Nowe uprawnienia PIP. Przewoźnicy obawiają się zmian

02.03.2026

Projekt reformy Państwowej Inspekcji Pracy wraca do sejmu mimo wcześniejszego wstrzymania prac przez premiera DonaldaTuska. Choć ograniczono część najbardziej kontrowersyjnych zapisów, przedsiębiorcy - w tym firmy transportowe nadal obawiaja się wzmocnienia uprawnień inspektorów i ich wpływu na relacje zatrudnienia.

Inspekcja Pracy nadal będzie super-urzędem. Dlaczego projekt reformy PIP wraca mimo sprzeciwu premiera Donalda Tuska?

Sytuacja jest dla nas nieco niezrozumiała, bo od momentu dość starego przecięcia prac nad ustawą o Inspekcji Pracy niewiele się zmieniło. Nie ma dodatkowych konsultacji społecznych, w tym dyskusji z przedsiębiorcami, ani nie ma nowych okoliczności zwiastujących, że trzeba się pilnie Inspekcją Pracy zajmować. Uważamy, że temat reformy tej instytucji jest ważny i konieczny, ale to musi być reforma głęboka, skupiająca się na funkcjonowaniu całej inspekcji, a nie tylko sektora kontrolnego w stronę przedsiębiorców mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Duże zmiany, ale nadal przedsiębiorcy są zaniepokojeni

Północna Izba Gospodarcza jest jedną z instytucji toczenia biznesu, która jako pierwsza sprzeciwiała się reformie Inspekcji Pracy w kształcie zaproponowanym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Założenia były takie, by stworzyć super-urząd o znaczeniu większym niż powszechne sądy. Żaden urząd bowiem nie ma w Polsce prawa, by przekształcać stosunki prawne w relacjach pracownik-pracodawca. Inspekcja Pracy takie przywileje, by posiadała.

Dyskusja z przedsiębiorcami projekt nieco zmieniła, a następnie prace nad nim zostały zawieszone, co osobiście ogłosił premier Donald Tusk.
Teraz projekt wraca, jest już w sejmie, a przedsiębiorcy zachodzą w głowę, skąd tak nagła zmiana planów przy pracach nad tak kontrowersyjną ustawą.

Aktualny projekt nowelizacji ustawy o PIP wprowadza w stosunku do wersji dotychczasowej dwie zasadnicze zmiany. Po pierwsze, wprowadzono zasadę, że PIP, dostrzegając nieprawidłowości w zakresie stosunku prawnego łączącego strony, w pierwszej kolejności wydawać będzie polecenia podjęcia określonych czynności, mających doprowadzić do zgodności ze stanem prawnym. Dopiero w razie niewykonania tego polecenia okręgowy inspektor pracy uprawniony będzie do wydania decyzji ustalającej istnienie stosunku pracy, od której z kolei pracodawca będzie mógł się odwołać do Sądu w terminie 30 dni. Wiąże się z tym druga istotna zmiana – w toku rac nad ustawą zrezygnowano z założenia, by decyzja PIP ustalająca stosunek pracy była natychmiast wykonalna. Rozwiązanie to zastąpiono przyjęciem zasady, że w razie odwołania od w/w decyzji, Sąd wydawać będzie na czas trwania procesu postanowienie o zabezpieczeniu, polegającym na przyjęciu, że do prawomocnego zakończenia sprawy sądowej, do rozwiązywania lub wypowiadania spornej umowy stosowane będą przepisy kodeksu pracy. Po trzecie wreszcie, przyjęto zasadę, że w razie gdy decyzja PIP stanie się ostateczna, jej skutki – zarówno w zakresie prawa pracy, jak też prawa podatkowego i ubezpieczeń społecznych powstaną od daty wydania decyzji. Oznacza to, że ostatecznie skutek wsteczny decyzji w razie przegrania przez przedsiębiorcę procesu wystąpi, jednak nie będzie sięgał aż tak daleko wstecz, jak wynikało to z dotychczasowej wersji procesu mówi mecenas Marek Jarosiewicz, adwokat, ekspert prawa pracy, partner w kancelarii Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz.

Czy Inspekcja Pracy jest gotowa na bycie super-urzędem?

Zmian jest wiele, kierunek jest dobry, ale tempo zmian i procedura „nagłego powrotu” ustawy pod obrady rządowe zastanawia przedsiębiorców, którzy przyznają, że temat reformy Inspekcji Pracy jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i budzących emocje w ostatnich miesiącach.
Jak mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, tylko KSeF budzi większe emocje.

Nie jesteśmy przeciwni reformie Inspekcji Pracy. Nie jesteśmy obrońcami utrzymywanych na siłę umów cywilnoprawnych w firmach. Nasze obawy jednak w dużej mierze opierają się na nieracjonalnym założeniu, że wszystkie umowy B2B to inicjatywa pracodawcy i należy zjawisko takich współprac niwelować. Kontrole tak, ale nadawanie urzędnikom uprawnień, które będą z góry zakładać jakie relacje powinny być między pracownikami i pracodawcami to założenie złe. Inspekcja Pracy nadal więc będzie super-urzędem, choć bez prerogatyw, które budziły największe emocje. Czy Inspekcja Pracy jest gotowa na to, by przyjąć tyle obowiązków na siebie? Czy zostanie dofinansowana? Tego wciąż nie wiemy. Raczej nie mówi Hanna Mojsiuk.

Przedsiębiorcy zauważają, że aktualna wersja projektu zawiera tez szereg innych różnic, np. przewiduje możliwość wydawania na wniosek interpretacji indywidualnych, oceniających, czy w danym stanie faktycznym można mówić o stosunku pracy – ma to być instytucja wzorowana na interpretacjach indywidualnych funkcjonujących od lat w prawie podatkowym. Opisywane różnice można uznać za znaczące, choć także aktualny projekt nie jest wolny od kontrowersji – zaczynając już od samego przyzwolenia na „wyjęcie” uprawnienia do ustalania stosunku pracy z wyłącznej kompetencji Sądów. Wielkie emocje nadal budzi tez kwestia możliwych skutków wstecznych decyzji PIP ustalającej stosunek pracy, zwłaszcza na gruncie prawa podatkowego i ubezpieczeń społecznych.

źródło: www.etransport.pl