Rodzinny spór o wielką firmę transportową – sąd rozstrzygnął usunięcie ojca z zarządu

23.10.2026

Największe holenderskie media piszą dziś o rodzinnym konflikcie, który rozegrał się w firmie Pieter Smit, a więc u jednego z największych przewoźników w europejskiej branży koncertowej, mającego spory oddział także w Polsce. Sprawa dotyczy zmiany pokoleniowej w zarządzie przedsiębiorstwa i musiała znaleźć swój finał w sądzie.

Wszystko zaczęło się w 2024 roku, 44 lata po tym, jak Holender Pieter Smit założył swoją firmę transportową. Przewoźnik postanowił wówczas przekazać udziały w firmie córce i synowi, dzieląc udziały po połowie. Dokonał tego za pośrednictwem tak zwanej „fundacji zarządzającej”, co jest typowym holenderskim mechanizmem dla tego typu sytuacji. Skorzystał też ze specjalnej ulgi podatkowej, która pozwoliła przekazać firmę bez płacenia podatku od darowizny, pod warunkiem utrzymywania działalności przedsiębiorstwa w niezmienionej formie przez co najmniej pięć lat. Jednocześnie w firmie stworzony został nowy, trzyosobowy zarząd fundacji zarządzającej, w którym ojciec zasiadł wraz z dziećmi. Za to bezpośrednie kierowanie spółką holdingową przejęła córka wspólnie z dyrektorem finansowym, podczas gdy ojciec miał zajmować się doradztwem, kontaktami z klientami, nieruchomościami oraz wybranymi zadaniami dotyczącymi floty.

Co natomiast poszło w tym wszystkim nie tak? Już w 2025 roku zaczęły się większe spory między założycielem firmy a jego dziećmi. Konflikty dotyczyły podejmowania całkowicie nieskonsultowanych decyzji w zakresie kupowania lub sprzedaży pojazdów, zmian personalnych, a także codziennych spraw związanych z działalnością firmy. Jako przykład holenderskie media wskazują zwłaszcza nieskonsultowane zakupy naczep, które zdaniem innych członków zarządu były niepotrzebne, niepraktyczne i dobrane w złym momencie.

Konflikt z czasem stał się na tyle poważny, że rada doradcza działająca wewnątrz firmy zaczęła ostrzegać założyciela przed nieuprawnionymi działaniami. W maju 2026 roku doszło też do publicznego epizodu w konflikcie, z ostrą kłótnią w towarzystwie pracowników, na terenie firmowej kantyny. Krótko później postanowiono więc zorganizować specjalne posiedzenie, w ramach którego przegłosowano usunięcie założyciela z zarządu „fundacji zarządzającej”. Wtedy też sprawa trafiła do sądu, gdyż przewoźnik postanowił zaskarżyć tę decyzję, oficjalnie wnioskując o przywrócenie do zarządu. I tak też dochodzimy do wyroku Sądu Północnej Holandii, wydanego 16 października 2026 roku.

Sąd zauważył, że podczas przekazywania firmy dzieciom doszło do pewnych niedociągnięć formalnych, ale stwierdził też, że obecnie najważniejsze jest zachowanie stabilności przedsiębiorstwa. Powrót założyciela do zarządu „fundacji zarządzającej” uznano za zagrożenie dla tej stabilności, gdyż prawdopodobnie skutkowałoby to przedłużeniem lub nawet zaostrzeniem się konfliktu. Dlatego też sąd odrzucił odwołanie założyciela i nie zgodził się na przywrócenie go do zarządu. Tutaj warto też zwrócić uwagę, że to zachowanie stabilności firmy może mieć szczególne znaczenie finansowe. Gdyby bowiem konflikt doprowadził do rozpadu przedsiębiorstwa, nie spełniono by wspomnianego 5-letniego warunku zwalniającego z opodatkowania darowizny.

Poza odrzuceniem odwołania, w wyroku znalazło się coś jeszcze, mianowicie utrzymanie zakazu dostępu założyciela do służbowych wiadomości na skrzynce mailowej. Realizacja tego zakazu ma odbyć się pod nadzorem komornika, z pozostawieniem dostępu jedynie do wiadomości o charakterze prywatnym lub wiadomości niezbędnych w ewentualnych sprawach sądowych. Dlaczego natomiast sąd się na coś takiego zdecydował? Jak uzasadniono w decyzji, to odpowiedź na ujawnione plany założyciela firmy, przewidujące stworzenie nowego przedsiębiorstwa w tej samej branży, z przejęciem przy tym starych klientów oraz części pracowników.

źródło: www.40ton.net