10.04.2026
Gwałtowna reakcja rynku ropy, która przyniosła największy jednodniowy spadek cen od czasu wojny w Zatoce Perskiej, nie oznacza szybkiego powrotu do stabilności. Podczas gdy kontrakty terminowe natychmiast zdyskontowały zmianę sytuacji geopolitycznej, realna logistyka dostaw pozostaje zakłócona i będzie odczuwać skutki napięć jeszcze przez wiele miesięcy. Armatorzy wciąż nie wrócili do standardowych operacji, czekając na wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa, a Iran zapowiada wprowadzenie zasad i opłat za tranzyt przez Cieśninę Ormuz. Na tym tle ceny paliw w Polsce zaczynają się rozjeżdżać, benzyna (Pb95) tanieje, podczas gdy diesel wyraźnie drożeje, i choć w kolejnych tygodniach możliwe jest częściowe zbliżenie poziomów cen, olej napędowy pozostanie droższy w krótkim okresie.
Ceny paliw w Polsce w ubiegłym tygodniu jeszcze bardziej się rozeszły. Benzyna (Pb95) potaniała o 7 groszy na litrze, podczas gdy olej napędowy poszedł w przeciwnym kierunku, drożejąc o 14 groszy. Rozbieżność utrzymała się również w tym tygodniu: na środę, 8 kwietnia, ceny benzyny pozostały na poziomie z niedzieli, natomiast diesel zdrożał o kolejne 2 grosze na litrze, co podkreśla rosnącą różnicę między tymi paliwami.
Sytuacja związana z konfliktem w Iranie zmieniła się gwałtownie w nocy z 7 na 8 kwietnia 2026 r. Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły dwutygodniowe zawieszenie broni, a Iran zgodził się na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, czyli szlaku, przez który normalnie przepływa około jedna piąta światowego handlu ropą, produktami rafinowanymi i LNG. Reakcja rynków ropy była natychmiastowa i historycznie wyjątkowa. Był to największy jednodniowy spadek cen ropy od czasu wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. Globalny benchmark Brent spadł o około 13 proc. do poziomu około 95 USD za baryłkę, a WTI do około 96 USD, jednak oba pozostają znacząco powyżej poziomów sprzed wybuchu konfliktu pod koniec lutego.
Rynki fizyczne nie ustabilizują się jednak tak szybko jak kontrakty terminowe, a zakłócenia w łańcuchach dostaw będą odczuwalne jeszcze przez wiele miesięcy. Wciąż nie jest jasne, na jakich dokładnie warunkach transport przez cieśninę zostanie w pełni przywrócony w sposób bezpieczny i operacyjny. Armatorzy nie wznowili jeszcze normalnej działalności i oczekują konkretnych gwarancji bezpieczeństwa. Iran sygnalizuje ponadto zamiar regulowania i pobierania opłat za tranzyt przez cieśninę. W praktyce wciąż nie wiadomo, co dokładnie oznacza „otwarcie cieśniny”.
Dla przykładu, Iran 8 kwietnia wstrzymał przepływ tankowców przez Cieśninę Ormuz, powołując się, według irańskiej agencji Fars, na naruszenie niedawno podpisanego dwutygodniowego zawieszenia broni przez Izrael. Jednocześnie irańska marynarka ogłosiła, jak podaje Reuters, że tranzyt przez cieśninę jest obecnie uzależniony od wcześniejszej zgody Iranu, a jednostki, które jej nie uzyskają, mogą zostać zaatakowane i zniszczone. Jeśli negocjacje pokojowe doprowadzą do trwałego porozumienia i cieśnina faktycznie zostanie w pełni otwarta, ceny diesla mogą wyraźniej spaść w ciągu kilku tygodni.
Czynniki strukturalne pozostają jednak bez zmian: uzależnienie Europy od importu, ograniczone moce rafineryjne oraz utrata dostaw z Rosji. Ceny benzyny i diesla mogą się w najbliższych tygodniach częściowo zbliżyć, ale diesel jeszcze przez pewien czas pozostanie droższy. Szybkie wyrównanie cen byłoby możliwe tylko w przypadku jednoczesnego spełnienia kilku warunków, takich jak trwałe zawieszenie broni, realne przywrócenie transportu przez cieśninę oraz jednoczesny spadek presji na europejskim rynku destylatów. Na razie żaden z tych warunków nie został spełniony w stabilny sposób..
źródło: www.logistyka.net.pl