12.10.2026
W kultowym filmie „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” padło kiedyś stwierdzenie, że „mleko ma najszybszy transport”. Dzisiaj prawda jest jednak taka, że najszybszego transportu wymagają żywe zwierzęta, z uwagi na bardzo restrykcyjne ograniczenia godzinowe i ogólną troskę o dobrostan ładunku. To natomiast prowadzi nas do specyficznego wyniku kontroli, który opublikowała ostatnio holenderska policja.
Policja z Hagi zatrzymała do kontroli zestaw przewożący bydło. Funkcjonariusze zaczęli od sprawdzenia danych z tachografu, a to szybko naprowadziło ich na oprogramowanie pojazdu. Zapisy tachografu zawierały bowiem tak liczne przekroczenia prędkości, że pojawiło się podejrzenie dezaktywowania lub przestawienia ogranicznika prędkości.
Policjanci podłączyli komputer diagnostyczny do gniazda umieszczonego w ciężarówce. W ten sposób udało im się ustalić, że obowiązkowy ogranicznik prędkości został przestawiony z 90 na 150 km/h. Co więcej, policjanci od razu poprosili kierowcę o wyjaśnienia, a ten udzielił zaskakującej odpowiedzi. Jak stwierdził, przestawienie ogranicznika było jego inicjatywą, a właściciel ciężarówki, czyli pracodawca, nie był tej modyfikacji świadomy.
Z uwagi na dobrostan zwierząt, zakończenie kontroli też miało nietypowy charakter. Otóż policjanci pozwolili na dokończenie trasy, eskortując ciężarówkę do miejsca rozładunku, a dopiero potem nakazali kierowcy udanie się do autoryzowanego warsztatu. Tam oprogramowanie pojazdu miało zostać doprowadzone do zgodności z prawem, oczywiście na koszt przewoźnika. Ponadto wszczęto postępowanie mandatowe w celu ukarania kierowcy. Wartość planowanej kary nie została publicznie podana.
źródło: www.40ton.net