26.10.2026
Rząd planuje drastyczne zmiany w opłatach koncesyjnych, które mogą przynieść budżetowi miliardy złotych, ale jednocześnie wywołać falę podwyżek. Kaskadowe przerzucanie kosztów ma różne wymiary, opłaty mogą wzrosnąć 18-krotnie w niektórych sektorach. Więcej zapłacą też odbiorcy indywidualni.
Nieustannie trwają prace nad podwyższeniem opłaty koncesyjnej w energetyce i zniesieniem jej limitu. Jak pisaliśmy, minimalna kwota wzrośnie do 5000 zł. Z kolei zniesienie progu 2,5 mln zł oraz zmiany współczynników przyniosą budżetowi co najmniej 3,5 mld zł rocznie. Twórcy projektu nie wskazali jednak, jakie będą to bezpośrednie koszty dla firm z sektora. To one zapłacą w pierwszej kolejności, ale nie tylko.
Nie ma wyliczeń, jak ta zmiana przełoży się na rachunki za prąd w gospodarstwach domowych, ale że na nie wpłynie - branża nie ma wątpliwości. Stracić mają na tym samorządy, w tym szpitale i szkoły, czy indywidualni odbiorcy energii.
W uwagach zgłoszonych do projektu UD457 opiniujący zwracają uwagę, że tego rodzaju narzut na rachunku będzie wpływał na ceny kaskadowo. Towarowa Giełda Energii wyliczyła, że przy obrocie pozagiełdowym opłata koncesyjna (ok. 3 zł/MWh) obciąży ten sam wolumen energii trzykrotnie. Będzie musiał ją wnieść zarówno wytwórca, spółka obrotu, jak i firma od sprzedaży detalicznej. Przełoży się to na podwyżkę na poziomie ok. 9-10 zł/MWh, za co ostatecznie zapłaci gospodarstwo domowe. TGE krytykuje autorów projektu, którzy nie rozpisali tych zależności.
- Za nieprawdopodobne należy uznać założenie, że ww. koszt (…) nie zostanie odzwierciedlony w cenie sprzedaży do odbiorcy, dalej podnosząc i tak nieniskie ceny energii w Polsce – czytamy.
Wpływ nowych przepisów na cały rynek przeanalizowała również Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji. Pokazała ona, że przeniesienie opłaty 3,56 mld zł (tyle może łącznie wynieść dodatkowa kwota po zmianach) na krajowe zużycie energii (167,5 TWh) oznacza podwyżkę średnio o ok. 21 zł/MWh. Choć kwota ta może wydawać się nieduża, w zestawieniu ze średnią ceną z Rynku Dnia Następnego stanowi blisko 5 proc. jej wartości.
Koszty wzrosną jednak nie tylko na etapie obrotu, ale także w samej infrastrukturze. Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiREE), zrzeszające spółki dystrybucji, wyliczyło skutki regulacji wyłącznie dla przesyłu. Pięciu największych operatorów obecnie płaci około 11 mln zł rocznie za koncesję. Po zmianach ta kwota ma wzrosnąć osiemnastokrotnie - do 193 mln zł.
Oprócz rynku energii elektrycznej, regulacja uderzy rykoszetem w rachunki za ogrzewanie. Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie stoi na stanowisku, że po wejściu w życie przepisów mniejsze ciepłownie i elektrociepłownie zaczną składać korekty wniosków taryfowych do Urzędu Regulacji Energetyki, aby zrekompensować sobie straty.
Większość z takich podmiotów działa na granicy opłacalności, więc nawet niewielka zmiana może być dla nich zabójcza. Odczują to zwłaszcza właściciele elektrociepłowni, bo przy jednostkach wytwarzających jednocześnie ciepło i prąd (kogeneracja) opłata liczona jest od obu rodzajów działalności.
Odrębny front otwierają z kolei sprzedawcy detaliczni na rynku transportowym. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego oraz Polska Izba Paliw Płynnych podkreślają, że modyfikacje współczynnika i inne zmiany w UD457 podniosą również ceny na stacjach paliw, co docelowo może przełożyć się na wyższą inflację w całej gospodarce.
W świetle tak wielu krytycznych stanowisk wobec projektu nie da się wykluczyć naniesienia w nim poprawek jeszcze przed skierowaniem go do Rady Ministrów. Na razie rynek musi poczekać na formalne odniesienie się Ministerstwa Energii do spływających uwag.
Gdyby głosy niezadowolenia płynęły jedynie z organizacji lobbingowych i branżowych, można byłoby założyć, że to nie pierwszy raz, gdy sektor bije na alarm, a rząd po prostu uszczelnia przepisy i łata budżet. Tylko że wobec projektu oficjalnie protestuje samo Ministerstwo Aktywów Państwowych.
Resort staje po stronie biznesu (reprezentowanego nie tylko przez spółki Skarbu Państwa), wytykając autorom ustawy, że zignorowali jej realne, finansowe skutki.
"Ekonomiczny skutek proponowanej zmiany nie będzie neutralny dla rynku i przede wszystkim dla odbiorcy końcowego (...), zwiększona opłata przedkoncesyjna oraz koncesyjna według projektu Ministra Energii o ponad 1000 proc. będzie wywierała nadmierną presję na wzrost ceny energii dla wszystkich odbiorców" – stanowczo podsumowuje MAP.
źródło: www.wnp.pl