25.08.2026
Planowane zmany podatkowe budzą obawy przedsiębiorów. Eksperci wskazują, ze wyższy CIT i ograniczenie dostępu do ryczałtu mogą szczególnie dotknąć firmy z sektora MŚP oraz branże o wysokich obrotach i niskich marżach, w tym transport.
Nasze nadzieje na upraszczanie systemu podatkowego i sprawieniu, że będzie on bardziej przejrzysty dla przedsiębiorców powoli odpływają w niepamięć. Propozycja rządu wspiera klasę średnią, ale w sposób mniejszy niż się spodziewano, a jednocześnie jest problematyczna dla największych firm i dla sektora MŚP poprzez utrudnienie dostępu do rozliczenia ryczałtowego mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Zmiany przewidują m.in. podniesienie stawki CIT dla największych firm. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że większy CIT to wyższe koszty prowadzenia działalności i mniejsza konkurencyjność. Temat analizuje grupa ekspertów finansowych i podatkowych Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. Ocena zmian będzie zależała od ostatecznego kształtu zaproponowanej ustawy. Na ten moment przedsiębiorcy widzą pewne korzyści dla obywateli, ale jednocześnie zauważają zagrożenia dla licznej grupy przedsiębiorców. Tych największych, ale nie tylko.
Ogłoszone zmiany oceniam jako niekorzystne przede wszystkim dla części sektora MŚP. Pod hasłem bardziej sprawiedliwego systemu podatkowego proponuje się radykalne ograniczenie dostępu do ryczałtu – poprzez obniżenie limitu przychodów z 2 mln euro do 250 tys. euro. Najbardziej odczują to mikrofirmy świadczące usługi profesjonalne, m.in. informatyczne, medyczne, inżynierskie czy doradcze. Utrata ryczałtu może oznaczać istotny wzrost obciążeń podatkowych, zmianę zasad naliczania składki zdrowotnej, a przy odpowiednio wysokich dochodach również objęcie daniną solidarnościową, której stawka ma wzrosnąć do 5%. Na tym tle zmiany w skali PIT mają ograniczone znaczenie. Podwyższenie progu 12% do 130 tys. zł i wprowadzenie stawki 24% do 150 tys. zł daje maksymalnie 3 600 zł oszczędności rocznie. Skorzystają głównie pracownicy i przedsiębiorcy rozliczający się według skali, przy czym maksymalna korzyść nie przekroczy 3 600 zł rocznie, niezależnie od dalszego wzrostu dochodu. Znacznie ważniejsze mogą być skutki zmiany ryczałtu dla zachowań przedsiębiorców. Część firm będzie musiała przejść na rozliczanie dochodu, co oznacza większe znaczenie prawidłowego ujmowania kosztów i wyższe koszty obsługi księgowej mówi Agnieszka Zamaro-Wiśniewska, biegły rewident w Zamaro Tax & Accounting, ekspertka Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Oczekiwania społeczne są następujące: Wyższy drugi próg podatkowy i kwota wolna pod podatku. Oczekiwania biznesu też są precyzyjne: nie dokładać zobowiązań, deregulować i obniżać podatki stwarzając warunki do rozwoju. Czy zmiany ogłoszone w środę wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym i gospodarczym? W niewielkim stopniu. Rządzący wiedzą więc, że muszą coś zmienić, więc stwarzają pozory zmiany. Przedsiębiorcy najbardziej krytykują fakt, że rządzący nie pracują np. nad uszczelnieniem ściągalności podatków od wielkich koncernów płacących podatki za granicą, a sięgają do kieszeni rodzimych firm przez zwiększenie CIT dodaje ekspert gospodarczy i ubezpieczeniowy Paweł Skotnicki.
MŚP odpowiadają za blisko połowę polskiego PKB, dlatego regulacje wpływające na ich skłonność do inwestowania, zatrudnienie i rozwój wymagają szczególnej ostrożności.
Nie przekonuje mnie również argument, że ciężar zmian zostanie przeniesiony wyłącznie na największe przedsiębiorstwa. Próg 50 mln euro przychodów dla wyższej stawki CIT może objąć także firmy o wysokich obrotach, lecz relatywnie niskiej rentowności. Kryterium przychodowe nie jest tożsame z ekonomiczną ani regulacyjną definicją dużego przedsiębiorstwa dodaje Agnieszka Zamaro-Wiśniewska.
Ten argument pojawia się często w naszych rozmowach z przedsiębiorcami. Firmy np. związane z transportem, gospodarką morską, przemysłem produkcyjnym czy budownictwem generują wysokie przychody, ale ich realny zysk uwarunkowany jest dynamicznymi warunkami rynkowymi przy jednoczesnej konieczności planowania inwestycji na przestrzeni lat. Dla nich te zmiany mogą być niekorzystne, a patrzenie tylko na przychody, a nie realny zysk może być pułapką. Rozumiemy konieczność zmian, ale wymagają one analizy pod kątem efektów dla przedsiębiorców przyznaje Hanna Mojsiuk.
Mniejsze przedsiębiorstwa często szybciej dostosowują się do zmian regulacyjnych niż duże firmy, ale mają też mniejszy finansowy bufor na dodatkowe koszty. Dlatego te propozycje trzeba oceniać nie tylko pod kątem krótkoterminowych wpływów do budżetu. Równie ważne jest pytanie, czy nowy system będzie zachęcał przedsiębiorców do inwestowania i rozwoju, czy przeciwnie – stworzy im dodatkową barierę wzrostu.
źródło:www.etransport.pl