 października 2025 r. władze Litwy zamknęły na miesiąc granicę z Białorusią w reakcji na nasilające się incydenty z wykorzystaniem balonów przemytniczych, wlatujących w litewską przestrzeń powietrzną znad Białorusi. W odpowiedzi na decyzję rządu Litwy, władze w Mińsku 31 października zakazały ruchu na terytorium Białorusi litewskich ciężarówek. Litwa 20 listopada otworzyła zamknięta dwa przejścia graniczne, ale Białoruś zablokowała powrót litewskich ciężarówek do kraju.
Litewscy przewoźnicy szacują, że na Białorusi utknęło 1,47 tys. jednostek pojazdów. Część z nich została przekierowana na płatne parkingi, na których postój kosztuje 120 euro za dobę. Opłata zaczęła obowiązywać 10 listopada. Władze w Mińsku zapowiedziały, że jeżeli nie zostanie ona uiszczona pojazdy po czterech miesiącach zostaną skonfiskowane.
"Nie mamy sygnałów, że konfiskata pojazdów została już ogłoszona, ale ze strony białoruskiej otrzymaliśmy informację, że 10 marca upływa czteromiesięczny termin i wtedy powinny zostać podjęte jakieś decyzje" - powiedział agencji BNS prezes "Linavy".
Litewskie MSZ podało, że groźby konfiskaty pojazdów są postrzegana jako kolejna próba wywierania presji przez Mińsk, który domaga się politycznego dialogu, co - w ocenie Wilna - oznaczałoby legitymizację autorytarnego reżimu Alaksandra Łukaszenki.
"Nie otrzymaliśmy bezpośredniego raportu od strony białoruskiej w sprawie ewentualnej konfiskaty pojazdów" - poinformowało MSZ, które cytują litewskie media. "Oceniamy różne scenariusze i możliwe reakcje" - dodał resort dyplomacji.
Przewodniczący sejmowego komitetu spraw zagranicznych Remigijus Motuzas powiedział we wtorek LRT, że "rozważane są scenariusze, które obejmują środki odwetowe wobec Białorusi oraz nacisk poprzez naszych partnerów".
Poseł przypomniał, że o sytuacji poinformowano organizacje międzynarodowe. Podkreślił, że Litwa liczy na wywieranie presji na Białoruś za pośrednictwem sojuszników, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.
Portal delfi.lt podał we wtorek, że 18 marca do Wilna przybędzie amerykański wysłannik ds. Białorusi John Coale, który następnie ma udać się do Mińska.
źródło: www.biznes.interia.pl