02.04.2026
Ceny paliw spadają. Diesel i benzyna wyglądają na tańsze, ale dla firm realny koszt netto nie wygląda wcale dobrze, bo niższy VAT, który można odliczyć, sprawia, że przedsiębiorcy nie zyskali niemal nic.
Mamy teraz najniższe możliwe ceny paliw? Okazuje się, że nie dla wszystkich. Przedsiębiorcy mogą się mocno zdziwić – na dystrybutorze diesel może i wygląda na tańszy niż przed paroma dniami, ale firmy transportowe zapłacą więcej.
Przed wejściem w życie programu CPN (Ceny Paliw Niżej) litr diesla kosztował 8,20 zł brutto przy VAT 23 proc., co daje 6,67 zł netto. Po wejściu pakietu CPN i obniżce VAT oraz akcyzy cena brutto spadła do 7,60 zł, ale netto wzrosła do 7,04 zł.
To oznacza, że choć przeciętny kierowca zobaczył na dystrybutorze niższą kwotę, to dla firm, które odliczają VAT i liczą koszty operacyjne, diesel stał się droższy niż wcześniej.
Mechanizm jest prosty: niższa stawka VAT i obniżona akcyza zmniejszają cenę brutto, ale skoro odliczenia VAT są mniejsze, realny koszt netto rośnie. To klasyczny paradoks, w którym widoczna na stacji ulga dla konsumenta wcale nie oznacza tańszego paliwa dla biznesu, mimo że rząd prezentuje spadek cen jako ulgę dla wszystkich.
Wyliczenia i grafiki już krążą w mediach społecznościowych i portalach branżowych, pokazując efekt „obniżki” netto dla przedsiębiorców.
Były wiceminister finansów a obecnie doradca podatkowy i szef pionu podatkowego w kancelarii Fieldfisher Poland Jan Sarnowski policzył, kto zyskuje, a kto traci na pakiecie CPN.
- Tak duże różnice w realnych efektach CPN wynikają z faktu, że dla części przedsiębiorców VAT pozostaje neutralny, a wydatki na paliwo stanowią koszt uzyskania przychodu. Firmy korzystają z programu w minimalnym stopniu, a wzrost cen netto może ich dotknąć bardziej niż przeciętnego konsumenta - mówi Sarnowski.
Wyliczenia Sarnowskiego pokazują paradoks: diesel, który 25 marca kosztował 8,85 zł brutto (7,20 zł netto), po wejściu CPN spadł do 7,60 zł brutto, ale realny koszt netto dla jednoosobowej działalności gospodarczej używającej auta tylko w firmie zmalał zaledwie z 5,83 zł do 5,70 zł, a dla samochodów używanych w celach mieszanych, czyli częściowo też do celów prywatnych – zmalał jedynie z 6,06 zł do 6,00 zł.
W przypadku benzyny Pb95 spadek netto dla JDG był równie minimalny – zaledwie kilka groszy na litrze.
- Dla przeciętnego kierowcy cena brutto wygląda korzystnie, ale przedsiębiorcy, odliczający VAT i wliczający paliwo w koszty, odczuwają realny wzrost kosztów, mimo że dystrybutor pokazuje niższą kwotę. To wyraźny przykład, że rządowa ulga paliwowa działa inaczej dla biznesu niż dla konsumenta prywatnego - mówi Sarnowski.
Pakiet Ceny Paliw Niżej miał zagwarantować kierowcom najniższe możliwe ceny w okresie największego w historii światowego kryzysu paliw.
Ceny na stacjach paliw muszą być zgodne z ustawą i nie przekraczają: 6,16 zł/l dla benzyny Pb95, 6,76 zł/l dla Pb98 i 7,60 zł/l dla oleju napędowego.
Maksymalna cena ma charakter powszechny i obowiązuje wszystkich sprzedawców paliw ciekłych – zarówno na stacjach własnych, jak i franczyzowych.
Polska nie jest jedynym krajem, który wprowadza regulacje obniżające ceny paliw: Hiszpania, Portugalia, Włochy, Rumunia, Bułgaria i Chorwacja wcześniej wprowadzały obniżki VAT lub akcyzy na paliwo albo regulowały ceny, aby chronić kierowców i transport przed rosnącymi kosztami, pokazując, że w Europie trwa realna walka z kryzysem paliwowym.
źródło: www.wnp.pl