24.06.2026
Węgierscy przewoźnicy domagają się wzmożonych kontroli ciężarówek na granicy z Rumunią, wskazując na szarą strefę, nieuczciwą konkurencję i rosnące straty firm transportowych. Branża przypomina, że podczas podobnych działań nałożono wcześniej około 160 mln forintów kar, głównie na zagranicznych przewoźników.
Węgierskie organizacje transportowe MKFE i NiT Hungary zaapelowały do władz o uruchomienie wzmożonych, stałych kontroli ciężarówek na odcinku granicy rumuńsko-węgierskiej. Branża argumentuje, że bez silniejszego nadzoru państwa uczciwi przewoźnicy coraz trudniej konkurują z firmami, które nie przestrzegają przepisów i obniżają koszty działalności kosztem legalnie działających przedsiębiorstw. W piśmie skierowanym do przedstawicieli resortu transportu organizacje podkreślają, że Węgry jako kraj tranzytowy odgrywają ważną rolę w europejskiej logistyce, ale ich położenie sprawia, że krajowy rynek przewozów jest szczególnie wystawiony na silną konkurencję zagranicznych firm. Według MKFE i NiT Hungary sytuacja węgierskich małych i średnich przedsiębiorstw transportowych jest bardzo trudna. Branża ma od około 2,5 roku działać ze stratą, a wiele firm wykorzystało już swoje rezerwy finansowe.
Przewoźnicy wskazują, że koszty działalności systematycznie rosną. Chodzi m.in. o wynagrodzenia, opłaty drogowe, ceny paliwa, utrzymanie pojazdów, leasing i ubezpieczenia. Jednocześnie stawki frachtowe nie nadążają za wzrostem kosztów, a przeniesienie ich na zleceniodawców jest coraz trudniejsze. Zdaniem organizacji jedną z przyczyn jest obecność na rynku podmiotów działających w szarej strefie, w tym przewoźników spoza Węgier, którzy dzięki omijaniu przepisów uzyskują nieuczciwą przewagę konkurencyjną. MKFE i NiT Hungary zwracają uwagę, że węgierskie firmy przestrzegające prawa ponoszą pełne koszty działalności, płacą podatki i stosują się do unijnych regulacji. W tym samym czasie część zagranicznych konkurentów ma wykorzystywać brak wystarczająco częstych kontroli, co prowadzi do wypychania uczciwych przewoźników z rynku. Organizacje oceniają, że bez działań kontrolnych trudno mówić o równych warunkach konkurencji.
Dodatkowym problemem ma być szybkie umocnienie forinta. Według autorów pisma dla firm, które w ubiegłym roku zawierały kontrakty przy kursie 380-390 forintów za euro, obecny kurs oznacza stratę sięgającą około pół miliona forintów miesięcznie na każdy pojazd. Same skutki zmian kursowych mają pogarszać rentowność o 10-12 proc., a aby przywrócić normalny poziom marży, potrzebna byłaby korekta stawek frachtowych o około 20 proc. Węgierskie organizacje apelują więc o niezwłoczne rozpoczęcie ciągłych kontroli na granicy z Rumunią. Ich zdaniem szczególna uwaga powinna zostać zwrócona na stan techniczny pojazdów, przestrzeganie przepisów dotyczących czasu prowadzenia i odpoczynku kierowców, zgodność z przepisami przewozowymi, masę pojazdów, opłaty drogowe oraz ogólne zasady ruchu drogowego.
Autorzy pisma wskazują, że odpowiednie kompetencje w tym zakresie ma działająca przy ministerstwie komórka kontroli transportu drogowego. Przypominają również, że podobne działania były już prowadzone w maju poprzedniego roku. Według organizacji zakończyły się one nałożeniem kar w łącznej wysokości około 160 mln forintów, głównie na przewoźników zagranicznych. W ocenie MKFE i NiT Hungary potwierdza to zasadność ponownego uruchomienia wzmożonych kontroli.
Źródło: www.etransport.pl