01.04.2026
Ceny paliw rosną skokowo, a transport nie ma już z czego tego amortyzowac. to nie chwilowa korekta, tylko efekt globalnych napięć i decyzji politycznych, które szybko uderzą w koszta firm i ceny dla klientów. Mariusz Frąc mówi wprost gdzie kończy się margines branży i kto finalnie zapłaci.
Cały świat, cała Polska, a przede wszystkim polskie firmy transportowe żyją od kilku tygodni sprawą wzrostu cen paliw. A od kliku dni zastanawiamy się nad działaniami naszego rządu dotyczącymi regulacji tych cen. Czy faktycznie to tylko konsekwencja konfliktu wojennego na Bliskim Wschodzie?
To efekt nieracjonalnej polityki Donalda Trumpa, To nie konflikt, to regularna wojna. Tak, to główna przyczyna, która ma ogromne konsekwencje dla nas wszystkich
Bardzo szybko. Ceny paliw wystrzeliły w tempie lawinowym. To nie jest korekta o 10 czy 15 groszy, na którą są gotowe firmy transportowe. Niestety, konsekwencje tej sytuacji firmy naszej branży będą musiały błyskawicznie przenieść na klienta - konsumenta, czyli każdego z nas. W innym razie będą po prostu znikać z rynku.
Tak, to Jest możliwe, bo już raz miało to miejsce w Polsce. Jeżeli zostanie obniżony tylko podatek VAT, a nie cena netto, to dla naszych firm transportowych nie zmieni się absolutnie nic. Nasz rząd trochę uderza w populizm, bo polscy przewoźnicy wiedzą, że to nie wpłynie realnie na zmniejszenie kosztów. Takie działanie jest korzystne tylko dla zwykłego prywatnego konsumenta. Tak jak wspomniałem, polskie firmy transportowe nie skorzystają na takim mechanizmie regulacyjnym.
A czy po zmianach przepisów w 2022 roku one w ogóle wyszły z tarapatów? Nie przypominam sobie wzrostu w naszej branży, ani nawet stabilizacji. Od tego czasu, naliczyłem już tyle gwoździ do trumny polskiego transportu, że mógłbym zaopatrzyć niejeden sklep z artykułami metalowymi. Koszty tej sytuacji poniesiemy wszyscy w naszych prywatnych portfelach.
źródło: www.etansport.pl