NSA: Brak karty kierowcy to nie manipulacja tachografem

07.05.2026

Jazdy bez włożonej karty kierowcy nie można uznać za manipulację tachografem albo jego odłączenie – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. To szansa dla wielu przewoźników na uniknięcie surowszej kary od Inspekcji Transportu Drogowego i zapłatę jedynie 3 tys. złotych zamiast o 2 tys. więcej. Wyrok NSA to też jednak ostrzeżenie dla tych przewoźników, którzy pozwalają na praktykę parkowania pojazdów na prywatnych posesjach kierowców i dojeżdżania nimi do pracy i z powrotem.

Sprawa dotyczyła jednego z przewoźników, którego kierowca został zatrzymany do kontroli drogowej pod Opolem przez tzw. krokodylki, czyli Inspekcję Transportu Drogowego (ITD). Kontrolerzy ustalili, że kierowca dzień wcześniej przez pół godziny prowadził autobus bez karty kierowcy (przejechał w ten sposób niecałe 15 kilometrów). Nie mógł tego zrobić jeżdżąc po bazie przedsiębiorstwa lub po innym wyłączonym z zakresu stosowania rozporządzenia terenie. Potem wyszło na jaw, że kierowca z parkingu swojej firmy po prostu pojechał do siebie do domu, a rano znowu stawił się wraz z autobusem w pracy. ITD nie była tym specjalnie zaskoczona, gdyż zwłaszcza na prowincji częsty widok dostawczaka, tira albo autobusu obsługującego lokalne trasy, nie budzi większego zdziwienia.


Wyciągnął kartę, gdyż jechał spać do domu

Zarówno Wojewódzki ITD, jak i Główny zdecydowali, że nałożą na przewoźnika karę pieniężną na podstawie art. 92a ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz.U. z 2025 r., poz. 1490) oraz unijnego rozporządzenia 165/2024/UE w sprawie tachografów stosowanych w transporcie drogowym. Główny zarzut to niewłaściwa obsługa lub odłączenie homologowanego i sprawnego technicznie tachografu. Przez to na wykresówce lub na karcie kierowcy nie było rejestracji aktywności prowadzącego pojazd, prędkości lub przebytej drogi. W ocenie ITD doszło do poważnej manipulacji – brak włożonej karty kierowcy uznano za fałszowanie rzeczywistej aktywności i przebytej pojazdem drogi, mające na celu wprowadzenie w błąd kontrolerów. Stwarza to też zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. ITD sięgnęła do taryfikatora (który znajdziemy w załączniku nr 3 do ustawy) i nałożyła na przewoźnika karę określoną w pozycji 6.2.1., czyli 5 tys. złotych.

Przewoźnik jednak odwołał się do sądów administracyjnych, gdyż nie zgadzał się z kwalifikacją kary, a także jej wysokością. Spółka podkreślała, że wykładnia językowa, systemowa i funkcjonalna nakazuje kwalifikować to naruszenie jako niedopuszczalne wyjęcie wykresówek lub karty kierowcy, mające wpływ na rejestrację danych (punkt 6.3.5.), które to naruszenie zagrożone jest sankcją w kwocie 3 tys. złotych, czyli o 2 tys. niższej niż nałożona przez ITD. Przewoźnik przekonywał, że punkt 6.2.1. penalizuje zaś sytuację, w której niewłaściwa obsługa lub odłączenia tachografu prowadzi do braku rejestracji aktywności na wykresówce lub karcie kierowcy, która znajduje się w tachografie. Tu zaś chodzi o brak włożenia karty kierowcy, a nie manipulację przy tachografie.

Przewoźnik poszedł jednak jeszcze dalej i w ogóle nie chciał uiszczać żadnej kary. Przyznał co prawda, że na naruszenie przepisów wpływ miał kontrolowany kierowca, który (pomimo tego, że miał odpowiednie przeszkolenie z zakresu przepisów o czasie pracy kierowców i tachografach) przez swoją niefrasobliwość i niezrozumiałe zaniedbanie obowiązków doprowadził do zaistniałej sytuacji. Spółka argumentowała, że nie miała żadnego wpływu na działanie kierowcy – był on zatrudniony na umowę o pracę, przeszedł odpowiednie przeszkolenie z czasu pracy kierowców i obsługi tachografów. Dlatego chciała umorzenia postępowania na podstawie art. 92c ustawy, z którego wynika, że nie wszczyna się postępowania (albo je umarza, gdy już trwa), gdy z okoliczności sprawy wynika, że podmiot nie miał żadnego wpływu na powstałe naruszenie przepisów. Firma przyznała, że wyrażała zgodę, aby kierowca autobusu jeździł nim do miejsca zamieszkania i z powrotem do pracy. Nie mogła jednak przewidzieć, że kierowca uzna, iż w trakcie przejazdu na trasie z zajezdni do domu jest zwolniony z obowiązku umieszczenia karty kierowcy w tachografie. Przewoźnik, jako dowód swojej „niewinności” przedstawił też grafik pracy kierowców, z którego wynikało, że nawet zaliczenie tych niezarejestrowanych na tachografie dwóch kwadransów na podróż z/do pracy, nie naruszałoby norm czasu pracy kierowców.

Nie było manipulacji tachografem

Sądy administracyjne (WSA w Opolu oraz NSA) uchyliły obie decyzje o ukaraniu, a wyrok z ubiegłego czwartku oddalający skargę kasacyjną jest już prawomocny. Sądy zaznaczyły, że odpowiedzialność przewoźnika nie jest uzależniona od jego winy i dla jej ustalenia wystarczające jest stwierdzenie samego faktu naruszenia obowiązków i warunków przewozu drogowego. Kara pieniężna jest zatem następstwem zaistnienia stanu niezgodnego z prawem.

Sądy przyznały rację spółce, że brak włożenia karty kierowcy do tachografu, nie powinien być karany tak surowo, jak to zrobiła ITD. To naruszenie punktu 6.3.5. załącznika do ustawy, a nie – jak to zakwalifikowała ITD – punktu 6.2.1. Nie doszło zwłaszcza do ingerencji w tachograf albo dane przez niego rejestrowane.

- Z tego typu naruszeniem będziemy mieli do czynienia w sytuacji podjęcia czynności, które oddziałują bezpośrednio na tachograf, a nie w przypadku bezczynności, czyli braku jakiegokolwiek działania ze strony kierowcy lub innej osoby. Ingerencja w prawidłowość działania tachografu lub dane rejestrowane przez tachograf oznacza zatem oddziaływanie na to urządzenie za pomocą różnych środków czy sposobów, aby zakłócić poprawność jego funkcjonowania – argumentowali sędziowie.

Nie było natomiast podstawy do odstąpienia od kary i wyłączenia odpowiedzialności przewoźnika – sprawa wraca więc teraz do wojewódzkiego ITD w Opolu i prawdopodobnie skończy się sankcją w wysokości 3 tys. złotych. Zwolnienie z odpowiedzialności dotyczy tylko sytuacji wyjątkowych i nadzwyczajnych, których profesjonalny przewoźnik nie był w stanie racjonalnie przewidzieć, przy zachowaniu należytej staranności i przezorności (siła wyższa albo działanie osób trzecich, za których winę przedsiębiorca nie może odpowiadać, zdarzenia nieoczekiwane i nadzwyczajne). Zwolnienie to nie odnosi się zaś do zachowania przewoźnika, jego działań lub działań kierowców, którymi się posługuje przy prowadzeniu działalności, jak i dyspozytorów i kierowników przy organizacji pracy przedsiębiorstwa. Sędziowie podkreślili też, że przewoźnik nie może umywać rąk od tego, jak zachowuje się zachowuje jego pracownik.

- Sam brak wiedzy przedsiębiorcy o tym, że kierowca samowolnie nie umieszcza karty kierowcy w tachografie, nie daje podstaw do przyjęcia braku wpływu na powstanie naruszenia czy też wystąpienia okoliczności, których nie mógł przewidzieć. Na przedsiębiorcy spoczywa bowiem obowiązek takiej organizacji pracy i nadzorowania czasu pracy kierowców, aby nie dochodziło do naruszeń w powyższym zakresie. Brak stosowania przez przedsiębiorcę właściwych rozwiązań obciąża pracodawcę, który powinien wykazać szczególną dbałość o przestrzeganie przez kierowców czasu pracy, gdyż tego rodzaju naruszenia stwarzają zagrożenia dla życia i mienia innych użytkowników dróg. Natomiast fakt, że wykonujący przewozy nie jest w stanie na bieżąco kontrolować poczynań wszystkich zatrudnianych przez niego osób nie stanowi okoliczności wyłączającej odpowiedzialność przewoźnika – uzasadniali sędziowie.

Szef przymyka oko, to ryzykuje ukaranie

Samo poinstruowanie kierowców co do konieczności przestrzegania przepisów nie usprawiedliwia przewoźnika, zwłaszcza że dopuszcza on do praktyk jeżdżenia kierowców autobusami do domów i parkowania ich tam na noc. Pośrednio więc przewoźnik ma wpływ na to, że „w drodze” z pracy i do pracy kierowcy starając się kombinować, a przynajmniej mają ku temu okazję.

- Dlatego też wyłączenie odpowiedzialności przedsiębiorcy w sytuacji, gdy naruszenie wynika z zawinionego działania kierowcy, którym się on posługuje przy wykonywaniu transportu drogowego, prowadziłoby w istocie do każdorazowego uniknięcia sankcji przez ten podmiot za błędy w szkoleniu, nadzorze i doborze pracowników – uzasadniali sędziowie podkreślając, że przewoźnikowi nie wystarczy alibi, jakim jest przeszkolenie kierowcy.

Wyrok NSA z 30 kwietnia 2026 r. (II GSK 450/23)


źródło: www.prawo.pl