23.10.2026
Aż 8,02 zł za litr – to nowa rzeczywistość, która powitała mnie dziś przy dystrybutorze. Orlen zmienił cenniki hurtowe, a rynek natychmiast zareagował. Analitycy nie owijają w bawełnę: to czarny czwartek dla kierowców tankujących LPG. Sprawdziłem na stacjach – Orlen, BP, Circle K i Shell – ile naprawdę kosztuje benzyna 95 i diesel. Mam złe i dobre informacje…
Zapomnij o wczorajszych raportach – rano trafiły do kosza. Dziś weszły w życie nowe limity cenowe, ale nie ma co skakać z radości. Orlen zamieszał w cenach hurtowych, co bezpośrednio przekłada się na stawki w detalu. Co więcej, minister energii podał już kolejne obwieszczenie, które zacznie obowiązywać w piątek 23 października. Oto jak zmienią się maksymalne stawki:
Żeby jeszcze wyraźniej zobaczyć skalę zmian, wystarczy cofnąć się o rok: dokładnie 22 października 2025 roku za litr benzyny 95 kosztował średnio 5,84 zł, a za diesla 5,95 zł. Dziś płacimy drożej odpowiednio o blisko 80 groszy (benzyna) i aż o 2,07 zł/l (diesel).
Jak wyglądała realna sytuacja na dystrybutorach tuż przed wejściem czwartkowych limitów? Objechałem najpopularniejsze stacje. Oto co działo się na rynku.
Zdjęcia, które zrobiłem w środę, potwierdzają jedno: koncerny do ostatniego grosza wyciskają obowiązujące limity i nie dają kierowcom taryfy ulgowej. Tak wyglądały cenniki tuż przed opublikowaniem czwartkowych stawek:
Podczas objazdu natknąłem się na ciekawą anomalię. Nowe mechanizmy doprowadziły do sytuacji, w której na niektórych stacjach paliwo premium kosztowało dokładnie tyle samo, co zwykła benzyna 95 i standardowy diesel, a na innych różnica wynosiła zaledwie kilka groszy.
Na stacjach Circle K benzyna 95 i uszlachetniona wersja milesPlus miały identyczną cenę (6,70 zł/l). Zwykły diesel miles oraz premium milesPlus kosztowały odpowiednio 7,94 zł/l i 7,98 zł/l.
Podobny schemat zastałem na BP, gdzie klasyczny ON i wersja Ultimate kosztują tyle samo – 7,98 zł/l.Na stacjach Shell benzyna V-Power 95 kosztuje o 1 grosz więcej niż zwykła FuelSave 95 (odpowiednio 6,69 zł/l i 6,70 zł/l), a V-Power Diesel to zaledwie 3 grosze różnicy wobec klasycznego ON (7,98 zł/l i 7,95 zł/l). Orlen w przypadku diesla zagrał dokładnie tak samo jak Shell.
Wielu kierowców zachodzi w głowę, dlaczego mimo względnie stabilnych notowań surowca ceny detaliczne są tak wysokie. Odpowiedź kryje się w mechanizmie, o którym rzadko mówi się przy dystrybutorze: o cenie końcowej decyduje nie tyle sama ropa, co koszt jej przetworzenia oraz kondycja polskiej waluty.
– Na cenę paliwa na stacji składają się przede wszystkim koszt ropy naftowej, marża rafineryjna oraz kurs dolara. Do tego dochodzą podatki i inne opłaty. Z tego powodu zmiany cen na światowych rynkach nie zawsze bezpośrednio przekładają się na koszt tankowania – punktuje w rozmowie z money.pl Adam Sikorski, prezes spółki Unimot (właściciel sieci Avia).
Jego zdaniem głównym czynnikiem obecnych podwyżek okazał się potężny wzrost marż rafineryjnych. W normalnych warunkach rynkowych przerób baryłki przynosił rafineriom około 10-12 dolarów zysku. Dziś stawki te poszybowały do poziomu 60-70 dolarów. To ponad sześciokrotny skok, który podbija ceny hurtowe. Obecną sytuację Sikorski tłumaczy splotem kilku niekorzystnych wydarzeń:
Przerwane łańcuchy dostaw i ataki na Bliskim Wschodzie: Uderzenia w infrastrukturę naftową regularnie paraliżują zakłady produkcyjne, drastycznie zmniejszając podaż gotowych paliw.
Własne grzechy Europy: W ciągu minionych 15 lat na Starym Kontynencie wygaszono blisko 30 rafinerii, uznając ich utrzymywanie za nierentowne w dobie zielonej transformacji. W efekcie UE oddała inicjatywę i zamiast przetwarzać surowiec u siebie, uzależniła się od importu gotowej benzyny i diesla.
Efekt walutowy: Każde osłabienie złotego wobec dolara amerykańskiego automatycznie podbija koszt sprowadzanego surowca, zanim ten w ogóle trafi do polskich zbiorników.
Czy kierowcy mają szansę zobaczyć na dłużej "szóstkę" z przodu? Taki scenariusz pozostaje w zasięgu ręki, jednak jego realizacja zależy wyłącznie od geopolityki.
Rozwiązaniem byłoby trwałe wyciszenie napięć na linii Waszyngton-Teheran oraz przywrócenie bezpiecznej żeglugi w kluczowej dla światowego handlu Cieśninie Ormuz. Samo podpisanie porozumień pokojowych nie przyniesie jednak ulgi z dnia na dzień. Odbudowa zniszczonej infrastruktury przetwórczej i przywrócenie pełnych mocy przerobowych na Bliskim Wschodzie potrwa co najmniej kilka miesięcy.Zdaniem szefa Unimotu dopiero w momencie, gdy światowe rafinerie zaczną pracować na pełnych obrotach, a podaż gotowego paliwa wyrówna się z popytem, ceny benzyny 95 i oleju napędowego w Polsce będą mogły trwale spaść do poziomu ok. 6 zł za litr.
Eksperci Saxo Banku ostrzegają, że najgroźniejszy dla portfeli jest diesel. W przeciwieństwie do benzyny to paliwo napędza ciężarówki, rolnictwo i przemysł – jego niedobory i wysokie ceny błyskawicznie przełożą się na droższy transport oraz droższe towary w sklepach.
Czego spodziewać się już w piątek? Z najnowszego raportu e-petrol.pl wynika, że benzyna 95 tanieje o 27 groszy do 6,70 zł/l, a cena diesla jest niższa o 4 grosze i wynosi 7,94 zł/l. Z kolei LPG nie podlega urzędowym ograniczeniom, dlatego stacje ustalają jego stawki swobodnie – to paliwo mocno drożeje w hurcie, co w tydzień wygenerowało podwyżkę aż 16 groszy.
Gdzie w Polsce tankuje się najtaniej, a gdzie drożej? Paliwowa mapa regionów
Nowe zestawienie średnich cen w województwach przygotowane przez analityków e-petrol.pl pokazuje wyraźne dysproporcje na mapie kraju. Gdzie portfel ucierpi najbardziej?
Skąd rząd bierze pieniądze na te dopłaty? Ustawa o podatku od nadmiarowych zysków nakłada 60% daniny na producentów oraz 50% na sprzedawców paliw. Koncerny już podliczają straty – sam Orlen poinformował w komunikacie giełdowym, że jego obciążenie z tego tytułu za okres od marca do sierpnia wyniesie aż 2 mld zł.
– Decyzja o ewentualnym przedłużeniu pakietu CPN zapadnie w grudniu – zapowiedział minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Obniżony do 8% VAT oraz stawki akcyzy zmniejszone do unijnego minimum (o 29 gr/l na benzynie i 28 gr/l na dieslu) obowiązują do 31 grudnia 2026 r.
– Zobaczymy, co będzie się działo na rynku ropy. Do końca roku z całą pewnością będziemy mieć obniżony VAT oraz akcyzę i sfinansujemy to z podatku od nadmiarowych zysków koncernów – zapowiedział minister Domański.
Przedłużenie tarczy to jednak potężne obciążenie dla budżetu. Analitycy Erste Bank Polska szacują, że utrzymanie programu kosztuje aż 5 mld zł kwartalnie, dlatego ich zdaniem tarcza przetrwa maksymalnie do marca 2027 roku. Eksperci ostrzegają, że wygaszenie obniżek uderzy w nasze kieszenie – bez paliwowego parasola inflacja w styczniu może skoczyć do 5%, a w całym 2027 roku wynieść średnio 4,2%.
Ekonomiści PKO BP studzą optymizm i wskazują na twarde ograniczenia budżetowe. Wpływy z nowego podatku oszacowano bowiem na 4 mld zł, podczas gdy dotychczasowy koszt tarczy CPN pochłonął już 5,2 mld zł. Przy miesięcznym ubytku w budżecie rzędu 1,6 mld zł (900 mln zł z VAT i 700 mln zł z akcyzy) danina od koncernów sfinansuje tylko 2,5 miesiąca pełnego pakietu.
źródło: www.auto.dziennik.pl