16.10.2026
Konieczność dokonania płatnej aktualizacji tachografu to temat, który wywołuje ostatnio w branży duży rozgłos. Oburzenie jest tym większe, że często dotyczy to tachografów praktycznie nowych, zainstalowanych w ramach niedawnej, obowiązkowej wymiany urządzeń. Dlatego w tym artykule postaram się wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi, do kogo trafiają wspomniane opłaty, skąd biorą się ceny i jakie przewidziano terminy.
Cała sprawa dotyczy inteligentnych tachografów nowej generacji (tak zwanych „Smart Tacho II”), a więc tych urządzeń, które od 2023 roku montowane są w nowych ciężarówkach, a od 2025 roku muszą się też znajdować we wszystkich ciężarówkach używanych, pod warunkiem wykorzystywania ich w unijnym transporcie drogowym. W porównaniu z poprzednikami, czyli „Smart Tacho I”, urządzenia te miały zapewniać między innymi wyższy poziom zabezpieczenia sygnałów bezprzewodowych.
W momencie trafienia nowych tachografów na rynek jak najbardziej miały one spełniać wszystkie narzucone wymagania. W końcu dwóch wiodących producentów – Aumovio/VDO oraz Stoneridge – uzyskało potwierdzające to oficjalne certyfikaty bezpieczeństwa. Nic też wówczas nie wskazywało, by wkrótce sytuacja ta mogła ulec wyraźnej zmianie. Problem jednak w tym, że krótko po obowiązkowej wymianie tachografów z 2025 roku w zatwierdzonych już normach cyberbezpieczeństwa zauważono pewne luki. Dlatego też Bruksela nakazała obu producentom przygotowanie aktualizacji oprogramowania, która pozwoli te luki załatać. Tutaj od razu dodam, że według unijnego rozporządzenia nr 165/2014 producenci tachografów są w pełni zobligowani, by niezwłocznie zastosować się do takiego polecenia.
Zgodnie z zasadami obu wspomnianych producentów przygotowało nowe wersje oprogramowania, jeszcze bardziej zaostrzone pod względem cyberbezpieczeństwa. Przewoźnicy zostali natomiast zobligowani do tego, by zaktualizować to oprogramowanie w posiadanych już tachografach. W przypadku posiadaczy urządzeń Aumovio/VDO obowiązek ten powstał 15 lipca 2026 roku, natomiast urządzenia Stoneridge podlegają aktualizacji od 1 września 2026 roku. W obu przypadkach posiadacze ciężarówek muszą dokonać zmiany oprogramowania najpóźniej w momencie pierwszej legalizacji następującej po wymienionych powyżej terminach. Ponadto w obu przypadkach dokonanie takiej aktualizacji wymaga zjechania do warsztatu, podpięcia pojazdu do komputera oraz pobrania nowego oprogramowania pod okiem technika. I właśnie tutaj dochodzimy do problematycznego zagadnienia, czyli kosztów.
By dokładniej wyjaśnić kwestię cenową, weźmiemy tutaj za przykład jedną z dwóch wymienionych marek, czyli Aumovio/VDO. Otóż, jak tłumaczą jej przedstawiciele, spełnienie nagłej zmiany wymagań i opracowanie nowego oprogramowania wiązało się z określonymi kosztami po stronie producenta. Dlatego aktualizacje nie są darmowe, lecz trzeba je opłacić, wykupując tak zwany „kupon aktualizacyjny”. Cena takiego kuponu jest dokładnie taka sama we wszystkich krajach Unii Europejskiej, ale ostatecznym dostarczeniem kuponów na dany rynek nie zajmuje się sam producent, lecz krajowy dystrybutor. Ten ostatni dolicza oczywiście swoją marżę, a i na tym sprawa się nie kończy. Konieczne jest też bowiem uwzględnienie pracy warsztatu, który zainstaluje aktualizację w danej ciężarówce. Teoretycznie powinna to być praca na około 30 minut, ale w praktyce – często w zależności od komputera, za pomocą którego wgrywana jest aktualizacja – cały proces może okazać się wyraźnie dłuższy. Dlatego warsztat też musi doliczyć do aktualizacji opłatę za swoją usługę, na przykład za roboczogodzinę. Gdy natomiast doliczymy do tego cenę kuponu aktualizacyjnego oraz marżę dystrybutora, dojdziemy do łącznego rachunku na kilkaset złotych.
Oczywiście trzeba przyznać, że przy większej flocie ciężarówek, złożonej na przykład z kilkudziesięciu egzemplarzy, takie rachunki mogą złożyć się na dotkliwy wydatek. Pewne pocieszenie jest więc takie, że krytyka ze strony przewoźników – która przeszła w ostatnim czasie przez branżowe media – wywołała pewną reakcję. Aumovio/VDO potwierdziło obniżenie ceny kuponów aktualizacyjnych do końca czwartego kwartału 2026 roku. Jeśli więc będziemy szukali wykonawcy aktualizacji, warto dopytać, czy uwzględnił on to obniżenie ceny kuponów w swoim cenniku.
Istotną sprawą jest też to, że niewykonanie aktualizacji oprogramowania na czas, a więc przy pierwszej legalizacji przypadającej po 15 lipca lub 1 września, może wiązać się z dotkliwą karą. Dla służb kontrolnych sprawa jest bowiem o tyle prosta, że Komisja Europejska wydała jednoznaczny komunikat w formie tabeli z nowymi wymaganiami (znajdziecie ją pod tekstem). Wskazano tam, które wersje oprogramowania są już nieuznawane i które są właściwe, a jednocześnie oznaczono, od kiedy aktualizacja dla danej marki urządzenia jest oficjalnie dostępna. Posługując się tą tabelą, inspektorzy z łatwością sprawdzą, czy nasze urządzenie jest zgodne z wymogami.
A już poza tym wszystkim trzeba trzymać kciuki, by za kilka miesięcy nikt w Brukseli nie zauważył żadnej innej luki w cyberbezpieczeństwie. Jak bowiem pokazuje analiza całego tematu, jeśli do takiej sytuacji dojdzie, przewoźnicy znowu mogą stanąć przed wydatkami…
Tabela opublikowana przez Komisję Europejską:

ŹRÓDŁO: WWW.40TON.NET