22.04.2026
Nawet 200 tys. kierowców z prawem jazy kat. C i D może zostać wezwanych w 2026 roku na szkolenia wojskowe. Branża transportowa nie kwestionuje samego obowiązku, ale obawia się skali powołań, nagłych braków kadrowych i braku mechanizmów osłonowch dla firm.
Zapowiedzi dotyczące szerokich szkoleń wojskowych dla rezerwistów budzą niepokój w branży transportowej. Jak alarmują przedstawiciele przewoźników drogowych, w 2026 roku wezwania na ćwiczenia mogą objąć nawet 200 tys. kierowców posiadających prawo jazdy kategorii C lub D. Dla firm oznacza to ryzyko poważnych problemów organizacyjnych, a w konsekwencji także strat finansowych. Przedstawiciele Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych przyznają, że sama zapowiedź szkoleń rezerwistów nie jest dla branży zaskoczeniem. Obawy budzi jednak możliwa skala powołań. Jak podkreśla prezes stowarzyszenia Dariusz Matulewicz, temat powinien stać się przedmiotem rozmów pomiędzy środowiskiem przewoźników a administracją państwową, w tym Ministerstwem Obrony Narodowej i Ministerstwem Infrastruktury. W przeciwnym razie firmy mogą zostać postawione przed faktem dokonanym i zmuszone do ponoszenia kolejnych kosztów.
Z punktu widzenia wojska kierowcy mają szczególne znaczenie. Branża nie ma wątpliwości, że osoby posiadające uprawnienia do prowadzenia ciężarówek i autobusów są dla struktur wojskowych cenną grupą. To właśnie dlatego przewoźnicy spodziewają się, że skala powołań może być duża. Problem polega jednak na tym, że nawet kilkudniowa nieobecność pracownika może zaburzyć funkcjonowanie przedsiębiorstwa transportowego, a przy dłuższych szkoleniach skutki mogą być jeszcze poważniejsze. Jak zaznaczają przedstawiciele przewoźników, kierowcy na razie nie otrzymują jeszcze powołań, ale niewykluczone, że pierwsze wezwania pojawią się już wiosną. Mobilizacja miałaby objąć przede wszystkim osoby z tzw. pasywnej rezerwy, czyli te, które mają uregulowany stosunek do służby wojskowej, najczęściej po kwalifikacji wojskowej.
Największe zastrzeżenia branży nie dotyczą samego obowiązku stawienia się na szkolenie, lecz organizacji całego procesu. Przewoźnicy podkreślają, że obecne przepisy przewidują rekompensatę wynagrodzenia dla pracownika powołanego na ćwiczenia, ale nie uwzględniają strat, jakie z tego tytułu mogą ponosić firmy. W realiach rynku, gdzie braki kadrowe są codziennością, wypadnięcie z grafiku jednego kierowcy na kilka lub kilkanaście dni może oznaczać konieczność zmiany harmonogramów, opóźnienia w realizacji przewozów, a nawet ryzyko kar umownych, jeśli nie uda się szybko znaleźć zastępstwa. Problem staje się jeszcze poważniejszy w sytuacji, gdy z jednej firmy na szkolenie zostanie jednocześnie powołanych kilku kierowców. Dla wielu przedsiębiorstw, które nie dysponują nadwyżką kadrową, może to oznaczać realne trudności w utrzymaniu ciągłości pracy. Branża zwraca uwagę, że w transporcie drogowym nie ma dziś dużego marginesu bezpieczeństwa, a każdy brak pracownika natychmiast odbija się na działalności operacyjnej.
Przewoźnicy wskazują też, że wezwania mogą objąć nie tylko samych kierowców. Wśród zawodów szczególnie istotnych z punktu widzenia potrzeb wojska wymieniani są również technicy, mechanicy, elektrotechnicy, logistycy i spedytorzy. To oznacza, że skutki planowanych szkoleń mogą odczuć nie tylko firmy przewozowe, ale szerzej cały sektor TSL. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że szkolenia rezerw pasywnych najczęściej trwają około tygodnia, choć mogą mieć charakter jednodniowy, a w niektórych przypadkach potrwać nawet do 30 dni lub dłużej. Dla firm już sama niepewność co do terminu i skali powołań jest dziś powodem do obaw. Przedstawiciele branży podkreślają, że nie kwestionują potrzeby organizacji takich szkoleń, ale oczekują, że cały proces będzie uporządkowany i uwzględni realia funkcjonowania przedsiębiorstw transportowych.
W ocenie przewoźników kluczowe jest dziś nie tylko wcześniejsze informowanie o planowanych powołaniach, ale także podjęcie rozmów o mechanizmach rekompensat dla firm. Bez tego planowane szkolenia wojskowe mogą stać się kolejnym czynnikiem pogłębiającym problemy kadrowe i finansowe w branży transportowej.
źrodło: www.etransport.pl