04.08.2026
Przez kilka lat w branży mówiło się głównie o bezsilności wobec transportowych kradzieży. Na tym tle dużą uwagę zwracają więc doniesienia z Niemiec oraz Holandii, mówiące o próbach walki z przestępcami.
Patrole przy A12
W niemieckich mediach pojawił się reportaż dotyczący autostradowej policji z Fürstenwalde. Ten strategicznie położony komisariat, znajdujący się przy A12 między Berlinem a Frankfurtem nad Odrą, uruchomił specjalne, nocne patrole, mające na celu walkę ze złodziejami ładunków. Funkcjonariusze mają przy tym jeździć dwójkami, odwiedzając po sześć parkingów w ciągu jednej nocy i zwracając uwagę na szczególnie podejrzane zjawiska. To między innymi nietypowo zaparkowane auta dostawcze, osoby kręcące się wśród pojazdów i ślady cięć na plandekach.
Sami policjanci przyznają, że niedofinansowana infrastruktura parkingowa nie sprzyja bezpieczeństwu. Wskazują tutaj przede wszystkim na fakt, że parkingi przy autostradzie A12 są nieoświetlone. W połączeniu z faktem, że policja ma ograniczone siły i w patrolach uczestniczy tylko po dwóch funkcjonariuszy, utrudnia to efektywny nadzór nad placami liczącymi po 40 ciężarówek, otwierając złodziejom drogę do ucieczek. Dlatego też niezwykle rzadko zdarza się, by przestępcy zostali zatrzymani na gorącym uczynku. Statystyki mówią zresztą same za siebie – spośród wszystkich kradzieży ładunków zgłoszonych w landzie Brandenburgia w 2025 roku, tylko w nieco ponad jednej trzeciej udało się ustalić tożsamość sprawców.
Druga historia przenosi nas do Holandii, gdzie trwają prace nad „czarną listą” przewoźników oraz kierowców ciężarówek. Będzie to baza danych tworzona przez prywatną firmę ID Logsecure, ale mająca charakter częściowo publiczny i tworzona za oficjalną zgodą Urzędu ds. Danych Osobowych. Ten ostatni wydał taką zgodę, by umożliwić skuteczną walkę z tak zwanymi fałszywymi przewoźnikami, a więc przestępcami podszywającymi się pod uczciwe firmy.
Wspomniana, urzędowa zgoda pojawiła się już dwa miesiące temu, a dziś już wiadomo, jak „czarna lista” będzie działała w praktyce. Otóż przedsiębiorstwa korzystające z systemu ID Logsecure będą każdorazowo sprawdzały ciągniki, naczepy oraz kierowców, którzy stawią się w ich magazynach w celu załadowania towaru. W przypadku kierowców ma to obejmować skanowanie dowodów tożsamości, a w przypadku ciężarówek kluczowe będą numery rejestracyjne. Następnie system informacyjny sprawdzi, czy wprowadzone dane nie są powiązane z jakąkolwiek sprawą o branżowe przestępstwo, polegające właśnie na podszywaniu się pod firmy transportowe. Jeśli tak będzie, na ekranie magazynowego komputera pojawi się ostrzeżenie, a proces załadunku natychmiast zostanie wstrzymany.
Dane do systemu „czarnej listy” będą pochodziły z policyjnych zgłoszeń, prokuratorskich postępowań, a także od samych przewoźników. Ci ostatni będą mogli zgłosić potencjalnych przestępców, jeśli oczywiście będą dysponowali odpowiednimi dowodami. Urząd ds. Danych Osobowych wydał zgodę, by przechowywać takie informacje przez pięć lat.
Na czym natomiast dokładnie polega działalność „fałszywych przewoźników”? Wszystko często zaczyna się od fałszowania adresów e-mail lub kradzieży internetowej tożsamości. W ten sposób, na przykład poprzez giełdy ładunków, złodzieje podejmują się zleceń transportowych w imieniu innych, prawdziwych firm. Następnie przestępcy podstawiają swoją ciężarówkę na uzgodniony załadunek, po czym pojazd znika bez śladu wraz z całym towarem.
źródło: www.40ton.net