Prognozy cen paliw na 2026 rok. Stabilizacja rynkowa w cieniu nowych regulacji unijnych.

02.01.2026

Rok 2026 zapowiada się dla polskich przewoźników jako okres ścierania się przeciwstawnych trendów rynkowych. Z jednej strony globalna sytuacja na rynku ropy naftowej sprzyja obniżkom cen, z drugiej zaś nowe wymogi regulacyjne Unii Europejskiej oraz wyzwania wewnętrzne branży mogą te spadki skutecznie zneutralizować.

W efekcie eksperci przewidują, że ceny paliw w Polsce pozostaną stosunkowo stabilne, jednak kluczowym czynnikiem sukcesu dla firm transportowych stanie się umiejętne zarządzanie płynnością finansową oraz ryzykiem kosztowym.

Jakie są prognozy dla cen paliw? Eksperci oceniają

Głównym impulsem do spadków cen jest prognozowana globalna nadpodaż surowca. Według analiz Międzynarodowej Agencji Energetycznej pod koniec 2026 roku światowa produkcja ropy może przewyższać zapotrzebowanie nawet o 4 miliony baryłek dziennie. Taka dynamika wynika z rosnącego wydobycia w USA, Brazylii i Gujanie oraz planowanego wycofywania dobrowolnych cięć produkcji przez kraje zrzeszone w OPEC+. Goldman Sachs przewiduje, że ceny ropy typu Brent mogą w związku z tym spaść do poziomu 50–58 dolarów za baryłkę. Należy jednak pamiętać, że rynek pozostaje bardzo wrażliwy na napięcia geopolityczne, a każda eskalacja konfliktów może błyskawicznie podbić ceny powyżej 75 dolarów.

Dodatkowym czynnikiem stabilizującym sytuację w Polsce jest mocny kurs złotego, który w 2025 roku umocnił się wobec dolara o około 12 procent. Stabilna pozycja krajowej waluty istotnie obniża koszty importu paliw – szacuje się, że każde umocnienie złotego o 10 groszy redukuje wydatki na paliwo o 2–3 procent, co ma ogromne znaczenie dla dużych flot. Optymistyczny scenariusz zakłada, że ceny litra benzyny i oleju napędowego mogą oscylować w granicach 5,60–6,00 zł, choć w przypadku zawirowań politycznych realne są kwoty rzędu 6,30–6,50 zł.

Największym wyzwaniem kosztowym w 2026 roku nie będzie jednak sam surowiec, lecz unijna polityka klimatyczna. Wejście w życie systemu ETS II, obejmującego emisje CO2 z transportu drogowego, nałoży na przewoźników obowiązek monitorowania i raportowania śladu węglowego. Koniec darmowych uprawnień do emisji może podnieść ceny paliw o dodatkowe 5–10 procent. Równolegle branża musi przygotować się na wdrożenie systemu eFTI, wymagającego pełnej cyfryzacji dokumentów, co wiąże się z koniecznością inwestycji w nowe oprogramowanie i szkolenia personelu.

Sytuację dodatkowo komplikują wyzwania kadrowe, w tym narastający niedobór kierowców. W marcu 2026 roku wygasną uproszczone zasady zatrudniania pracowników z Ukrainy, co może nasilić presję płacową. W obliczu tych wszystkich zmian coraz większą rolę odgrywa faktoring, z którego korzysta już co trzecia firma transportowa w regionie, oraz rzetelna weryfikacja kontrahentów. W 2026 roku przewagę rynkową zyskają nie te przedsiębiorstwa, które dysponują największą flotą, lecz te, które wykażą się najwyższą odpornością operacyjną i elastycznością w reagowaniu na nieprzewidywalne warunki gospodarcze.

źródło: www.truckfocus.pl