Nie chcemy czekać latami na decyzję pobytową - apelują cudzoziemcy

14.09.2026

"My nie znamy końca swojej kary" czy "Dość czekania, czas na działanie" - skandowali cudzoziemcy zebrani przed Wydziałem Spraw CudzoziemcówMapka w Gdańsku. Protestowali przeciwko opóźnieniom w postępowaniach dotyczących zezwoleń na pobyt. Według inicjatywy Tu Żyjemy droga od złożenia wniosku do odebrania karty pobytu trwa obecnie ok. 26-28 miesięcy.

- Skrajna niewydolność Wydziału Spraw Cudzoziemców, dramatycznie opóźnione postępowania dotyczące zezwoleń na pobyt, a w efekcie nawet 2 lata czekania na załatwienie formalności. To zarzuty kierowane w stronę Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego przez migrantów żyjących w Trójmieście, którzy mają z tego powodu ogromne problemy (...) Podejmujemy działania, które systematycznie powinny zmniejszać czas oczekiwania na wydanie decyzji dot. legalizacji pobytu na terenie Polski - zapewniają urzędnicy wojewody - informowaliśmy w czerwcu ub. r..

Okazuje się, że od tej pory niewiele się zmieniło. Dlatego przed Wydziałem Spraw Cudzoziemców Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku odbył się protest osób, które miesiącami, a nawet latami czekają na decyzję w sprawie legalizacji pobytu.

"My nie znamy końca swojej kary" czy "Dość czekania, czas na działanie" - skandowali zebrani. Przyszli wykrzyczeć swój żal, wielu z przygotowanymi transparentami, na których widniały liczby: 614 dni, 551 dni, a nawet 1000 dni. Tyle oczekują na decyzje urzędników.

- Wniosek złożyłam w marcu 2024 r. To już mój kolejny. Myślałam, że tym razem będzie szybciej, bo wcześniej już przeszłam weryfikację. Chcę pozostać w Polsce, tu pracuję, ale chcę też móc odwiedzić moją rodzinę. Gdybym teraz wyjechała, to nie mogłabym już tu wrócić. Jestem tu uwięziona i żyję z dnia na dzień. W takich warunkach trudno cokolwiek zaplanować, bo co, jeżeli urząd odmówi mi prawa pobytu? W takiej niepewności żyję już 29 miesięcy, czyli prawie dwa i pół roku - mówi Maryam, która kilka lat temu przyjechała do Polski z jednego z krajów Afryki.

Według organizatorów protestu, czyli inicjatywy Tu Żyjemy, droga od złożenia wniosku do odebrania karty pobytu w naszym województwie trwa obecnie ok. 26-28 miesięcy. Jak zapewniają, nie oczekują automatycznego pozytywnego rozpatrywania decyzji czy zmian zasad nadawania polskiego obywatelstwa, bo Państwo ma prawo dokładnie sprawdzać wnioski, ale... powinno też rozstrzygać je w przewidywalnym terminie.

- Postulujemy o terminowe i zgodne z prawem wydawanie decyzji w sprawach zezwoleń na pobyt czasowy, pobyt stały i pobyt rezydenta długoterminowego UE. Nie chcemy czekać latami na decyzję pobytową - mówi Walentyn Kariejew, jeden z organizatorów protestu, który sam czeka na kolejne zezwolenie na pobyt od grudnia 2025 r. Jest z Białorusi.

Protestujący przyszli pod urząd z propozycjami zmian, które zawarli w 16 postulatach. Domagają się między innymi publicznego planu redukcji zaległości, przejrzystych danych dotyczących liczby i czasu rozpatrywania spraw oraz wprowadzenia realnych i możliwych do egzekwowania terminów rozpatrywania spraw. Zaproponowali również wprowadzenie szerszej cyfryzacji całego procesu, a nie tylko jego początkowego etapu, czyli wypełnienia wniosku. Postulują także skoordynowanie spraw członków jednej rodziny, tak aby ich postępowania mogły być prowadzone w tym samym czasie. 

Do zebranych wyszedł Emil Rojek, wicewojewoda pomorski, który przyjął petycję przygotowaną przez organizatorów i tłumaczył, jakie działania podejmuje urząd. Najważniejszą informacją była ta o zatrudnieniu dodatkowych 24 osób do obsługi wniosków. Na ten cel uzyskano dodatkowe środki z rezerwy ministra spraw wewnętrznych. Jak dodał, obecnie nad rozpatrywaniem wniosków pracuje ok. 80 osób. Nowi pracownicy dołączą do zespołu w styczniu 2027 r.

Wicewojewoda tłumaczył, że jednym z podstawowych problemów jest rosnąca liczba spraw. W tym roku do urzędu wpłynęło już 24 tys. wniosków. W całym ubiegłym roku było ich 42 tys. Jak wyliczył wicewojewoda, na jednego pracownika przypada ok. 500 nowych postępowań rocznie.

- Dlatego urzędnicy pracują w dodatkowe soboty. W ubiegłym roku zorganizowano cztery takie dni. W tym roku ma ich być w sumie pięć. Do tego w tym roku urzędnicy przepracowali już 728 dodatkowych godzin. Do końca roku liczba ta ma wynieść ok. 1,5 tys. godzin - powiedział Emil Rojek.


Wicewojewoda powiedział, że przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie sytuacja wyglądała inaczej. Po jej wybuchu tylko do województwa pomorskiego przybyło ok. 55 tys. osób. Protestujący przypomnieli jednak, że problemy z obsługą wniosków były już zgłaszane od 2019 roku.

Czy dodatkowe etaty poprawią sytuację? Gdy w listopadzie 2024 r. wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz otwierała Wydział Spraw Cudzoziemców w nowej siedzibie, czyli właśnie przy ul. Chmielnej, zapewniała, że "ta poprawa warunków zapewni komfort i sprawną obsługę". Jak widać, lepsze warunki lokalowe niewiele pomogły. 

źródło: www.trojmiasto.pl