25.10.2024
Eksport żywności, a szczególnie produktów świeżych uzależniony jest od logistyki. Firmy radzą sobie z tym wyzwaniem na różne sposoby.
Firmy logistyczne przyznają, że rośnie zainteresowanie wysyłkami do południowych sąsiadów, w tym do Rumunii i Bułgarii. Tym kierunkiem zainteresowani są nawet przewoźnicy kolejowi jak Alza Cargo. Są jednak także utrudnienia. – Zauważalny jest brak importu z tych państw. Brak zbilansowanych wolumenów powoduje wzrost cen eksportu – zaznacza prezes JAS-FBG Jarosław Domin. Pomimo trudności rynki na południe od Polski są coraz bardziej atrakcyjne. Sprzedaż detaliczna w sierpniu w Rumunii wzrosła o ponad 9 proc. r/r, na Węgrzech miała dynamikę o połowę mniejszą, ale oba kraje zdecydowanie wyprzedziły Polskę, w której spożycie zmalało o 0,4 proc., porównują analitycy PKO Research.
Zainteresowani rynkami na południe od Polski są eksporterzy żywności. – Produkty rolno-spożywcze mają, po maszynach i urządzeniach, wyrobach metalowych i produktach chemicznych, znaczący udział w polskim eksporcie. Trafiają nie tylko na rynki europejskie, ale również do obu Ameryk i Azji. W Europie najwięksi odbiorcy eksportu naszego sektora spożywczego to Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja, Włochy i… Czechy – wymienia Customer Relations Director w Smart Project Sławek Błotny.
Wartość wszystkich produktów spożywczych sprzedanych za granicę w 2023 roku sięgnęła 51,8 mld euro. Główne kierunki to państwa Unii Europejskiej i Azji, ale południowi sąsiedzi są na radarze producentów mleczarskich. – W mojej opinii polski przemysł spożywczy bardzo dobrze poznał rynki zachodniej Europy. „Nisko wiszące owoce” zostały szybko zebrane. Dalsza ekspansja jest z każdym rokiem coraz trudniejsza. Przemysł szuka nowego otwarcia. Po latach koncentracji na sprzedaży produktów do Niemiec, Beneluksu lub do Wielkiej Brytanii, producenci zaczęli doceniać rynki wschodzące. Zasoby produkcyjne są coraz bardziej zaawansowane i zautomatyzowane, więc jakość i pozycjonowanie produktów rośnie. Coraz trudniej uzyskać przewagi na Zachodzie, bo nie konkurujemy na rynku tańszych zamienników, tylko stajemy w szranki z uznanymi markami, które są zasobne i nieskore do oddawania rynku – opisuje dyrektor ds. rozwoju biznesu we Fresh Logistics Polska Antoni Zbytniewski.
Jego słowa potwierdza statystyka przygotowana przez Ministerstwo Rolnictwa. Podaje ono, że w tym roku do końca lipca wartość eksportu surowego mleka i śmietany wyniosła 6 mln euro w przypadku Rumunii, 7 mln euro dla Węgier, 5 mln dla Chorwacji, 4,7 mld dla Czech i 3,7 mln dla Bułgarii.
Wartość polskiego eksportu mleka w proszku i śmietany do Rumunii sięgnęła w pierwszych siedmiu miesiącach roku 3,8 mln euro, do Chorwacji 3,3 mln, do Bułgarii 2,9 mln i do Czech 2,9 mln euro. Ważnym asortymentem są jogurt, maślanka, mleko zsiadłe i śmietana kwaśna. W omawianym okresie Węgry kupiły tych towarów za 16 mln euro, Rumunia za 13,5 mln, Czechy za 11,1 mln euro.
Wartość wyeksportowanego do Czech masła wyniosła 45,1 mln euro, do Rumunii 21,8 mln, na Słowację 15,2 mln, na Węgry 4,7 mln, do Chorwacji 4 mln euro.
Czesi są także poważnym importerem polskich serów, których w pierwszych siedmiu miesiącach roku kupili za 65 mln euro, Rumuni za 48 mln, Słowacy za 34 mln, Węgrzy za 27,8 mln euro, a Bułgarzy za 12,4 mln euro. – Eksporterami są największe polskie mleczarnie – zaznacza Robert Gasek ze Związku Polskich Przetwórców Mleka.
Do podbicia zagranicznych rynków trzeba pokonać trudności logistyczne. Tylko przetwory mleczne wożone każdego roku do południowych sąsiadów mają masę blisko 200 tys. ton. Na dodatek wymagają szybkich dostaw. – Organizacja łańcucha dostaw zależy od rodzaju transportu (FTL/LTL) jak i wymogów specjalnych (izoterma, chłodnia). O ile organizacja transportu FTL, również w temperaturze kontrolowanej, nie powinna stwarzać problemów, o tyle dostawy mniejszych partii towaru mogą być wyzwaniem. Zwłaszcza na rynki, których chłonność nie jest duża ze względu na liczbę konsumentów. Produkty świeże mają zdecydowanie krótsze terminy ważności, w związku z tym liczy się każdy dzień, zanim towar trafi na półkę – podkreśla Błotny.
Liczy się zarówno czas dostawy jak i jej koszt. – Dowiezienie 10 palet transportem dedykowanym jest drogie, tymczasem w sieci drobnicowej koszty są współdzielone, a do tego usługa jest świadczona regularnie i z dużą częstotliwością. Ponadto koszty w sieci są rozłożone na wielu użytkowników, wysoka jest także efektywność operacyjna, dzięki czemu przy małych i średnich przesyłkach koszt na paletę będzie niższy niż w dowozie samodzielnym – podkreśla Zbytniewski.
Dodaje, że największym wyzwaniem jest logistyka w Rumunii, która z racji 19-milionowej populacji jest najatrakcyjniejszym rynkiem regionu. – Rumunia jest bukareszto-centryczna, z Bukaresztu trzeba dowozić dalej, a z perspektywy polskich firm to trudna infrastruktura. Na logistykę w Rumunii trzeba patrzeć przez pryzmat mapy fizycznej, nie kodowej. Bukareszt jest na południu i leży na równinach, na nich są autostrady. Trzeba najpierw pojechać do Bukaresztu, to 8-10 godzin dodatkowej jazdy ciężarówką. To jeden dodatkowy dzień i komplikuje logistykę w całym kraju, który od północy pokryty jest górami. Nie ma tam dróg o dużej przepustowości, jednak sieć drobnicowa Raben Rumunia ma ustandaryzowaną obsługę i każdego dnia realizuje dostawy suchych produktów w Rumunii – zapewnia dyrektor ds. rozwoju biznesu we Fresh Logistics Polska. Raben, do którego należy także Fresh Logistics, ma w Rumunii 9 oddziałów i obsługuje 40 tys. przesyłek miesięcznie.
To co jest wyzwaniem dla większości przewoźników, czyli brak powrotów, jest do obejścia dla operatora sieciowego. – Oferujemy rumuńskim MSP ofertę drobnicową na 1-8 palet do Węgier, Austrii, Czech, Słowacji, Niemiec i Polski. Nasze samochody są wypełnione skonsolidowanymi przesyłkami wielu nadawców. – wyjaśnia Zbytniewski.
Błotny zwraca uwagę, że w Europie nie ma jednej homogenicznej sieci drobnicowej dla produktów świeżych. – Są jednak operatorzy, którzy poprzez własne oddziały i zintegrowaną sieć partnerów zapewnią skuteczny transport dla przesyłek drobnicowych. Rozstrzygając dylemat make or buy skłaniałbym się zdecydowanie ku buy, czyli wykorzystaniu dostępnych na rynku usług świadczonych przez operatorów logistycznych. Kumulacja wolumenów od różnych nadawców pozwala optymalizować wypełnienie środków transportu na liniach międzynarodowych oraz zwiększać konsolidację dostaw do jednego odbiorcy na ostatnim odcinku (last-mile). A to pozwala utrzymać koszty wyspecjalizowanego transportu w ryzach – zaznacza przedstawiciel Smart Project.
Logistyka jest także wyzwaniem dla sieci detalicznych. Grupa Żabka ma w Rumunii już 30 sklepów pod marką Froo. 28 sklepów działa w Bukareszcie i dwa w Pitesti. – Rozwijamy sieć i planujemy kolejne otwarcia w różnych lokalizacjach – zaznacza General Manager Froo Romania Retail Radu Trandafir. Wejście na tamten rynek było możliwe po przejęciu przez Grupę Żabka w lutym DRIM Daniel Distributie.
Do wejścia na rynek Słowacki przygotowuje się Biedronka. – Pierwsze sklepy mają być otwarte pod koniec roku. Można powiedzieć, że Biedronka Słowacja i Biedronka Polska to dwie różne firmy ze swoimi odrębnymi systemami logistycznymi – zaznacza Starszy Menedżer ds. Logistyki w Dziale Logistyki Jeronimo Martins Polska Michał Gaweł.
źródło: www.logistyka.rp.pl