21.09.2023
- Czyste szaleństwo. Czesi wykupują wszystko - mówi money.pl Julia Adamiak, która pracuje na Orlenie przy polsko-czeskiej granicy w Kudowie-Zdroju. Tanie paliwa w Polsce przyciągają naszych południowych sąsiadów, turystyka paliwowa kwitnie. Sprawdziliśmy, jaka jest różnica w cenie po dwóch stronach granicy.
Gdy u naszych sąsiadów ceny idą w górę, u nas wyraźnie spadają.
Na stacji Orlenu w Kudowie-Zdroju, tuż przy granicy z Czechami, litr benzyny 95 kosztował w środę 6,07 zł, a litr diesla 6,02 zł. Konkurencja jest droższa. W tym samym mieście i czasie tankując na Shellu trzeba było zapłacić odpowiednio 6,24 zł i 6,19 zł. Jeszcze drożej za benzynę 95 zapłacilibyśmy na stacji BP - 6,29 zł za litr, natomiast diesel kosztował tyle samo, co na Shellu - 6,19 zł. Klienci stacji Circle K zapłacić musieli odpowiednio 6,15 i 6,10 zł za litr.
"Tylko szaleniec nie zdecydowałby się u was tankować"
Przy takich cenach Czesi z okolicznych miejscowości wolą tankować w Polsce. Mają o wiele taniej, nawet jeśli zatankują u konkurencji Orlenu. - W Czechach za litr benzyny musimy zapłacić od 38 do nawet 42 czeskich koron w zależności od miejsca. W Polsce tymczasem zapłacimy za litr benzyny 32-33 korony, więc widać zdecydowaną różnicę. Tylko szaleniec lub bogaty człowiek, mając blisko do polskiej stacji, nie zdecydowałby się u was tankować - mówi nam Jan Bubencik, którego spotkaliśmy, gdy tankował na Orlenie po polskiej stronie granicy.
František Melnicky, żeby zatankować w Polsce, pokonuje trasę 50 kilometrów, ale i tak uważa, że warto. - Jestem tu kilka razy w miesiącu, ale mam znajomych, którzy regularnie odwiedzają polskie stacje. Znam osoby, mieszkające przy granicy, które przestały tankować w Czechach - mówi w rozmowie z money.pl pan František.
- Polacy pokazują, jak to się robi. My nie umiemy w politykę cenową i efekty są takie, że ceny paliw u nas są wysokie - mówi nam kolejny Czech spotkany na Orlenie. - Powód jest prosty, u nas niedługo są wybory - tłumaczy mu pracownik stacji.
Przejeżdżamy przez granicę i po chwili wjeżdżamy do czeskiego Náchodu. Orlen też ma tutaj swoją stację paliw, ale w Czechach działa pod nazwą Benzina. Patrzymy na ceny na pylonie. Benzyna 95 kosztuje 38,90 korony czeskiej za litr, a diesel 38,60 korony. W przeliczeniu na polska walutę to 7,38 zł i 7,32 zł. Przypomnijmy - na Orlenie po polskiej stronie jest to 6,07 zł i 6,02 zł.
Jak to się przekłada na realne koszty tankowania? Porównaliśmy, kupując niemal taką samą ilość benzyny 95 w obu krajach. W Polsce było to 9,99, a w Czechach 10,01 litra. Na polskim Orlenie zapłaciliśmy 60,64 zł, a na czeskiej Benzinie 389,40 korony czeskiej, czyli równowartość ok. 74 zł. Różnica to więc ponad 13 złotych.
Obserwacje te potwierdzają cotygodniowe raporty paliwowe Komisji Europejskiej. Wyraźnie widać, że ceny paliw w Polsce są najniższe w regionie. Co więcej, mimo drożejącej ropy naftowej i osłabiającego się złotego, jeszcze wyraźniej spadają, zamiast rosnąć.
- Widać wyraźnie, że Polska bardzo mocno odstaje cenowo od krajów, które są podobne do nas pod względem poziomu życia. Trudno znaleźć gospodarcze uzasadnienie dla tak niskich cen paliw w Polsce. Wszystkie kraje ościenne mają wyższe ceny. Mówimy tu już nawet o złotówce różnicy - mówił niedawno w programie "Newsroom" WP Jakub Bogucki, analityk serwisu e-petrol.pl.
- Trudno powiedzieć, czy te ceny pójdą w górę przed, czy po wyborach - to już jest wróżenie. Decyzje dotyczące paliw nie zawsze mają podłoże wyłącznie gospodarcze, dlatego nie umiem przewidzieć, kiedy i w jakiej kwocie ta podwyżka będzie - dodawał ekspert.
Źródło: www.money.pl