Po kilkanaście kilometrów korków do niemieckiej granicy – sytuacja niczym z lat 90.

26.05.2026

Rosnące koszty diesla i napięcia na rynku paliw zaczynają coraz mocniej uderzać w europejskich przewoźników. Komisja Europejska przyznaje, że część operacji transportowych może stać się nierentowna, dlatego państwa członkowskie analizują możliwe formy wsparcia dla branży. Problemem pozostają jednak nie tylko ceny ropy, ale przede wszystkim ograniczona dostępność gotowych paliw i malejące zapasy.

Powyżej możecie zobaczyć reportaż TVP3 Wrocław z 26 maja 1999 roku, mówiący o korkach na polsko-niemieckiej granicy. Wyjaśnia się tam, że kolejki liczące od 10 do 20 kilometrów to następstwo trzydniowego, „długiego weekendu”, odnotowanego w Niemczech w związku z tak zwanymi Zielonymi Świątkami. Dzisiaj mamy natomiast 26 maja 2026 roku, a wielu polskich kierowców może przypomnieć sobie dawne problemy, również stojąc w olbrzymich zatorach.

Podobnie jak te 27 lat temu, w Niemczech też właśnie zakończył się długi weekend. Do wczoraj, do godziny 22 obowiązywał świąteczny zakazy ruchu samochodów, więc znakomita część przewoźników mogła ruszyć na zachód dopiero minionej nocy. A w połączeniu z faktem, że Niemcy już od blisko trzech lat prowadzą swoje absurdalne kontrole graniczne, wywołało niemal równie długie korki, co te odnotowywane w dawnej epoce, jeszcze sprzed wejścia Polski do Unii Europejskiej oraz strefy Schengen.

Tradycyjnie najgorsza sytuacja panuje w Świecku. Tam korek pobił dzisiaj negatywny rekord, zaczynając się tuż za węzłem Rzepin, a więc kilkanaście kilometrów przed niemieckim punktem kontrolnym. Równie źle jest też na okolicznych drogach, między innymi DK29 i DW137.

W przypadku Zgorzelca zator zaczyna się pod Godzieszowem, niezależnie od tego, czy jedziemy autostradą A4, czy też drogą DK 94. To również oznacza kilkanaście kilometrów podjeżdżania. Jeśli zaś chodzi o Olszynę, to tutaj mogę przytoczyć komentarz Czytelnika „Brody”, który zgłosił się do mnie na maila: Korek na A18 zaczyna się już za MOP Jagłowice, czyli na szóstym kilometrze. Natomiast prawdziwy dramat jest przy próbie opuszczenia terminali granicznych. Przejechanie od terminala do wjazdu do A18 trwało w moim przypadku od godziny 4.30 do 8.15. Po tym wciąż miałem kilometr do granicy, na której de facto nic się nie dzieje. Jest tylko zwężenie do jednego pasa, natomiast niemieckie służby, poza staniem na widoku, nie przeprowadzają żadnych kontroli.

Tradycyjnie lepiej sytuacja wygląda w Kołbaskowie, gdzie korek nie przekracza jednego kilometra. Najlepszą alternatywą dla chcących uniknąć kolejek wydaje się zaś Gubinek, gdzie kolejki praktycznie nie ma. Choć i tutaj trzeba zaznaczyć, że na dojeździe do Gubinka od strony Zielonej Góry, na trasie DK32, odnotowywany jest bardzo wzmożony ruch.

Na koniec tylko przypomnę, że Sąd Administracyjny z miasta Koblenz dopiero co wydał wyrok, według którego niemieckie kontrole graniczne są całkowicie nielegalne. Problem jednak w tym, że nie był to wyrok o ogólnym charakterze, lecz pojedyncza sprawa, wytoczona przez osobę prywatną i dotycząca jednej, konkretnej kontroli. By więc wyrok w Koblenz zmienił coś w niemieckich praktykach, konieczne są dalsze postępowania.

źródło: www.40ton.net