29.06.2026
Przewoźnik może mieć pełne auto, stałe zlecenia i dodatnią marżę, a mimo to codziennie walczyć o płynność. Redaktor pyta: Ile naprawdę kosztuje opóźnienie pąłtności w transporcie?
Przewoźnicy często mówią: „auta jeżdżą, robota jest, a pieniędzy dalej brakuje”. Skąd bierze się ten problem?
Ekspert: Najczęściej z terminów płatności. W transporcie standardem jest dziś 30 – 60 dni, a koszty trzeba ponosić od razu: paliwo, leasing, wynagrodzenia kierowców, ZUS, serwis. To oznacza, że przewoźnik finansuje zlecenie z własnych środków.
Ekspert: Tak - i to dość precyzyjnie. Weźmy jedną ciężarówkę pracującą w transporcie międzynarodowym. Typowe wartości:
- przychód: ok. 50 - 70 tys. zł miesięcznie
- koszty operacyjne: ok. 45 - 55 tys. zł
termin płatności: 45 dni
Jeżeli przez 30 dni firma musi finansować koszty z własnych środków, to realny koszt finansowania wynosi zwykle od 2 do 3% miesięcznie. Czyli ponad 1.000 zł miesięcznie na jedną ciężarówkę.
Ekspert: Dokładnie. Problem polega na tym, że przez ten czas firma musi utrzymać płynność.
Jeżeli nie ma rezerwy finansowej, zaczyna się finansowanie:
- kartą paliwową
- limitem w rachunku
- opóźnianiem własnych płatności
- środkami prywatnymi właściciela
To generuje koszt, który rzadko jest liczony wprost. I dobrze, gdy chociaż taka sytuacja ma miejsce w rynkowych dołkach, gdy w pozostałej części roku można „się odkuć”.
Ekspert: Nie tylko. W praktyce bardzo często dochodzą jeszcze opóźnienia dokumentów, od momentu dysponowania oryginałem CMR do potencjalnych sytuacji, gdy dokumentacja wymaga korekty lub uzupełnienia danych. I nagle termin 45 dni zaczyna się liczyć dopiero po 10 dniach od rozładunku.
Ekspert: Częściej niż się wydaje. Najczęstsze błędy to literówka w numerze zlecenia, błędna data rozładunku, a także niezgodność waluty. Różnica w nazwie kontrahenta też może być powodem opóźnienia. Każda taka sytuacja potrafi przesunąć płatność o kolejne dni albo tygodnie.
Ekspert: Najbardziej odczuwają to małe firmy, bo mają najmniejszą poduszkę finansową i pozycje negocjacyjną. Przy jednej ciężarówce opóźnienie 30 dni oznacza napięcie finansowe. Przy pięciu ciężarówkach oznacza konieczność zarządzania płynnością praktycznie codziennie.
Co przewoźnicy robią najczęściej, żeby skrócić czas oczekiwania na pieniądze?
Ekspert: Najczęściej przyspieszają obieg dokumentów i porządkują proces fakturowania, korzystając z finansowania faktur. To ostatnie rozwiązanie jest coraz popularniejsze, szczególnie wśród małych i średnich firm transportowych.
Ekspert: Bo rosną koszty operacyjne. Jeszcze kilka lat temu firma mogła pozwolić sobie na dłuższe oczekiwanie na płatność. Dzisiaj paliwo, leasing i wynagrodzenia powodują, że każda zwłoka w przelewie wpływa na bieżącą działalność. Dlatego część firm korzysta z narzędzi umożliwiających szybszy dostęp do środków z wystawionych faktur - na przykład poprzez platformy takie jak Invoitix.
Ekspert: Zdecydowanie tak. W skali jednej ciężarówki to kilkaset złotych miesięcznie. W skali kilku pojazdów - kilka tysięcy złotych. W skali roku to często kwota porównywalna z ratą leasingu jednego zestawu. Dlatego coraz więcej przewoźników zaczyna liczyć nie tylko stawkę za kilometr, ale też czas oczekiwania na przelew.
źródło: www.etransport.pl