26.10.2026
Dziś paliwo premium kosztuje dokładnie tyle samo, co zwykła benzyna 95 czy standardowy diesel – taki "błąd w Matrixie" złapałem w niedzielę rano na stacji. Analitycy e-petrol.pl nie mają za to dobrych wieści dla właścicieli aut z instalacją gazową: ceny LPG straciły hamulce, a rząd nic z tym nie zrobi. Sprawdziłem na 10 stacjach – Orlen, BP, Shell, Circle K, Moya, MOL, Avia, Amic, Carrefour i Auchan – ile naprawdę kosztuje tankowanie. Kierowców zaskoczy nowa rzeczywistość...
Nowe limity ministerstwa na stacjach. Tyle kosztuje benzyna 95 i diesel [STAWKI]
Orlen zamieszał w cennikach hurtowych, a Ministerstwo Energii natychmiast zareagowało. Dziś obowiązują nowe ceny maksymalne, które dyktują stawki na stacjach do poniedziałku 26 października włącznie. Tak wyglądają rządowe limity od poranka:
Żeby jeszcze wyraźniej zobaczyć skalę zmian, wystarczy cofnąć się o rok: dokładnie 25 października 2025 roku za litr benzyny 95 kosztował średnio 5,84 zł, a za diesla 5,95 zł. Dziś trzeba płacić drożej odpowiednio o 67 groszy/l (benzyna) i aż o 2,04 zł/l (diesel).
Jak wygląda realna sytuacja tuż po wejściu nowych limitów? Objechałem rano najpopularniejsze stacje. Oto co dzieje się przy dystrybutorach…
Zdjęcia, które zrobiłem w niedzielę, potwierdzają jedno: największe koncerny do ostatniego grosza wyciskają rządowe limity i nie dają kierowcom taryfy ulgowej. Tak wyglądają aktualne cenniki:
Autogaz (LPG) nie został objęty parasolem CPN i drożeje z dnia na dzień. Kierowcy aut z instalacją gazową płacą już od 3,47 zł/l (Shell), 3,50 zł/l (Carrefour), 3,54 zł/l (BP), 3,56 zł/l (Amic i Circle K) aż do 3,84 zł/l na Orlenie.
Przebicie granicy 4 zł jest kwestią chwili. Jednak minister energii Miłosz Motyka odrzuca możliwość takiej zmiany.
– Nie widzimy dzisiaj takich scenariuszy. Nie planujemy rozszerzenia pakietu CPN na autogaz – powiedział szef resortu. Motyka podsumował, że interwencja nie jest planowana, bo największe skoki dotyczyły benzyny i diesla, a sam pakiet CPN pochłonie w tym roku z budżetu państwa niemal 10 mld zł. Przypomnę, że LPG jeszcze rok temu 24 października kosztował średnio 2,59 zł/l. Dziś trzeba zapłacić nawet o 1,25 zł/l drożej.
Podczas objazdu natknąłem się na korzystną anomalię. Pakiet CPN doprowadził do sytuacji, w której na niektórych stacjach paliwo premium kosztowało dokładnie tyle samo, co zwykła benzyna 95 i standardowy diesel, a na innych różnica wynosi zaledwie kilka groszy.
Orlen sprzedaje zwykły diesel za 7,96 zł/l, podczas gdy wersja premium (Verva Diesel) dobiła do 7,99 zł/l (różnica wynosi 3 grosze). Jeszcze ciekawiej jest na Circle K: benzyna 95 i uszlachetniona wersja milesPlus mają identyczną cenę (6,51 zł/l). Z kolei zwykły diesel miles oraz premium milesPlus kosztują po 7,99 zł/l.
Na stacjach Shell benzyna V-Power 95 kosztuje tyle samo co zwykła FuelSave 95 (6,51 zł/l), a V-Power Diesel to identyczny wydatek jak klasyczny ON (7,99 zł/l).
Podobny schemat zastałem na BP, gdzie zwykły ON i wersja Ultimate kosztują jednakowo – 7,99 zł/l. Także MOL sprzedaje uszlachetniony diesel Evo Plus po 7,99 zł/l (przy cenie 7,96 zł/l za klasyczny ON).
Z kolei na Amic różnica między dieslem standardowym (7,96 zł/l) a uszlachetnionym Pro ON (7,99 zł/l) wynosi 3 grosze. Klasyczna benzyna 95 i Pro95 jest dostępna w jednej cenie 6,51 zł/l.
Czego spodziewać się już po niedzieli i podczas wyjazdów na Wszystkich Świętych 1 listopada? Analitycy e-petrol wskazują, że benzyna 95 i diesel mają chwilowo pozwolić kierowcom odetchnąć. Z kolei LPG nie podlega urzędowym ograniczeniom, dlatego stacje ustalają jego stawki swobodnie, co w tydzień wygenerowało podwyżkę o kolejne 16 groszy. W przypadku gazu prawdziwe ceny już przebiły wróżby ekspertów, co pokazuje najnowsze zestawienie w tabeli.
– Prognozy należy jednak traktować z ostrożnością, ponieważ rozwój sytuacji geopolitycznej i zmiany na światowych rynkach surowców mogą wpłynąć na dalsze kształtowanie się cen przy dystrybutorach. Optymizm może w każdej chwili zniknąć wraz z ewentualnym skokiem cen ropy i paliw gotowych – przestrzega Jakub Bogucki z e-petrol.pl.
Na światowych giełdach sytuacja jest napięta – cena ropy skoczyła już do 114 dolarów za baryłkę. Jak wskazuje Jakub Bogucki z e-petrol.pl, to bezpośredni efekt ataków jemeńskich Huti na obiekty w Arabii Saudyjskiej oraz ciągle paraliżowanej żeglugi w Cieśninie Ormuz, co podbija premię ryzyka.Przed całkowitym odlotem cen na pylonach chroni nas obecnie przywrócona trzecia odsłona pakietu CPN (obniżka VAT do 8 proc., najniższa dopuszczalna w UE akcyza i ceny maksymalne ogłaszane przez resort). Minister energii nie ukrywa, że rząd nie miał wyjścia: – Nie mieliśmy alternatywy, bo w przeciwnym razie zdrożałoby wszystko – przyznał Motyka podczas konferencji "Polish Oil & Gas Congress".
Wielu kierowców zastanawia się jednak, dlaczego mimo wszystko ceny detaliczne są wysokie. Odpowiedź kryje się w mechanizmie, o którym rzadko mówi się przy dystrybutorze: o cenie końcowej decyduje nie tyle sama ropa, co koszt jej przetworzenia oraz kondycja polskiej waluty.
– Na cenę paliwa na stacji składają się przede wszystkim koszt ropy naftowej, marża rafineryjna oraz kurs dolara. Do tego dochodzą podatki i inne opłaty. Z tego powodu zmiany cen na światowych rynkach nie zawsze bezpośrednio przekładają się na koszt tankowania – punktuje w rozmowie z money.pl Adam Sikorski, prezes spółki Unimot (właściciel sieci Avia).
Jego zdaniem głównym czynnikiem obecnych podwyżek okazał się potężny wzrost marż rafineryjnych. W normalnych warunkach rynkowych przerób baryłki przynosił rafineriom około 10–12 dolarów zysku. Dziś te stawki poszybowały do poziomu 60–70 dolarów. To ponad sześciokrotny skok, który podbija ceny hurtowe. Obecną sytuację Sikorski tłumaczy splotem kilku niekorzystnych wydarzeń:
Czy kierowcy mają jeszcze szansę zobaczyć na dłużej "szóstkę" z przodu? Taki scenariusz pozostaje w zasięgu ręki, jednak jego realizacja zależy wyłącznie od geopolityki.
Rozwiązaniem byłoby trwałe wyciszenie napięć na linii Waszyngton–Teheran oraz przywrócenie bezpiecznej żeglugi w kluczowej dla światowego handlu Cieśninie Ormuz. Samo podpisanie porozumień pokojowych nie przyniesie jednak ulgi z dnia na dzień. Odbudowa zniszczonej infrastruktury przetwórczej i przywrócenie pełnych mocy przerobowych na Bliskim Wschodzie potrwa co najmniej kilka miesięcy.Zdaniem szefa Unimotu dopiero w momencie, gdy światowe rafinerie zaczną pracować na pełnych obrotach, a podaż gotowego paliwa wyrówna się z popytem, ceny benzyny 95 i oleju napędowego w Polsce będą mogły trwale spaść do poziomu ok. 6 zł za litr.
źródło: www.auto.dziennik.pl