Nowa sieć stacji paliw w Polsce rzuca wyzwanie gigantom

30.07.2026

Polski rynek paliw wchodzi w okres największych zmian od lat. Prywatna sieć stacji Moya przechodzi w ręce zagranicznych inwestorów, a jednocześnie do Polski wchodzi hiszpański dyskont Petroprix ze stacjami bez kasjerów, sklepów i hot dogów. To początek walki o kierowców i ceny paliw.

  • Nowy model biznesowy może zmienić sposób funkcjonowania stacji paliw, zwłaszcza w miastach i przy trasach tranzytowych.
  • Eksperci wskazują, że zmiany mogą zwiększyć konkurencję na rynku wartym ok. 177 mld zł rocznie, choć dominująca pozycja Orlenu pozostaje niezagrożona.
  • Moya, trzecia największa sieć stacji paliw w Polsce, została sprzedana amerykańsko-brytyjskiemu konsorcjum Stonepeak i Energy Equation Partners.
  • Na polski rynek wchodzi też hiszpańska sieć Petroprix, która stawia na w pełni zautomatyzowane stacje i niższe ceny zamiast sklepów oraz gastronomii.

Polski rynek paliw rozpoczyna nowy etap. W ciągu zaledwie kilku tygodni doszło do dwóch wydarzeń, które mogą zmienić układ sił w branży. Największa prywatna sieć stacji paliw o polskich korzeniach – Moya – zmienia właściciela, a niemal równocześnie do Polski wchodzi hiszpański Petroprix.

Nowy gracz chce przyciągnąć kierowców nie kawą i hot dogami, lecz niższymi cenami paliw oraz w pełni zautomatyzowanymi stacjami.

Zmiany zachodzą w momencie, gdy ceny paliw ponownie rosną, a cały sektor przygotowuje się do jednej z największych transformacji w swojej historii.

Oprócz tradycyjnej sprzedaży benzyny i oleju napędowego coraz większego znaczenia nabierają ładowarki do samochodów elektrycznych, usługi logistyczne i walka o klientów flotowych.

Moya zmienia właściciela

Jednym z najważniejszych wydarzeń na rynku jest sprzedaż spółki Anwim, właściciela sieci Moya. Fundusz Enterprise Investors sprzedał 100 proc. udziałów amerykańsko-brytyjskiemu konsorcjum Stonepeak i Energy Equation Partners.

Moya to obecnie trzecia największa sieć stacji paliw w Polsce i największa zbudowana na prywatnym polskim kapitale. Dynamiczny rozwój sprawił, że firma stała się atrakcyjnym celem dla zagranicznych inwestorów.

Transakcja pokazuje jednocześnie ograniczenia krajowego rynku kapitałowego. Rozwój sieci paliw wymaga ogromnych nakładów finansowych – nie tylko na budowę nowych obiektów, ale także na inwestycje w elektromobilność, cyfryzację oraz logistykę.

Anwim planuje uruchomienie około 180 punktów ładowania samochodów elektrycznych do końca 2026 roku.

Choć zmiana właściciela oznacza koniec największej prywatnej polskiej sieci paliw w dotychczasowej formule, nie zmienia planów dalszej ekspansji marki.

Hiszpanie stawiają na niskie ceny

Równolegle na polski rynek wchodzi Petroprix – rodzinna firma z Hiszpanii, która prowadzi już ponad 240 automatycznych stacji paliw w Hiszpanii, Portugalii, Chile i Panamie.

Model biznesowy spółki znacząco różni się od tego, do którego przywykli polscy kierowcy.

Na stacjach Petroprix nie ma sklepów, gastronomii ani obsługi. Kierowca tankuje paliwo, płaci kartą lub w aplikacji i odjeżdża. Brak kosztów związanych z personelem i rozbudowaną ofertą handlową pozwala ograniczyć wydatki operacyjne, co – przynajmniej w założeniu – ma przełożyć się na bardziej konkurencyjne ceny.

Pierwsza stacja została już uruchomiona w Cieszynie. Jeżeli ten model się sprawdzi, sieć może rozwijać kolejne lokalizacje, zwłaszcza tam, gdzie kierowcy są bardziej wrażliwi na cenę niż na dodatkowe usługi.

Czy Orlen ma się czego obawiać?

Mimo wejścia nowych graczy pozycja Orlenu pozostaje bardzo silna. W Polsce działa około 7,9 tys. stacji paliw, z czego blisko jedna czwarta funkcjonuje pod marką Orlen.

Największymi konkurentami pozostają BP, Moya, MOL, Shell, Circle K oraz Avia. Siedem największych marek kontroluje około 57 proc. rynku detalicznego.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że rynek paliw jest znacznie szerszy niż stacje, które mijają kierowcy przy

To właśnie segment flotowy odpowiada za znaczną część rynku. Według danych branżowych aż 62,8 proc. sprzedawanego paliwa transportowego stanowi olej napędowy, podczas gdy benzyna odpowiada za 23,5 proc., a autogaz za 13,7 proc.

To efekt ogromnego znaczenia transportu drogowego oraz rolnictwa dla polskiej gospodarki.

Nie paliwo daje dziś największy zysk

Rosnące ceny paliw często wywołują dyskusję o marżach operatorów stacji, jednak sama sprzedaż benzyny czy diesla nie jest dziś głównym źródłem ich dochodów.

Przy cenie benzyny wynoszącej około 7,30 zł za litr niemal połowę kwoty stanowią podatki i opłaty publiczne. Pozostała część obejmuje koszt zakupu i przerobu ropy, transport, magazynowanie, biokomponenty oraz marże rafinerii, hurtowników i detalistów.

Realna marża detaliczna stacji paliw wynosi zwykle zaledwie 20-30 groszy na litrze.

Znacznie większe zyski przynoszą natomiast usługi dodatkowe. Sprzedaż kawy, hot dogów czy innych produktów gastronomicznych generuje marże sięgające nawet 200 proc. To właśnie dlatego współczesne stacje coraz bardziej przypominają sklepy typu convenience niż tradycyjne punkty tankowania.

W najbliższych latach ten trend może się jeszcze nasilić wraz z rozwojem elektromobilności. Kierowcy samochodów elektrycznych spędzają przy ładowarkach kilkadziesiąt minut, co sprawia, że oferta handlowa i gastronomiczna staje się równie ważna jak samo paliwo.

W tym kontekście wejście do Polski modelu całkowicie bezobsługowych stacji Petroprix będzie ciekawym testem tego, czy część kierowców rzeczywiście jest gotowa zrezygnować z dodatkowych usług w zamian za niższą cenę tankowania.

źródło: www.wnp.pl